Koncern Meta, amerykański gigant serwisów społecznościowych, właściciel m.in. Facebooka, Instagrama, Messengera i WhatsAppa, rozwija zaawansowanego asystenta cyfrowego. Narzędzie oparte jest na nowym modelu sztucznej inteligencji Muse Spark, który zadebiutował w kwietniu tego roku - podaje "Financial Times". Nowy asystent, przeznaczony do codziennego użytku, ma zostać udostępniony miliardom użytkowników.
Brytyjski dziennik, powołując się na osoby zaznajomione z projektem, ujawnia, że inteligentny pomocnik jest obecnie testowany wewnętrznie przez grupę pracowników. Celem tego projektu ma być opracowanie produktu podobnego do OpenClaw, należącego do OpenAI. Narzędzie to pozwala użytkownikom tworzyć boty AI zdolne do autonomicznego wykonywania złożonych zadań.
Z kolei według amerykańskiego serwisu "The Information", szkolony przez Meta asystent AI otrzymał nazwę kodową "Hatch". Jak czytamy, testy wewnętrzne mają potrwać do końca czerwca. Koncern planuje również zintegrować z Instagramem oddzielne narzędzie zakupowe oparte na tej technologii. Zaawansowany asystent cyfrowy ma zostać uruchomiony przed czwartym kwartałem 2026 roku.
Pod koniec marca Meta potwierdziła plany zainwestowania kolejnych miliardów dolarów w infrastrukturę AI. Firma podniosła prognozę swoich wydatków kapitałowych na 2026 r. do przedziału 125-145 mld dolarów, w porównaniu z wcześniejszymi szacunkami 115-135 mld dolarów.
Większość tych środków zostanie przeznaczona na budowę nowych centrów danych oraz zakup układów graficznych (GPU), co ma na celu przyspieszenie rozwoju sztucznej inteligencji, w tym modeli Llama oraz budowę tzw. superinteligencji.
W ubiegłym roku dyrektor generalny Meta, Mark Zuckerberg, przedstawił wizję "osobistej superinteligencji", która ma zapewnić użytkownikom zaawansowane możliwości, w tym aktywnie pomagać w codziennych zadaniach. "Wierzymy, że korzyści płynące z superinteligencji powinny być udostępnione światu w jak najszerszym zakresie. Jednak superinteligencja wywoła nowe problemy związane z bezpieczeństwem. Musimy rygorystycznie podchodzić do ograniczania tych zagrożeń i ostrożnie decydować, które elementy udostępniać jako open source" - pisał Zuckerberg w liście do akcjonariuszy.