Wiedzieli, tolerowali i zarabiali? Meta pozwana za zyski z oszustw na Facebooku. Chodzi o miliardy

Meta, właściciel Facebooka i Instagrama, mierzy się z bardzo poważnymi oskarżeniami. Złożony w Kalifornii pozew zarzuca firmie tolerowanie, a nawet wspieranie fałszywych reklam, z których korporacja miała czerpać miliardowe zyski.
Dyrektor generalny Meta, Mark Zuckerberg
Fot. REUTERS/Mike Blake

Raport agencji Reutera ujawnił, że Meta zarabia miliardy dolarów rocznie na fałszywych reklamach. Firma miała nawet zawyżać stawki dla ogłoszeń, wobec których istniało duże ryzyko, że prowadzą do oszustw.

Zobacz wideo Facebook wprowadza zmiany w moderacji. Kto będzie bezkarny na platformie Zuckerberga?

Hrabstwo Santa Clara w stanie Kalifornia pozwało technologicznego giganta za rzekome czerpanie zysków z nieuczciwych reklam w związku ze złamaniem stanowych przepisów dotyczących uczciwej konkurencji. Hrabstwo wytoczyło pozew w imieniu mieszkańców stanu Kalifornia.

Pozywający domagają się nie tylko odszkodowania, ale także nałożenia na Metę zakazu stosowania podobnych praktyk w przyszłości. Jak wynika z ustaleń Reutersa, na oszukańczych reklamach gigant mógł zarobić łącznie nawet 7 mld dolarów. 

Pozywający zarzucają Mecie, że zamiast ograniczyć możliwość pojawiania się fałszywych ogłoszeń, spółka je tolerowała, budując wokół nich system, który na nie zezwalał i podnosił przychody. Według pozwu Meta ograniczała możliwość blokowania podejrzanych kampanii, jeśli mogłoby to uszczuplić przychody firmy.

Santa Clara zarzuca, że firma kierowana przez Marka Zuckerberga wspierała proceder, zezwalając na handel kontami reklamowymi przez pośredników oraz na kierowanie podobnych reklam do użytkowników, którzy padli już wcześniej ofiarą oszustów. Pozywający twierdzą również, że systemy sztucznej inteligencji właściciela największych na świecie portali społecznościowych pomagały przestępcom tworzyć kampanie reklamowe.

Oskarżyciele zarzucają także, że Meta opracowała system, który miał płynnie zwiększać liczbę fałszywych reklam, aby zrealizować cele przychodowe uzyskiwane z tego rodzaju działalności w danym okresie rozliczeniowym.

Meta odpowiada na zarzuty 

Meta odrzuca stawiane zarzuty. Twierdzi, że Santa Clara opiera się na nierzetelnym raporcie Reutersa. Firma uważa też, że raport ignoruje pełną skalę działań przeciwko oszustom podejmowanych przez przedsiębiorstwo i wypacza jej motywy. Jak dodaje, pojawianie się nieuczciwych reklam w serwisach jest dla spółki negatywnym czynnikiem, który odstrasza użytkowników.

W Polsce problem oszukanych reklam na Facebooku także trafił ostatecznie do sądu. Stało się to dzięki osobistemu zaangażowaniu twórcy InPostu, Rafała Brzoski. Biznesmen oraz jego żona Omenaa Mensah byli często wykorzystywani przez przestępców w fałszywych kampaniach.

Brzoska wystąpił do Urzędu Ochrony Danych Osobowych, aby zakazał Mecie publikowania reklam z ich wizerunkiem. UODO się na to zgodził, ale od decyzji odwołała się Meta. Sądy dwóch instancji – w tym Sąd Apelacyjny w Warszawie – podtrzymały decyzję UODO o zakazie publikowania reklam z wizerunkiem Brzoski i Mensah.

"Kluczowa była ocena rzeczywistej roli platformy w procesie emisji reklam. Sąd uznał, że Meta nie pełni funkcji biernego technicznego pośrednika. Platforma aktywnie decyduje o tym, które reklamy zostaną opublikowane, weryfikuje je przed emisją, pobiera wynagrodzenie za ich wyświetlanie i stosuje zaawansowane algorytmy targetowania. Taka rola – świadoma, celowa i gospodarczo motywowana – wyklucza, zdaniem sądu, możliwość powoływania się na wyłączenie odpowiedzialności, przewidziane dla podmiotów pełniących wyłącznie funkcje hostingowe

– napisał Brzoska po ogłoszeniu wyroku przez Sąd Apelacyjny.

Więcej o: