Biliony dolarów na centra danych. AI dopiero się rozkręca. Ale czy to tylko bańka spekulacyjna?

Sam Altman porównał obecną sytuację sektora AI do tzw. bańki internetowej z przełomu wieków. Eksperci uważają jednak, że to nie do końca uprawnione porównanie i jest wiele różnic. Ich zdaniem AI dopiero się rozkręca, a bajońskie sumy, jakie OpenAI ma zamiar inwestować w centra danych, tylko to potwierdzają.
Sam Altman
Fot. REUTERS/Kim Kyung-hoon

Bańka spekulacyjna na rynku AI? 

- Czy jesteśmy w fazie, w której inwestorzy są nadmiernie podekscytowani sztuczną inteligencją? Tak uważam. Czy AI to najważniejsza rzecz, jaka miała miejsce w ostatnim czasie? Również tak uważam - powiedział dyrektor OpenAI Sam Altman na kolacji z dziennikarzami. Biznesmen trzykrotnie w ciągu 15 sekund użył słowa "bańka", porównując obecną sytuację do tej z przełomu wieków, gdy inwestorzy przeszacowali wartość tzw. dotcomów, czyli przedsiębiorstw prowadzących działalność w internecie.

Sytuacja jest inna niż w przypadku bańki internetowej

Choć niektóre części rynku rzeczywiście wyglądają na przegrzane, to rewolucja związana z AI dopiero się rozkręca - powiedział w poniedziałek w programie "Closing Bell" w CNBC Dan Ives z Wedbush, gdzie pełni funkcję Dyrektora Zarządzającego i Starszego Analityka Rynku Akcji, specjalizującego się w sektorze technologicznym. - Jej prawdziwy wpływ i długofalowe perspektywy są w zasadzie niedoceniane - mówił ekspert. Z kolei Rob Row, dyrektor zarządzający w Citi uważa, że porównanie do bańki internetowej jest nietrafione. Wówczas bowiem było niewiele firm, które przynosiły zyski. W przypadku AI mamy natomiast do czynienia ze spółkami, które mają solidne zyski oraz bardzo dobry cashflow. - Z całym szacunkiem, te sytuacje są nieco inne - powiedział Row. Dalej tłumaczył, że dziś firmy polegają na gotówce, a nie długu, jak w latach 90., a do tego obecna fala inwestycji w AI związana jest ze strukturalnymi zmianami w globalnej gospodarce, szczególnie z szybkim wzrostem wartości usług cyfrowych, które odpowiadają za sporą część globalnego eksportu. 

Zobacz wideo Miron Mironiuk: Mamy to, co najważniejsze, mamy najlepszych na świecie programistów

Szalone plany wydatków OpenAI

Altman zażartował, że nie chciałby, aby jego słowa pojawiły się w sensacyjnych nagłówkach. Dodał jednak, że jest z tym pogodzony. Jednocześnie choć mówił, że branża jest przeszacowana, to on sam jest gotowy wydawać więcej na infrastrukturę. - Powinniście oczekiwać, że OpenAI będzie wydawało biliony dolarów na budowę centrów danych w niedalekiej przyszłości. Spodziewajcie się, że zgraja ekonomistów będzie załamywać ręce i mówić, że to szalone i nieodpowiedzialne, a my na to odpowiemy: "Wiecie co? Pozwólcie nam robić swoje" - mówił Altman. Dodał, że OpenAI będzie starało się pozyskać tyle mocy obliczeniowej, ile się da, ponieważ zakłada, że zapotrzebowanie na nią będzie rosnąć, tak samo, jak potrzeby treningowe systemów AI. - Będziemy wydawać bardziej agresywnie niż jakakolwiek inna firma w historii, która inwestowała w rozwój, ponieważ tak bardzo głęboko wierzymy w to, co widzimy - mówił Altman.

Nie tylko OpenAI zwiększa nakłady

Przy takich deklaracjach pojawiają się pytania, czy jest to strategia korzystna dla kogokolwiek innego - środowiska czy społeczeństwa - poza OpenAI. Szczególnie że to nie jedyna firma, która ma podobne plany. Microsoft planuje na AI wydać w tym roku 120 mld dolarów, Amazon celuje w 100 mld, Alphabet podniósł prognozy do 85 mld dolarów, a Meta górny pułap nakładów inwestycyjnych ustawiła na poziomie 72 miliardów dolarów. Dan Ives stwierdził, że popyt na infrastrukturę AI wzrósł w ostatnich miesiącach o 30-40 proc. Wzrost nakładów inwestycyjnych nazwał natomiast momentem potwierdzenia wartości sektora AI.

Czytaj też: Jeden z ojców AI ma złe wieści. Mówi o "pęknięciu bańki spekulacyjnej"

Źródło: CNBC

Więcej o: