Pod koniec września Mateusz, pracujący w branży gier komputerowych, pobrał plik przesłany mu przez znajomego na Discordzie. Miała być to gra, o której rozmawiali, jednak konto znajomego zostało wcześniej przejęte, a gra okazała się być złośliwym oprogramowaniem. Atakujący, wciąż podszywający się pod znajomą osobę nakłonił Mateusza, żeby zaakceptował jego prośbę o dodanie do grupy rodzinnej oraz usunął skojarzenie konta Google z tzw. Brand Account (w ramach którego poszkodowany prowadził kanał na YouTube). Miało to bowiem uniemożliwiać uruchomienie się pobranej i zainstalowanej "gry". Gdy mężczyzna to zrobił (wciąż niczego nie podejrzewając), atakujący zmienił datę jego urodzin na "poniżej 13 lat", co uruchomiło procedurę Google.
"Poniżej 13 lat" oznacza konto dziecięce i wiąże się z ograniczeniami. W tym przypadku absurdalność sytuacji polegała na tym, że Mateusz miał to konto dłużej niż 13 lat. W ten sposób cyberprzestępca uzyskał status opiekuna/rodzica, co uniemożliwiło ofierze odzyskanie konta standardowymi metodami. - [Teraz] wszystkie formularze kierują mnie do ekranu logowania, a następnie do informacji, że konto zostało usunięte i Google nie oferuje innego sposobu logowania - wyjaśnił poszkodowany. Choć udało się zabezpieczyć pozostałe konta (w tym bankowe), to konto Google, zgodnie z procedurami, miało zostać usunięte w ciągu 14 dni, chyba że data urodzenia zostanie poprawiona. Na niewiele zdały się maile skierowane do działu pomocy firmy oraz supportu YouTuba, z którym wcześniej konto było powiązane. Pomimo bezsprzecznych i dostarczonych dowodów ze strony Mateusza, że jest właścicielem konta oraz faktu, że istnieje ono dłużej niż 13 lat, obydwa podmioty stwierdziły, że nic się nie da zrobić. I to mimo faktu, że właściciel zainwestował w nie sporo pieniędzy, a konto miało najwyższy, platynowy status.
- Próbowałem już wszystkich oficjalnych ścieżek przez support YouTube, Google 1 oraz Google Play, niestety do tej pory bez powodzenia. Wiele wiadomości na Reddicie i innych forach pisało, że support YouTube pomaga odzyskiwać konta, ale ostatnia wiadomość, jaką od nich otrzymałem, to template kopiuj-wklej, że na moim koncie nie znaleziono oznak nietypowej aktywności, a Google Play przekazało moją sprawę do Google for Families, skąd dostałem informację, że przepraszają, ale nie są w stanie go odzyskać i polecają… założyć nowe konto. Posiadam informacje, które mogą być wykorzystane do weryfikacji tożsamości (np. pomocniczy adres email, numery kart płatniczych, którymi płaciłem przez Google Pay, lokacje, z których logowałem się do konta w przeciągu roku, numer telefonu, adres IP, z którego standardowo się logowałem itp.) - napisał Mateusz portalowi Niebezpiecznik.
Mężczyzna nie był też w stanie odzyskać konta na Discordzie, choć było ono wykorzystywane do dalszych ataków. Przy odzyskiwaniu platforma "żąda" potwierdzeń z przypisanej do niej skrzynki Google (która również została przejęta). Konta nie da się też zablokować. Razem z utratą konta Google ofiara straciła też wszystkie pliki na Google Drive czy listę kontaktów. Niestety jedynym wyjściem jest to najgorsze - skontaktowanie się z cyberprzestępcą i zgodzenie się na jego warunki.
Dwuetapowe uwierzytelnianie 2FA również nie pomogło, ponieważ złośliwe oprogramowanie ukradło token sesyjny. W takiej sytuacji nie okazują się też pomocne żadne ustawienia typu "recovery phone number" czy "recovery e-mail", ponieważ właściciel konta traci sprawczość, gdy jego wiek zostanie obniżony poniżej 13 lat (wraz z podpięciem przez atakującego do swojego Family Linka). Jeżeli nie chce się utracić danych, warto robić regularnie kopię bezpieczeństwa konta Google (za pomocą Google Takeout). Jednak w całej sprawie firmie Google - przy ich procedurach pełnych haseł, zabezpieczeń i specjalnych algorytmów zabrakło elastyczności. I to mimo że po drugiej stronie często wciąż znajdują się ludzie, a nie tylko komputerowe boty.
Czytaj też:Liczył na duży zysk. Zamiast tego jest ogromna strata. Ponad 600 tys. zł
Źródło:Niebezpiecznik