Powodem decyzji Komisji Europejskiej było naruszenie unijnych przepisów o rynku cyfrowym. Decyzja KE mocno zaogniła relacje z Waszyngtonem. Wiceprezydent USA J.D. Vance ostrzegł Brukselę przed nakładaniem kar na platformę Elona Muska i, jak to ujął, atakowaniem amerykańskich firm bez powodu.
Komisja Europejska krytykuje przede wszystkim niebieski znaczek, czyli płatną weryfikację. Według Brukseli to oszustwo, zacierające granicę między autentycznymi kontami a płatnymi, które mogą szerzyć dezinformacje, a to wprowadza użytkowników portalu X w błąd. Komisja krytykuje też brak przejrzystości, jeśli chodzi o reklamy i brak dostęp naukowców do danych. Musk po tej decyzji przypuścił frontalny atak na Unię Europejską, zarzuca jej m.in. cenzurę, jego zdaniem UE powinna zostać zlikwidowana. Zdaniem Krzysztofa Gawkowskiego Musk "po prostu pobłądził", minister cyfryzacji nazwał go m.in. "szaleńczym komentatorem".
Gawkowski przyznał, że Musk ma niewątpliwie osiągnięcia w sferze technologii i w biznesie, ale jego obecne działania "są na rękę Rosji" i powinien się zastanowić, "gdzie szuka przyjaciół". - Bo może to, że oślepiany jest przez pieniądze despotów, między innymi z Rosji, w głowie poprzestawiało mu klepki - stwierdził minister cyfryzacji w programie "Graffiti" w Polsat News. Przypomnijmy, że na wpisy Muska atakujące Unię Europejską entuzjastycznie zareagowali m.in. Dmitrij Miedwiediew i Kirił Dmitriew, jeden z głównych negocjatorów Kremla ws. negocjacji związanych z zakończeniem wojny w Ukrainie.