"Die Welt": Marzenie Polski o końcu Nord Stream 2 może się spełnić. "Warszawa nigdy nie była tak blisko"

Polsko-duński projekt Baltic Pipe skorzystałby na zatrzymaniu budowy Nord Stream 2 - ocenia "Die Welt". Niemiecki dziennik pisał we wtorek o polskich reakcjach na toczącą się w Niemczech dyskusję na temat możliwego zatrzymania budowy Nord Stream 2 w ramach sankcji wobec Rosji za otrucie krytyka Kremla Aleksieja Nawalnego.

Gazeta przypomina, że polscy politycy od samego początku i ponad partyjnymi podziałami ostro krytykują niemiecko-rosyjski gazociąg pod Morzem Bałtyckim, popadając niekiedy w skrajność. Cytuje w tym kontekście wypowiedź byłego ministra obrony, potem szefa MSZ Radosława Sikorskiego z 2006 roku porównującą gazociąg do paktu Ribbentrop-Mołotow.

Cel bliski, jak nigdy

„Nikt w UE nie krytykuje niemiecko-rosyjskiego gazociągu głośniej i bardziej konsekwentnie, niż Polacy, i to już od początku budowy pierwszej rury w 2005 roku. Polscy politycy obawiają się, że Nord Stream 2 może bardziej uzależnić Europę od rosyjskiego gazu. Przez ominięcie Polski Putin może wykorzystać surowiec jako środek politycznej presji” – tłumaczy warszawski korespondent gazety Philipp Fritz.

Dodaje, że Warszawa jak dotąd bezskutecznie protestowała przeciwko gazociągowi nawet po tym, jak rząd PiS zyskał w tej sprawie potężnego partnera w osobie prezydenta USA Donalda Trumpa, który żąda wstrzymania budowy i grozi sankcjami.

„Teraz jednak nastroje mogą zmienić się na korzyść Polski. Warszawa jeszcze nigdy nie była tak blisko zatrzymania budowy, jak dziś” – pisze „Die Welt”.

„Po otruciu rosyjskiego opozycjonisty Aleksieja Nawalnego niemieccy politycy nadzwyczaj wyraźnie żądają wycofania się ze wspólnego niemiecko-rosyjskiego projektu albo przynajmniej wstrzymana budowy gazociągu” – dodaje gazeta, podkreślając, że nawet kanclerz Angela Merkel nie wyklucza już, iż Nord Stream 2 będzie dotknięty sankcjami wobec Rosji.

Zobacz wideo Koronawirus. Jakie obostrzenia obowiązują poza Polską?

Szanse dla konkurencyjnego projektu

Jak ocenia dziennik, „w Warszawie radość byłaby wielka”, ale miałaby jeszcze jeden powód, oprócz wzmocnienia europejskiego bezpieczeństwa energetycznego i osłabienia rosyjskich możliwości szantażu.

„Polska buduje własny gazociąg, konkurencyjny wobec rur Nord Stream. Także dlatego Polska byłaby w lepszej sytuacji, jeśli niemiecko-rosyjski gazociąg nie zostałby uruchomiony. Kraj ten mógłby stać się czymś w rodzaju hubu energetycznego Europy Środkowej i Wschodniej” – pisze „Die Welt”.

Wyjaśnia, że polsko-duński projekt Baltic Pipe ma zapewnić Polsce bezpośrednie dostawy norweskiego gazu i w ten sposób uniezależnić ją od surowca z Rosji, jak również uczynić Polskę „znaczącym graczem” na europejskim ryku energii. „Jeśli Nord Stream 2, którego rury przecinałyby się z polskim projektem, zostanie pogrzebany, Warszawa byłaby o krok bliżej od zrealizowania swoich ambicji” – ocenia Philipp Fritz.

Sprzeczne z logiką sankcji

Jak pisze, gazociąg Nord Stream jest „stałym tematem” w stosunkach polsko-niemieckich, a jego znaczenie nawet wzrosło na przestrzeni lat. Cytowana przez gazetę ekspertka OSW Agata Łoskot-Strachota podkreśla, że niezrozumiałe dla polskiego rządu było zwłaszcza rozpoczęcie budowy drugiego rurociągu pod Bałtykiem w 2015 roku, niedługo po aneksji Krymu przez Rosję. „Moment był szczególnie zły, sprzeczny z logiką sankcji wobec Moskwy” – wskazuje ekspertka.

„W Warszawie są teraz duże nadzieje, że Berlin obierze inny kurs i, że to, co z polskiej perspektywy było błędem, zostanie skorygowane. Przy czym chodzi tu o bezpieczeństwo energetyczne całego regionu, ale też o sukces polskiego konkurencyjnego projektu” – konkluduje niemiecki dziennik.

Artykuł pochodzi z serwisu Deutsche Welle.