Austria. Pacjentka w ciężkim stanie po iwermektynie. Producent wydał oświadczenie

Na OIOM jednego ze szpitali w Styrii - austriackim kraju związkowym trafiła kobieta, która przedawkowała iwermektynę - lek na pasożyty, który rzekomo ma pomagać w zwalczaniu COVID-19.

„Pacjentka nadal przebywa na oddziale intensywnej opieki medycznej, ale jej życiu nie zagraża obecnie niebezpieczeństwo", potwierdził wcześniejszą informację publicznego radia i telewizji ORF rzecznik stowarzyszenia styryjskich szpitali KAGes w rozmowie z wiedeńskim dziennikiem „Der Standard". Więcej szczegółów nie zdradził ze względu na ochronę danych osobowych.

Zobacz wideo Czy rząd chce przeczekać IV falę COVID-19? Belka: Oczywiście, że tak

Lek na robaki, roztocza i wszy, ale nie na wirusy

Jak informuje „Der Standard", naukowcy z uniwersytetu w Wuerzburgu oraz z działu chorób zakaźnych niezależnej organizacji międzynarodowej Cochrane, którzy przeanalizowali wyniki 14 badań, doszli do wniosku, że nie ma wystarczających dowodów na bezpieczeństwo i skuteczność stosowania iwermektyny w walce z Sars-CoV-2.

Więcej treści znajdziesz na stronie głównej Gazeta.pl>>>

Taką samą opinię wydała już wcześniej Światowa Organizacja Zdrowia (WHO). Podobnie wypowiedziały się też krajowe instytucje w różnych krajach, na przykład austriacki Urząd Federalny do spraw Bezpieczeństwa w Służbie Zdrowia (BASG), niemiecki Instytut im. Roberta Kocha (RKI), czy amerykańska Agencja Żywności i Leków (FDA). Natomiast wiceszefowa Instytutu Mikrobiologii na uniwersytecie w Insbrucku Sigrid Neuhauser w rozmowie z „Der Standard" wyjaśnia, że jest to bezspornie bardzo silny środek przeciwko pasożytom – robakom, roztoczom i wszom – ale nie wirusom: „Działa na klasyczne pasożyty, a nie na mikroorganizmy." 

Zbigniew Ziobro, Didier ReyndersKoniec wizyty Reyndersa w Polsce. Twitter kpi z prezentu od Ziobry

Producent potwierdza: "Nie ma mocnych dowodów"

W środę austriacki oddział koncernu farmaceutycznego MSD (Merck Sharp & Dohme), który jest producentem tego preparatu, wydał oświadczenie, które zaczyna się od słów: „Nie ma mocnych dowodów na stosowanie iwermektyny (Stromectol®) w przypadku SARS-CoV-2." Spółka podkreśla, że stosowanie tego specifiku nie może być w żaden sposób zalecane w celu zapobiegania lub leczenia COVID-19, z wyjątkiem kontrolowanych badań klinicznych.

„Stosowanie iwermektyny w tym celu można jedynie zdecydowanie odradzić, ponieważ oprócz braku aprobaty i skuteczności należy wziąć pod uwagę możliwość wystąpienia poważnych działań niepożądanych", cytuje MSD w swym oświadczeniu prof. Christopha Steiningera z Uniwersytetu Medycznego w Wiedniu. Dodatkowym negatywnym skutkiem stosowania iwermektyny niezgodnie z przeznaczeniem są braki w zaopatrzeniu, które utrudniają właściwe leczenie chorób pasożytniczych, podkreśla Steininger.

Podobny komunikat amerykańska centrala koncernu Merck wydała już 4 lutego tego roku.

Wypadek pod OlsztynemŁódzki adwokat mówił o "trumnie na kółkach". Stanie przed sądem dyscyplinarnym

Lek z genetycznie modyfikowanych bakterii

W wielu państwach, choćby w Polsce, iwermektyna jest dopuszczona do stosowania wewnętrznego wyłącznie w weterynarii. W leczeniu ludzi można ją stosować tylko zewnętrznie, w postaci kremu. W Austrii lek jest dostępny także w postaci tabletek dla ludzi, ale stosowany jest sporadycznie.

Według dziennika „Der Standard" sytuacja z ivermektyną jest o tyle paradoksalna, że jest ona lansowana jako skuteczny lek przeciw COVID-19 przez ludzi, którzy jednocześnie krytykują stosowanie szczepionek mRNA. Tymczasem ten specyfik jest produkowany ze zmodyfikowanych genetycznie bakterii. 

Virus Outbreak NetherlandsProtest w Rotterdamie. Policja oddała strzały, w centrum stan wyjątkowy [ZDJĘCIA]

Prawicowi antyszczepionkowcy żądają inwermektyny

Do gorących zwolenników używania iwermektyny w zwalczaniu COVID-19 należy też Herbert Kickl, szef prawicowo-populistycznej Wolnościowej Partii Austrii FPÖ. Współtworzyła ona pierwszy rząd kanclerza Sebastiana Kurza i doprowadziła do jego upadku, gdy na światło dzienne wypłynęła afera korupcyjna, której głównym bohaterem był poprzednik Kickla na czele partii, wicekanclerz Heinz-Christian Strache.

Kilka tygodni temu Kickl ostrzegał przed dramatyczną czwartą falą epidemii, która jego zdaniem ma być skutkiem nie braku gotowości części społeczeństwa do szczepienia się, lecz polityki rządu, który stawia na szczepienia. Szef FPÖ uważa bowiem, że szczepionki nie są dostatecznie dobre i nie działają wystarczająco długo. Dlatego domaga się, by postawić na leki, które odpowiednio wcześnie zastosowane są według niego bardzo skuteczne, jak na przykład właśnie iwermektyna.

Przed kilkunastoma dniami Kickl umieścił na swojej stronie na Facebooku dwuminutowy film publicznej telewizji bawarskiej BR, w której lekarz Werner Appelt z monachijskiego Szpitala Bonifratrów zachwala iwermektynę jako „idealny lek" do wczesnego leczenia w domu. Ten post miał do piątku 19 listopada 271 tysięcy odsłon.

Artykuł pochodzi z serwisu Deutsche Welle

 
Więcej o: