Kontrola krakowskiej policji: 15 i 16 kwietnia funkcjonariusze Wydziału Ruchu Drogowego Komendy Miejskiej Policji w Krakowie prowadzili kontrole osób, które poruszały się na rowerach elektrycznych i łamały prawo. Łącznie złapano 11 takich kierujących. W jednym z przypadków zatrzymano osobę, które kierowała pojazdem przypominającym rower, który przy bliższych oględzinach okazał się pojazdem mechanicznym.
Biegły zakwalifikował pojazd jako motorower: Krakowscy policjanci wsparli się opinią biegłego do spraw oceny technicznej pojazdów, który po przyjeździe na miejsce stwierdził, że pojazd ten należy kwalifikować jako motorower. Moc silnika pojazdu wynosiła 1400 W, a dopuszczalna to 250 W. Do kierowania tego typu pojazdem konieczne jest posiadanie stosownych uprawnień, zarejestrowanie pojazdu, jak również opłacenie składki OC. Kierujący ten jednak ich nie posiadał.
Co grozi za złamanie przepisów? Kierujący motorowerem bez uprawnień podlega odpowiedzialności z art. 94 paragraf 1 Kodeksu wykroczeń: "Kto na drodze publicznej, w strefie zamieszkania lub strefie ruchu prowadzi pojazd mechaniczny, nie mając do tego uprawnienia, podlega karze aresztu, ograniczenia wolności albo grzywny nie niższej niż 1500 złotych". Dodatkowo, w tej sytuacji obligatoryjnie orzekany jest sądowy zakaz prowadzenia wszystkich pojazdów w wymiarze od sześciu miesięcy do nawet trzech lat.
Jakie są przepisy? Zgodnie z definicją roweru, określoną w Prawie o ruchu drogowym, jest "to pojazd o szerokości nieprzekraczającej 0,9 m poruszany siłą mięśni osoby jadącej tym pojazdem; rower może być wyposażony w uruchamiany naciskiem na pedały pomocniczy napęd elektryczny zasilany prądem o napięciu nie wyższym niż 48 V o znamionowej mocy ciągłej nie większej niż 250 W, którego moc wyjściowa zmniejsza się stopniowo i spada do zera po przekroczeniu prędkości 25 km/h". Krakowska Policja zauważa, że "pojazdów, które obecnie coraz częściej możemy spotkać na ulicach Krakowa, a które napędzane są za pomocą 'manetki', nie możemy uznawać za spełniające wspomnianą definicję, a tym samym traktujemy je jako pojazdy niedopuszczone do ruchu".
Coraz większy problem: Kwestia rowerów elektrycznych i motorowerów na ścieżkach rowerowych jest podnoszona coraz częściej. W Warszawie interpelację w tej sprawie składali miejscy radni Piotr Wertenstein-Żuławski (Koalicja Obywatelska), Marta Szczepańska i Jan Mencwel (oboje z Miasto jest Nasze). Do Rafała Trzaskowskiego zaapelowali z prośbą o zajęcie się problemem, przywołując przykład ZDM, który kilka lat temu wypracował zasady dobrych praktyk z prywatnymi firmami do wypożyczania elektrycznych hulajnóg. "W tej sprawie należy działać zapobiegawczo, zanim dojdzie do tragedii. Przede wszystkim należy wywrzeć presję na właścicieli platform, by skutki łamania przepisów obciążały także same firmy, a nie tylko kierujących pojazdami elektrycznymi" - pisał w interpelacji Mencwel.
Czytaj też:Francja. Paryż ma dość. Hulajnogi elektryczne na minuty mają zniknąć z miasta.
Źródła: Krakowska Policja, Gazeta Wyborcza