Niemcy. Rząd planuje nocną godzinę policyjną. Może objąć połowę kraju

Niemiecki rząd chce centralnie decydować o obostrzeniach pandemicznych w całym kraju. W planie są ograniczenia w przemieszczaniu się nocą, obowiązkowe testy w szkołach i zamknięcie sklepów, restauracji oraz hoteli.

Jak informowaliśmy przed weekendem, rząd Niemiec planuje nowelizację ustawy o ochronie przed infekcjami, aby ze stolicy decydować o obostrzeniach i zasadach dotyczących lockdownu. Do tej pory jest to kompetencją krajów związkowych, a różnice w przepisach powodują u wielu obywateli wrażenie chaosu w walce z pandemią. Do tego część landów nie zgadza się z twardym kursem, którego chcą kanclerz Merkel oraz medycy. Zmiana przepisów ma zatem ujednolicić sytuację w całym kraju.

W tym celu rząd chce jak najszybciej zmienić ustawę. Niemiecka Agencja Prasowa (DPA) oraz telewizja NTV informują o treści propozycji, którą w sobotę (10 kwietnia) urząd kanclerski rozesłał do frakcji parlamentarnych oraz landów. Berlin chce wprowadzać obostrzenia, gdy tzw. wskaźnik zachorowań (czyli liczba zachorowań w ciągu ostatnich 7 dni na 100 tys. mieszkańców) w danym regionie przekroczy 100. Jak informuje DPA, taka sytuacja panuje obecnie w ponad połowie niemieckich powiatów. 

Zobacz wideo Kiedy odmrażanie biznesu? Paweł Borys podaje możliwą datę

Nocny zakaz opuszczania mieszkania

Według rządowej propozycji we wszystkich tych powiatach może wkrótce obowiązywać zakaz opuszczania domu między godziną 21 a 5 rano, dopóki liczba zachorowań nie zmniejszy się.

Takie przepisy obowiązują na razie tylko w pojedynczych niemieckich regionach. Wyjątki mają dopuszczać przemieszczanie się z powodów medycznych lub podróż do pracy. Również taki cel jak konieczność karmienia zwierząt ma zostać uwzględniony. Ale nawet samotny nocny spacer nie będzie już dozwolony.

Testy w szkołach, ale nie w biurach

W szkołach uczniowie i uczennice mają być badani na obecność koronawirusa dwa razy w tygodniu. Dopiero gdy wskaźnik zachorowań przekroczy w danym powiecie granicę 200 przez trzy kolejne dni, szkoły znowu mają być zamknięte, z możliwym wyjątkiem dla ostatnich roczników przygotowujących się do egzaminów.

Podzielone są stanowiska w rządzie dotyczące obowiązkowych testów w biurach. Wicekanclerz Olaf Scholz (SPD) jest za, a minister gospodarki Peter Altmaier (CDU) przeciw. Dlatego szkic nowelizacji na razie nie przewiduje obowiązku testowania w miejscu pracy.

Banknot z wizerunkiem Lecha KaczyńskiegoGlapiński zatwierdził banknot z wizerunkiem Lecha Kaczyńskiego

Sklepy znowu zamknięte, hotele i restauracje też

W ostatnich tygodniach kanclerz Merkel krytykowała niektóre landy za eksperymenty z otwieraniem sklepów i hoteli, na przykład dla tych osób, które przedstawią negatywny wynik testu na obecność koronawirusa. Teraz rząd chce, aby powyżej wskaźnika zachorowań na poziomie 100, sklepy znów zostały zamknięte, z wyjątkiem m.in. sklepów spożywczych, aptek, drogerii oraz stacji benzynowych. Zamknięte mają być także restauracje, bary, hotele oraz ośrodki kultury.

Szykuje się dyskusja

Rząd chce także, aby ograniczenia były automatycznie znoszone dopiero, gdy wskaźnik zachorowań w danym powiecie spadnie poniżej 100 przez trzy kolejne dni. Jak ocenia DPA, należy spodziewać się, że ostateczny kształt przepisów będzie efektem dalszych negocjacji między rządem i krajami związkowymi. Zdaniem burmistrza Berlina Michaela Muellera (SPD) przyjęcie nowych przepisów może zająć do dwóch tygodni.

Przewodniczący opozycyjnej FDP Christian Lindner skrytykował propozycję rządu: – Planowana ścisła godzina policyjna jest nieproporcjonalna. Na przykład wieczorny spacer zaszczepionej pary nie stwarza żadnego ryzyka – powiedział Lindner. Jego zdaniem takie rozwiązanie może okazać się niekostytucyjne.

(dpa,ntv/gsz)

Artykuł pochodzi z serwisu Deutsche Welle

Przedszkola i żłobki zamknięte na dłużej? Nieoficjalne informacjePrzedszkola i żłobki zamknięte na dłużej? Nieoficjalnie: Rząd wysłał sygnał