Ta sama przyszłość, w której wszystko miało być obsługiwane jednym guzikiem, obiecywała kolejne udogodnienie. Pigułki! No właśnie, po co męczyć się jedząc dwudaniowy obiad, skoro można zjeść pożywną tabletkę zawierającą i zupę, i drugie, i nawet kompot. Miało to jako taki sens w przypadku opowieści o dzielnych astronautach, których posiłki ze względów logistycznych powinny być proste w transporcie (to samo tyczy się posiłków dla żołnierzy). A z powodów praktycznych proste w spożyciu w przypadku braku grawitacji. Zajadaliście się kiedyś mlekiem z tubki? Tyle radości - nie tylko dlatego, że pyszne i słodkie, ale z tubki, prawdziwe jedzenie kosmonautów!
Ale w części tych futurystycznych fantazji chodziło o zwyczajną optymalizację - człowiek przyszłości miał być przede wszystkim efektywny i nie przejmować się duperelami. Zgodnie z tym modernistycznym myśleniem zamiast codziennie zastanawiać się, jaką koszulę założyć do jakich spodni, człowiek przyszłości wskakiwał w wygodny kombinezon lub tunikę. A na śniadanie brał garść pigułek, batonów lub innych galaretek. Przyjemność z jedzenia? Na to nie było miejsca w uporządkowanej przyszłości.
Częściowo brało się to też z pesymistycznego przeświadczenia, że w przyszłości nie będzie już prawdziwego jedzenia, które zostanie zastąpione przez syntetyki. Tak jest w Ubiku Philipa K. Dicka, gdzie prawdziwa kawa to niespotykany delikates. To motyw typowy dla światów po katastrofie - obrzydliwa papka z Matrixa czy zielona pożywka z Przestrzeni! Przestrzeni! Harry'ego Harrisona, powieści opowiadającej o dramatycznej eksplozji demograficznej.
Weź pigułkę! Weź pigułkę! woła komputer w Seksmisji , przypominając o dziennej racji otępiających popęd seksualny środków. Nasza cywilizacja oparta jest na różnych pigułach. Dzięki pigułce przeżyliśmy dwie rewolucje seksualne - najpierw eksplozję wolności w latach 60, a potem, za sprawą Viagry, czas dziarskich staruszków trzydzieści lat później. Są tabletki pomagające zasnąć i inne, pozwalające się obudzić - w taki ciąg sztucznego pobudzania wpadł Elvis Presley. Pigułki są, parafrazując Ricka Deckarda, jak każda inna technologia - mogą być dobrodziejstwem, lub zagrożeniem.
Rośnie - a właściwie już wyrosło - całe pokolenie Pac-Manów. Ludzi wcinających reklamowane w telewizji piguły od najmłodszych lat. Suplementy diety (dzienna porcja magnezu, tygodniowa porcja magnezu, jeszcze więcej magnezu). Środki uspokajające, antydepresanty. Piguły na chudnięcie, piguły na tycie. Piguły na dobrą zabawę. Dopalacze (zakazane), chemiczna kastracja (wręcz przeciwnie).
Chemiczna cyborgizacja: organizmy nie potrafiące funkcjonować bez pigułek. Sam jestem chemicznym cyborgiem - nie mam śledziony, więc nawet w przypadku zwykłego przeziębienia muszę zdawać się na piguły z antybiotykami. I kiedy tak sobie właśnie zjadłem garść różnych tabletek przed śniadaniem poczułem, że naprawdę żyję w przyszłości. I że bardzo mi się ta przyszłość podoba.
Cyber Czwartek to cykl cotygodniowych felietonów poświęconych dawnym wizjom przyszłości i temu, jak (i czy!) spełniły się w naszym nowoczesnym świecie. Autor, Michał R. Wiśniewski , jest publicystą i blogerem specjalizującym się w fantastyce oraz japońskiej popkulturze.