"Wieloryb" to książka południowokoreańskiego autora Cheona Myeong-kwana. Tytuł w 2023 roku znalazł się na liście pozycji nominowanych do Międzynarodowej Nagrody Bookera. Pod koniec września 2024 roku wydano jego polską wersję.
Według koreanistki i tłumaczki Marty Niewiadomskiej polska wersja "Wieloryba" - cała lub jej duża część - jest przetłumaczona przy pomocy Google Translate. "Nie jest problemem, że jakieś tłumaczenie mi się nie podoba, ale potrafię rozpoznać translatorowe kalki językowe i potrafię rozróżnić polski tekst literacki od angielskiego. [...] Ten tekst jest przetłumaczony Google Translatorem z angielskiego tłumaczenia 'Wieloryba', a przynajmniej wszystko na to wskazuje" - napisała na Instagramie. I dodała: "Tak, oczywiście, że mam dowody".
Jej zdaniem polskiemu wydaniu jest czasami bliżej do tłumaczenia anglojęzycznej wersji "Wieloryba" niż do koreańskiego oryginału. Niewiadomska podała przykłady. Fragment polskiej książki brzmi: "Rozmowy Chunhui i Jumbo powtarzały się i miały charakter eliptyczny". Angielska wersja zaś to: "Chunhui and Jumbo's conversations were ongoing and elliptical". W tłumaczeniu Niewiadomskiej z koreańskiego w polskim wydaniu powinno pojawić się natomiast: "Pytania i odpowiedzi/rozmowy Chunhui i Jumbo nie miały końca". Niewiadomska porównała też inne zdania z polskiego przekładu z tłumaczeniem Google Translate. Okazało się, że zdania były identyczne lub bardzo podobne.
Za przekład odpowiada dr Anna Diniejko-Wąs, tłumaczka i pracowniczka Uniwersytetu Warszawskiego. Książka "Wieloryb" została wydana przez Wydawnictwo Znak Literanova i ukazała się przy wsparciu Koreańskiego Instytutu Tłumaczeń Literatury.
Wydawnictwo Znak Literanova odpowiedziało na pytanie redakcji Onet Kultura w związku z zarzutami dotyczącymi tłumaczenia. "Jesteśmy zaskoczeni zarzutami, które pojawiły się w social mediach, szczególnie że do tej pory dostawaliśmy same pozytywne recenzje tłumaczenia rzeczonej książki. Recenzenci zwracali uwagę także na walory językowe tekstu" - przekazała Bogna Rosińska, dyrektorka wydawnicza Znak Literanova. "W Znaku tłumaczenie zlecamy zawsze tłumaczom, żywym ludziom, z którymi podpisujemy umowy licencyjne. Oczywiście badamy sprawę" - dodano.