Donald Trump skrytykował decyzje Apple dotyczące kolejnych inwestycji w Indiach. Amerykański prezydent podkreślił, że osobiście przekazał CEO Apple, Timowi Cookowi, iż nie chce, aby firma kontynuowała swoją ekspansję w tym azjatyckim kraju kosztem produkcji w Stanach Zjednoczonych.
- Wczoraj miałem mały problem z Timem Cookiem" - powiedział Trump, cytowany przez "The Guardian". - Powiedziałem mu: "Tim, jesteś moim przyjacielem. Najpierw przychodzisz do mnie z 500 miliardami, a teraz budujesz w całych Indiach. Nie chcę, żebyś budował w Indiach" - stwierdził.
500 mld dolarów, o których wspomniał Donald Trump, to kwota którą w najbliższych latach Apple zamierza zainwestować w USA. Plany firmy zakładają m.in. budowę fabryki serwerów w Houston, której otwarcie zaplanowano na 2026 r. oraz rozbudowę centrów danych w Arizonie, Kalifornii, Iowa Nevadzie, Karolinie Północnej, Oregonie i Waszyngtonie. Apple obiecuje też 20 tys. nowych miejsc pracy w USA.
W ostatnich latach Apple konsekwentnie dywersyfikuje swój łańcuch dostaw, stopniowo przenosząc część produkcji iPhone’ów z Chin do Indii. W ubiegłym roku Indie odpowiadały już za 13-14 procent globalnych dostaw iPhone'ów, a w tym roku udział ten może się podwoić.
Za produkcję iPhone’ów w Indiach odpowiadają m.in. zakłady Foxconna w Chennai, Pegatronu w Tamil Nadu oraz Wistrona w Karnataka (obecnie należącego do Tata Group). Apple korzysta z tych partnerów, aby uniezależnić się od chińskich fabryk, co jest odpowiedzią na globalne napięcia handlowe i ryzyko związane z geopolityką.
Donald Trump - który już w przeszłości publicznie krytykował Apple za produkcję poza granicami USA - wrócił do tego tematu jako urzędujący prezydent, akcentując potrzebę przenoszenia miejsc pracy z powrotem do Stanów Zjednoczonych. W rozmowie z Cookiem miał zaznaczyć, że chociaż rozumie globalne uwarunkowania biznesowe, to chciałby widzieć więcej produkcji na amerykańskiej ziemi.
- Powiedziałem Timowi: "Traktowaliśmy cię naprawdę dobrze, przez lata tolerowaliśmy wszystkie zakłady, które zbudowałeś w Chinach, teraz musisz budować dla nas" - kontynuował w czwartek Trump. - Nie jesteśmy zainteresowani tym, żebyś budował w Indiach, Indie mogą zadbać o siebie same… chcemy, żebyś budował tutaj" - podkreślił amerykański prezydent.
Póki co, Apple nie odniósł się do słów Donalda Trumpa. O ile firma już dziś produkuje w USA część swoich urządzeń (m.in. komputery iMac), o tyle jej flagowy produkt - iPhone od zawsze był produkowany w Azji - głównie w chińskich fabrykach Foxconn. Nie bez powodu. Jak w 2017 roku argumentował sam Tim Cook, przewaga Chin wynika nie tylko z kosztów pracy, ale przede wszystkim z koncentracji wysoko wykwalifikowanych pracowników w zaawansowanych technologiach i narzędziach.
Chiny mają przewagę w zakresie wysoko wykwalifikowanej siły roboczej i zaawansowanych technologii, które są trudne do znalezienia w innych miejscach
- wyjaśniał Cook. Produkcja takich urządzeń jak iPhone wymaga ogromnego zaplecza technologicznego i wyspecjalizowanej kadry inżynierów oraz monterów - zasobów, które w takiej skali są obecnie dostępne niemal wyłącznie w Azji. Przeniesienie produkcji do USA nie tylko wiązałoby się z wielkimi inwestycjami, ale również oznaczałoby znaczny wzrost kosztów pracy i wydłużenie cyklu produkcyjnego.
Co więcej, wiele komponentów i tak musiałoby być importowanych z Państwa Środka. Wynika to choćby z faktu, że Chiny kontrolują obecnie znaczną część globalnego rynku metali ziem rzadkich, które są niezbędne do produkcji półprzewodników.
Warto przypomnieć już w przeszłości Apple ogłaszał wielkie inwestycje w USA. W 2018 roku, podczas pierwszej kadencji Trumpa firma ogłosiła, że w ciągu 5 lat wpompuje w amerykańską gospodarkę 350 mld dolarów. Z kolei w 2021 roku Tim Cook złożył obietnicę zainwestować 430 mld dolarów - również na przestrzeni 5 lat.