Analitycy: Ryzykowna polityka banków centralnych Polski i Węgier. Uwaga na kurs złotego

Zdaniem analityków inflacja i działania banków centralnych w Polsce i na Węgrzech obciążają waluty tych krajów - pisze "Handelsblatt".

Niemiecki dziennik gospodarczy pisze w środę (23.09.2020), że głównym zmartwieniem Europejskiego Banku Centralnego i banków centralnych w krajach strefy euro jest obecnie niska inflacja, która od lat utrzymuje się poniżej wyznaczonego celu 2 procent. Pandemia koronawirusa jeszcze bardziej oddaliła perspektywę odmiany sytuacji. „Handelsblatt” zauważa, że na wschodzie UE sytuacja wygląda inaczej. „W Polsce, na Węgrzech i w Czechach inflacja wynosiła ostatnio od 2,9 procent do prawie 4 procent. Z powodu tych wysokich wartości waluty tych krajów, które nie należą do strefy euro, ostatnio słabły. Od początku sierpnia węgierski forint stracił ponad 5 procent wobec euro” – zauważa gazeta. 

Kurs węgierskiego forinta do euro w dółKurs węgierskiego forinta do euro w dół Kurs węgierskiego forinta do euro w dół/Fot. Stooq.pl

Czytaj więcej: Inflacja bazowa najwyższa od blisko 19 lat. Co się dzieje z cenami w Polsce? [WYKRES DNIA]

Dziennik cytuje analityczkę DZ Banku Sandrę Striffler, według której jednym z niekorzystnych czynników jest, obok inflacji i znów niższych notowań euro, również zaniepokojenie „nad wyraz ekspansywną polityką pieniężną” banków centralnych wschodnioeuropejskich państw UE. Także jej kolega po fachu Tatha Ghose z Commerzbanku jest pesymistą co do węgierskiego forinta i po części także polskiego złotego, zaś lepiej ocenia perspektywy dla czeskiej korony – pisze „Handelsblatt”. Przyczyną osłabienia tych walut jest spadek kursu euro wobec dolara w ostatnich tygodniach, ale także „czynniki domowej produkcji”.

Zobacz wideo „Najpóźniej jesienią nastąpi drugie uderzenie związane z kryzysem finansowym”

„Problem z wiarygodnością banków centralnych”

Według analityków jednym z czynników ryzyka dla walut trzech wschodnioeuropejskich państw UE jest wzrost liczby przypadków koronawirusa. Jak pisze dziennik, Polska, Węgry i Czechy względnie dobrze przeszły przez pierwszą falę pandemii. Obecnie jednak odnotowują wyższe liczby zakażeń niż wiosną. To zaś budzi niepokój, że znów dojdzie do ograniczeń życia gospodarczego.

„Poza tym względnie wysoka inflacja w Polsce, na Węgrzech i w Czechach nasuwa pytanie, jak zareagują tamtejsze banki centralne, jeżeli ta tendencja się utrzyma” - zauważa „Handelsblatt”. Jak pisze, analityk Commerzbanku Tatha Ghose dostrzega „problem z wiarygodnością przede wszystkim u banków centralnych na Węgrzech i w Polsce”. Uważa on, że w nadchodzących miesiącach inflacja spadnie, potem jednak znów będzie rosnąć. „Rynki zadają pytanie, czy te banki centralne są gotowe do zaostrzenia polityki pieniężnej, jeżeli będzie to konieczne” – mówi Ghose, cytowany przez niemiecki dziennik.

Gazeta dodaje, że w czasie pandemii koronawirusa banki centralne we wschodnioeuropejskich państwach UE zareagowały znacznym rozluźnieniem polityki pieniężnej. Na Węgrzech referencyjna stopa procentowa wynosi obecnie 0,6 procent, w Czechach 0,25 procent, a w Polsce 0,1 procent. Biorąc pod uwagę wyższą inflację w tych krajach, realna stopa procentowa jest tam jeszcze niższa niż w strefie euro – pisze dziennik.

Czytaj więcej: Nowe prognozy w ankiecie NBP. Recesja w 2020 r. głębsza niż sądzono, inflacja w górę

Analitycy: Zachodzi obawa, że NBP w 2020 r. "sfinansuje cały deficyt budżetowy"

„Do tego dochodzi fakt, że poszczególne banki centralne kupują w wielkim stylu obligacje państwowe. Przede wszystkim polski bank centralny skupił od marca do sierpnia obligacje na skalę około 4,6 procent PKB” – zauważa gazeta. Cytuje też analizę towarzystwa Allianz, według której zachodzi obawa, że NBP w 2020 roku „sfinansuje cały deficyt budżetowy prognozowany na około 8 procent PKB”.

Według dziennika węgierski bank centralny skupuje mniej obligacji skarbowych, ale uruchomił inne programy, jak np. zakup obligacji hipotecznych. W Czechach bank centralny jak na razie zrezygnował z takich działań.

Cytowani przez gazetę analitycy szczególnie krytycznie oceniają perspektywy dla forinta, „także z tego powodu, że polityczny wpływ na węgierski bank centralny jest szczególnie wyraźny”. Również dane co do sytuacji gospodarczej na Węgrzech wypadają ostatnio gorzej od oczekiwań. W II kwartale br. gospodarka skurczyła się o ponad 14 procent. Na cały 2020 rok Commerzbank prognozuje dla tego kraju recesję na poziomie 5,2 proc. PKB, z kolei dla Czech -6,3 proc. PKB, a dla Polski -3,0 proc. PKB. „Generalnie nastroje wobec wschodnioeuropejskich walut nie są ostatnio zbyt dobre. Ich stabilność zależeć będzie szczególnie od dalszego kursu każdego z banków centralnych” – pisze „Handelsblatt”. 

Artykuł pochodzi z serwisu Deutsche Welle