Komisarz UE o naruszaniu zasady rządów prawa: "Inwestorzy mogą wycofać się z Polski"

Mam nadzieję, że wypłaty środków z budżetu UE będą powiązane z przestrzeganiem zasad praworządności - powiedział unijny komisarz sprawiedliwości Didier Reynders w rozmowie z "Frankfurter Allgemeine Zeitung".

W opublikowanym w czwartek (05.03.2020) wywiadzie Reynders zapowiedział, że we wrześniu Komisja Europejska po raz pierwszy przedstawi raport na temat przestrzegania zasad rządów prawa we wszystkich krajach unijnych.

„Martwimy się o praworządność we wszystkich krajach członkowskich. Ale jest duża różnica między pojedynczymi przypadkami naruszeń standardów a systematycznym ich naruszaniem. Postępowania na podstawie artykułu 7 (Traktatu UE) zostały uruchomione przeciwko Polsce i Węgrom, bo tam jesteśmy konfrontowani z systematycznie negatywną postawa wobec państwa prawa. W przypadku krajów z większymi problemami także nasz raport będzie musiał być pogłębiony” – powiedział Reynders.

Zobacz wideo Stan praworządności wpłynie na poziom inwestycji zagranicznych firm w Polsce?

Wkrótce zalecenia w sprawie ustawy dyscyplinującej

Jego zdaniem, przypadki uznawania przez sądy najwyższych instancji ustaw za niekonstytucyjne czy sprzeczne z unijnym prawem są dowodem na istnienie skutecznych mechanizmów zapewniania równowagi i korygowania naruszeń. „Jeżeli jednak do takich naruszeń dochodzi często, to budzi to obawy. Podam inny przykład: Czy właściwe jest uchwalanie ustawy w ciągu jednego dnia? W pewnych wyjątkowych przypadkach może tak się stać. W czasie kryzysu bankowego musieliśmy działać bardzo szybko. Ale jeżeli taka ustawa, jak widzieliśmy to w Polsce, zmienia system sądownictwa, to mamy prawdziwy problem” – ocenił unijny komisarz.

Zapowiedział, że w ciągu kilku tygodni przedstawi zalecenie w sprawie pozwania Polski do Trybunału Sprawiedliwości UE za ustawę dyscyplinującą sędziów. „Poza tym, mam nadzieję, że wkrótce wypłaty środków z budżetu UE będą powiązane z warunkiem przestrzegania przez kraj członkowski zasad praworządności” – dodał Reynders. „To byłaby rzeczywista presja. Żaden kraj nie zrezygnuje tak łatwo ze środków unijnych” – ocenił. Jego zdaniem nawet osłabiony mechanizm blokowania wypłat unijnych środków w porównaniu z propozycją Komisji Europejskiej byłby lepszy, niż żaden.

Czytaj więcej: Unia nie odbierze Polsce pieniędzy za naruszanie praworządności? "Traktaty tego nie przewidują"

„Inwestorzy mogą wycofać się z Polski”

Według niego planowany raport KE nie zastąpi postępowań w ramach artykułu 7. Ma on dotyczyć czterech obszarów: niezawisłości sądownictwa, walki z korupcją, pluralizmu mediów i konstytucyjnych mechanizmów zapewnienia równowagi politycznej (checks and balances). W tym roku powstać ma także nowa strategia wdrażania unijnej Karty Praw Podstawowych oraz plan działań na rzecz demokracji.

„Nie chodzi mi o jakiś kolejny raport, który potem ląduje na półce. Chcę zainicjować prawdziwy dialog na temat praworządności: w Komisji, parlamencie i krajach członkowskich” – oświadczył komisarz. Jak dodał, chciałby się wzorować na procedurze corocznej kontroli budżetów państw UE przez Komisję Europejską. Raport ma nie tylko opisywać sytuację, ale też zawierać wnioski, jak poprawić niedociągnięcia.

Zdaniem Reyndersa proponowany dialog o praworządności pomógłby zmienić sytuację w Polsce i na Węgrzech, jeżeli udałoby się „przekonać obywateli i przedsiębiorców, że systematyczne naruszenia praworządności są problemem także dla nich samych, a nie tylko dla sędziów”. „Inwestorzy mogą się wycofać z Polski, jeżeli nie będą mieć pewności, że ich prawa są chronione, jeśli rząd domaga się, by przed sądami stawiano polski interes ponad wszystko. Tak nie funkcjonuje rynek wewnętrzny” – powiedział "Frankfurter Allgemeine Zeitung". 

Artykuł pochodzi z serwisu Deutsche Welle