W wewnętrznej notatce, opublikowanej na firmowym kanale w aplikacji WeChat, chiński zarząd Nexperii stwierdził, że pracownicy mają "prawo odmówić wykonania" wszelkich "zewnętrznych instrukcji", nawet jeśli są one przekazywane przez oficjalne kanały korporacyjne, takie jak Outlook czy Teams.
Komunikat podkreśla, że chińskie oddziały Nexperii są "chińskimi firmami z niezależnym zarządzaniem i procesem decyzyjnym", które podlegają chińskiemu prawu. To jawne wypowiedzenie posłuszeństwa holenderskiej centrali, nad którą nadzór przejął tamtejszy rząd.
Sytuacja ta jest bezpośrednią kontynuacją wydarzeń z 13 października 2025 r. Wówczas holenderski rząd, powołując się na ustawę o bezpieczeństwie narodowym, podjął nadzwyczajną decyzję o przejęciu faktycznej kontroli nad Nexperią. Firma z siedzibą w Nijmegen ma swoje korzenie w holenderskim koncernie technologicznym Philips, z którego została wydzielona. Jednak w 2019 r. została w całości przejęta przez chińską grupę Wingtech Technology.
Jak tłumaczył holenderski resort gospodarki, decyzja o nacjonalizacji Nexperii była motywowana obawami o "zagrożenie dla bezpieczeństwa technologicznego Europy". Władze uznały, że istnieje realne ryzyko niekontrolowanego transferu kluczowej wiedzy i technologii do Chin, co mogłoby zagrozić strategicznym interesom kraju i całej Unii Europejskiej.
W ramach przejęcia kontroli zawieszono prezesa firmy, Zhanga Xuezhenga, a akcje spółki trafiły pod zarząd powierniczy. Rząd uzyskał też prawo do blokowania lub cofania decyzji zarządu.
Ruch Hagi wpisuje się w szerszy trend ochrony strategicznych aktywów technologicznych przez kraje zachodnie. Warto zwrócić uwagę, że Stany Zjednoczone już wcześniej umieściły Wingtech na swojej "czarnej liście" podmiotów (tzw. entity list).
Pekin nie pozostał dłużny. Jeszcze przed ogłoszeniem "rebelii" przez lokalny oddział, chińskie Ministerstwo Handlu odpowiedziało na działania Hagi, wprowadzając ograniczenia w eksporcie niektórych produktów i komponentów wytwarzanych przez Nexperię w Chinach. To posunięcie, w połączeniu z obecnym chaosem zarządczym, rodzi potężne zagrożenie dla globalnych łańcuchów dostaw.
Tym, co czyni spór istotnym, jest profil produkcji Nexperii. Firma nie wytwarza co prawda zaawansowanych układów, lecz jest kluczowym dostawcą tzw. półprzewodników podstawowych - diod, tranzystorów i prostych układów logicznych. Są to komponenty niezbędne w przemyśle motoryzacyjnym. Stosuje się je w dziesiątkach systemów w każdym nowoczesnym samochodzie - od sterowania oświetleniem i układem kierowniczym, przez czujniki, po komputery pokładowe.
Na alarm bije Europejskie Stowarzyszenie Producentów Samochodów (ACEA). Organizacja ostrzega, że jeśli spór nie zostanie szybko rozwiązany, a dostawy z fabryk Nexperii przerwane, europejskie zakłady produkcyjne mogą zostać zmuszone do wstrzymania produkcji. Byłaby to powtórka kryzysu chipowego z czasów pandemii, tym razem wywołanego jednak nie przez zerwane łańcuchy logistyczne, a przez otwarty konflikt polityczno-gospodarczy.
Producenci samochodów w ostatnich latach podjęli kroki w celu dywersyfikacji łańcuchów dostaw, ale ryzyka nie da się zredukować do zera. To problem międzybranżowy, dotykający dużej liczby dostawców i praktycznie wszystkich naszych członków
- powiedziała Dyrektor Generalna ACEA, Sigrid de Vries. - Nagle znaleźliśmy się w alarmującej sytuacji. Naprawdę potrzebujemy szybkich i pragmatycznych rozwiązań od wszystkich zaangażowanych krajów - dodała.