Komunikator internetowy Telegram, korzystający z przetwarzania w chmurze, musi się zmierzyć z nowymi ograniczeniami i karami za udostępnianie niechętnie widzianych przez władze treści. Informację podały we wtorek 10 lutego zarówno państwowe, jak i niezależne media. Ograniczeniem dostępu i przepustowości ma się zająć organ nadzorujący komunikację, Roskomnadzor. Już w 2018 roku Kreml podjął pierwszą, nieudaną próbę zablokowania Telegrama.
Jak stwierdzili pracujący w Rosji dziennikarze Agencji Reutera, aplikacja wciąż tam działa, jedynie pobieranie treści wydaje się wolniejsze. Ani Telegram, ani Roskomnadzor nie odpowiedziały na prośbę o komentarz. Agencja informacyjna RIA powiadomiła z kolei, że komunikator stał w obliczu grzywny w wysokości do 64 milionów rubli (830 tys. dolarów) w związku z rzekomym usuwaniem informacji wymaganych przez rosyjskie prawo.
Mimo to kolejny dzień z rzędu użytkownicy zgłaszają zakłócenia w działaniu oprogramowania. Zanotowano ich łącznie około 15 tys., znacznie więcej niż normalnie. Często ma to związek z możliwością pobierania zdjęć i filmów lub zbyt wolnego działania, a nawet zupełnego braku łączności.
Już w sierpniu ubiegłego roku Rosja zaczęła ograniczać działalność Telegrama i WhatsAppa, oskarżając platformy o odmowę udostępniania informacji organom ścigania w sytuacjach związanych z oszustwem i terroryzmem oraz rekrutowania obywateli do działań sabotażowych. W grudniu została zablokowana aplikacja do wideorozmów Apple FaceTime. Jednocześnie uruchomiono aplikację MAX, która zyskała aprobatę władz. Odrzucono przy tym zarzuty krytyków, że może ona służyć do inwigilacji użytkowników.
Telegram został założony przez rosyjskiego przedsiębiorcę Pawła Durowa. Korzystają z niego jednak różne osoby i instytucje, nie tylko związane z Kremlem, ale też pochodzące z zagranicy czy reprezentujące emigracyjną opozycję. Problemem jest fakt, że komunikator działa poza rosyjską jurysdykcją. Pomimo tego pełne zablokowanie platformy może być kłopotliwe, ponieważ w szerokim zakresie korzystają z niej również prokremlowskie media. Wielu Rosjan chętnie przerzuca się także na bezpieczniejsze wirtualne sieci prywatne (VPN), które pozwalają lepiej omijać państwową cenzurę i korzystać z zablokowanych usług.
Czytaj też: Chcesz odzyskać konto na Facebooku? Powodzenia. UOKiK ma tego dość. Ja również