"W porównaniu do 24 lutego wiele się wydarzyło – przede wszystkim w głowach. Dyskutuje się bardziej rzeczowo i głębiej o wszystkim, co dotyczy bezpieczeństwa wewnętrznego i zewnętrznego. Jeżeli chodzi o zdolności obronne, to mogę mówić tylko o wojskach lądowych. W tej chwili materialna gotowość wojsk lądowych nie jest większa niż 24 lutego" – powiedział Mais.
Wojskowy wskazuje, że ze zrozumiałych względów sprzęt z zasobów podległych mu wojsk został przekazany Ukrainie. Zastąpienie tego sprzętu musi jednak potrwać. - Podsumowując: mamy mniej niż przed rozpoczęciem wojny. Fakt, że od tego lata dysponujemy funduszem specjalnym w wysokości 100 mld euro, za co wszyscy jesteśmy bardzo wdzięczni, nie może przesłaniać tego, że miną lata, zanim wojsko w pełni to odczuje – mówi generał.
Wyjaśnia, że od reformy struktur Bundeswehry w 2011 roku konsekwentnie przygotowywano ją do udziału w misjach za granicą, jak operacja w Afganistanie. "Dziś nadal mamy trzy dywizje wojskowe, każda po około 15 tysięcy żołnierzy i osiem brygad. W przypadku opancerzonych wozów bojowych nie zostało nawet 1000 sztuk. Czy jednostki te są zdolne do zapewnienia z miejsca obrony narodowej i sojuszniczej? Odpowiedź brzmi: nie. Obecnie nie dysponujemy kompletną niemiecką brygadą, która byłaby w stanie natychmiast i bez dłuższego okresu przygotowawczego wykonać kilkutygodniową misję bojową. W związku z zaistniałą sytuacją musimy to szybko zmienić" – mówi Mais.
Według niego w skład wojsk lądowych wchodzą obecnie cztery bataliony artylerii, około 100 samobieżnych haubic i blisko 40 wyrzutni rakietowych Mars. "Tylko część z nich działa na co dzień. To sprawia, że bardzo martwię się o przyszłość. Części zamienne trafiają obecnie na Ukrainę, aby dostarczona tam broń była sprawna" – dodaje.
Mais apeluje do rządzących o szybkie decyzje w sprawie ważnych projektów zbrojeniowych jak modernizacja czy zwiększenie liczby bojowych wozów piechoty Puma, nowe śmigłowce czy obrona przed dronami. "O wszystkich tych projektach musimy decydować już teraz, bo do momentu wyprodukowania broni potrzeba czasu. Ogromną różnicę robi nam to, czy dostaniemy sprzęt w 2025, 2026 czy 2029 roku" – podkreśla generał.
***
Autorka: Anna Widzyk