W ostatnich latach rynek smartfonów uległ wypłaszczeniu. Niemal wszystkie nowe flagowe urządzenia są bardzo dobre lub wręcz znakomite, a nowości, które przynoszą mają więcej wspólnego z ewolucją niż z rewolucją. Najnowsze iPhone'y również zdają się wpisywać w ten trend.
Po kilku dniach spędzonych z iPhonem 16 Pro Max mogę stwierdzić to, co raczej oczywiste: Apple nie wymyślił iPhone'a na nowo. Nie oznacza to, że inżynierowie z Cupertino przespali ostatni rok. Nowy iPhone pod wieloma względami jest lepszym sprzętem od poprzednika, a do tego w Polsce startuje z niższej ceny. Oto 6 rzeczy, które warto wiedzieć na jego temat.
O ile iPhone 16 i 16 Plus dysponują taką samą przekątną ekranu, co iPhone 15/15 Plus, o tyle warianty 16 Pro i 16 Pro Max otrzymały większe wyświetlacze niż w poprzedniej generacji. W przypadku iPhone'a 16 Pro Max przekątna zwiększyła się z 6,7 do 6,9 cala. Jednocześnie producentowi udało się odchudzić ramki wokół ekranu, dzięki temu wyświetlacz zajmuje teraz 91,4 procent przedniego panelu urządzenia.
Większy ekran z pewnością przypadnie do gustu osobom, które korzystają z iPhone'a do konsumowania treści wideo. Ta zmiana ma jednak także swoją ciemniejszą stronę. Największy iPhone w historii stał się urządzeniem mniej poręcznym. Już w przypadku poprzednich generacji obsługa jedną ręką stanowiła często "mission impossible". Teraz jest jeszcze większym wyzwaniem. A pisze to osoba, która od siódmego roku życia gra na fortepianie i z łatwością potrafi złapać oktawę.
Jeśli chodzi o sam ekran, to tak jak w ub. roku mamy tu do czynienia z panelem OLED (Super Retina XDR) z funkcją Pro Motion (120 Hz). Choć zwiększyła się jego rozdzielczość (1320 × 2868), to jednak zarówno zagęszczenie pikseli na cal (460 ppi), jak i jasność maksymalna (2000 nitów w trybie HBM) pozostały na tym samym poziomie.
Nie zmieniła się też obudowa. Tak jak ostatnio została wykonana z połączenia tytanu i aluminium. Pojawił się natomiast nowy wariant kolorystyczny - tytan pustynny.
Mobilne układy Apple w zasadzie co roku wyznaczają standardy dla branży i okupują pierwsze miejsca w benchmarkach oraz rankingach. Nie inaczej jest w tym roku. iPhone 16 Pro i iPhone 16 Pro Max zostały wyposażone w najnowszy układ A18 Pro wykonany w 3-nanometrowym procesie technologicznym.
Apple chwali się, że nowy procesor jest nawet o 15 procent wydajniejszy od swego poprzednika (A17 Pro). Postanowiłem to sprawdzić. W benchmarku GeekBench 6 układ A18 Pro zdobył 3361 punktów w teście jednego rdzenia i 8153 punkty w teście wielu rdzeni. Wyniki dla układu A16 Bionic wyniosły z kolei odpowiednio 2857 i 7149 pkt.
Jeśli zaś chodzi o wydajność układu GPU, to miała ona pójść w górę o 20 procent. I tu również deklaracje Apple zdają się znajdować potwierdzenie w benchmarkach. Wynik testu GPU dla A18 Pro w GeekBench 16 to 32 808 punktów. A17 Pro zdobył z kolei 28 277 punktów.
Podczas prezentacji Apple wielokrotnie podkreślał, że A18 Pro doskonale poradzi sobie w obliczeniach związanych ze sztuczną inteligencją. Jest to możliwe dzięki zastosowaniu 16-rdzeniowego akceleratora Neural Engine. To właśnie on ma stać u podstaw Apple Intelligence - nowego kompleksowego systemu AI od firmy z Cupertino.
Póki co, nie będę jednak rozpisywał się na temat funkcji i możliwości Apple Intelligence. Wynika to z faktu, że rozwiązanie to nie jest dostępne w Polsce. Nie wiemy też kiedy i czy w ogóle do nas trafi. Na przeszkodzie stoją bowiem unijne przepisy DMA (więcej na ten temat).
Ubiegłoroczne iPhone'y Pro otrzymały dodatkowy przycisk czynności, który został umieszczony na lewej krawędzi, tuż nad przyciskami regulacji głośności. Zastąpił on dotychczasowy przełącznik dzwonek-wyciszenie (czyli ikoniczny "suwak" bądź "prztyczek").
W tym roku Apple dorzucił kolejny przycisk (tym razem trafił on do wszystkich czterech modeli iPhone'a), który umieszczono na prawej krawędzi urządzenia. To tzw. Camera Control, czyli przycisk sterowania aparatem. Sposób jego działania jest interesujący. Mamy tu bowiem do czynienia z połączeniem dwustopniowego przycisku oraz dotykowej płytki.
Nowy guziczek umożliwia nie tylko szybkie uruchomienie aplikacji aparatu, zrobienie zdjęcia (mocniejsze pojedyncze wciśnięcie) lub rozpoczęcie nagrywania (mocniejsze podwójne wciśnięcie), ale pozwala również na sterowanie poszczególnymi funkcjami fotograficznymi.
Delikatne dwukrotne wciśnięcie przycisku kontroli aparatu uruchamia podręczne menu, z którego poziomu możemy m.in. zmienić obiektyw, dostosować głębię i ekspozycję oraz zoom. Pomiędzy poszczególnymi pozycjami menu przemieszczamy się przesuwając palcem po dotykowej płytce.
Choć powyższy opis może brzmieć nieco zbyt skomplikowanie, to jednak w praktyce korzystanie z nowego przycisku jest bardzo wygodne i intuicyjne. Dzięki niemu podczas robienia zdjęć i nagrywania wideo nie musimy praktycznie w ogóle dotykać ekranu smartfona.
Nowy przycisk ma tylko jedną wadę. Zbyt często zdarza mi się go przypadkowo wcisnąć, gdy korzystam z innych aplikacji, co powoduje natychmiastowe przejście do aplikacji aparatu. Apple powinien udostępnić funkcję, która umożliwia czasową blokadę tego guzika, gdy uruchomione są wybrane appki (np. serwisy streamingowe). Póki co, możemy jedynie całkowicie "wyłączyć" przycisk sterowania aparatem, co zdecydowanie nie jest optymalnym rozwiązaniem.
Style fotograficzne trafiły do iPhone'ów już w ubiegłym roku. Umożliwiały one łatwą i intuicyjną edycję zdjęć za pomocą gotowych presetów. W iPhonie 16 Pro Max styli fotograficznych jest jeszcze więcej, ale wcale nie jest to najważniejsza nowość z nimi związana.
Dzięki możliwościom układu A18 Pro, ze styli fotograficznych możemy korzystać w czasie rzeczywistym w aplikacji aparatu - jeszcze przed wykonaniem zdjęcia. Tu z pomocą przychodzi wspomniany już przycisk kontroli aparatu, który pozwala na wybór gotowego stylu (lub jego edycję) przed wciśnięciem spustu migawki.
iPhone 16 Pro Max dysponuje trzema obiektywami aparatu. Pierwszy z nich to "oczko" 48 megapikseli (z matrycą w technologii czteropikselowej). Do tego dochodzi ulepszony obiektyw ultraszerokokątny, który teraz pozwala fotografować z autofokusem w rozdzielczości 48 MP - również w ProRAW i HEIF. Jest też teleobiektyw 12 MP z pięciokrotnym zoomem optycznym (o ogniskowej 120 mm).
Phone 16 Pro może nagrywać wideo w rozdzielczości 4K przy 120 klatkach na sekundę. Smartfon Apple dysponuje też czterema mikrofonami "jakości studyjnej" do rejestrowania bardziej realistycznego dźwięku.
Póki co, nie zauważam znaczących zmian w jakości zdjęć pomiędzy iPhonem 15 Pro Max i 16 Pro Max, ale diabeł często tkwi w szczegółach, dlatego potrzebuję jeszcze kilku dni, by gruntownie przetestować nowe funkcje aparatu - ze szczególnym uwzględnieniem styli fotograficznych i obiektywu ultra.
Wydawanie ostatecznego osądu na temat pracy baterii w smartfonie po zaledwie trzech dniach testów jest niemiarodajne. W pierwszych dniach akumulator może pracować zauważalnie krócej, choćby ze względu na proces indeksowania danych po przywróceniu kopii zapasowej urządzenia. Z oceną tego konkretnego aspektu wstrzymam się więc do czasu opublikowania pełnej recenzji iPhone 16 Pro Max.
W ubiegłym roku Apple pozytywnie zaskoczył, obniżając ceny nowych modeli iPhone'ów. Skorzystaliśmy na lepszym kursie dolara, co przełożyło się na końcową cenę iPhone'a 15 w złotówkach. Obecnie kurs amerykańskiej waluty znajduje się na jeszcze niższym poziomie niż rok temu, a Apple... po raz kolejny obniżył polskie ceny.
Phone 16 Pro w wariancie 128 GB kosztuje 5 299 zł, podczas gdy ubiegłoroczny wariant Pro startował z poziomu 5 999 zł (o 700 zł drożej). Z kolei iPhone 16 Pro Max startuje z poziomu 6 299 zł, podczas gdy 15 Pro Max startował z ceny 7 199 zł (czyli aż o 900 zł wyższej).
Jeszcze ciekawiej prezentuje się różnica pomiędzy najdroższym wariantem iPhone'a 16 Pro Max (8 299 zł) a najdroższym modelem iPhone'a 15 Pro Max (9 599 zł). Tu wynosi ona aż 1300 zł na korzyść tego pierwszego.
Ceny poszczególnych wariantów iPhone'a 16 Pro oraz 16 Pro Max prezentują się następująco:
Phone 16 Pro
iPhone 16 Pro Max