Wygląda na to, że użytkownicy głosują myszkami i klikami. W ciągu tygodni od wyborów w USA coraz to nowe serwisy mikroblogowe pną się w rankingach pobierania aplikacji i pozyskują miliony nowych użytkowników. Nie jest jasne, czy użytkownicy na stałe opuszczają X (dawniej Twitter), czy raczej tymczasowo zakładają nowe konta gdzie indziej.
Jednak zarówno firmy, jak i osoby prywatne jako powód ich odejścia wskazują na zaangażowanie właściciela platformy X Elona Muska w kampanię prezydencką Donalda Trumpa i polaryzujący charakter serwisu. Bluesky, pierwotnie projekt Twittera, który został wyodrębniony jako osobna firma, zanotował ponad milion nowych użytkowników w ciągu ostatniego tygodnia. Obecnie ma ich łącznie 15 milionów.
Choć Bluesky jest stosunkowo mało znaną platformą, w tym tygodniu znalazł się na pierwszym miejscu w rankingu App Store firmy Apple, wyprzedzając Threads. To nie pierwszy raz, kiedy X odnotowuje spadek liczby aktywnych użytkowników. Spadki miały miejsce zwłaszcza po tym, jak Musk przejął Twittera w październiku 2022 r. i kiedy Brazylia zakazała w tym roku korzystania z platformy.
Wygląda jednak na to, że poparcie Muska dla Trumpa okazało się dla niektórych posiadaczy kont przysłowiową kroplą, która przelała czarę. - To do pewnego stopnia moment przełomowy - mówi DW prof. Bart Cammaerts, badacz komunikacji i demokracji w London School of Economics. Cammaerts wskazuje na porzucenie umiaru i nasilenie retoryki samego Muska wokół przyszłego kierunku X jako te czynniki, które od dłuższego czasu zrażają do niego użytkowników. - Myślę, że fakt, że widzimy teraz tak wiele osób likwidujących konta, jest zwieńczeniem procesu, który trwa od dawna - zaznacza ekspert.
W środę kierownictwo brytyjskiego dziennika "The Guardian" oświadczyło, że nie będzie już publikować na X, choć nie usunie swoich kont. To nie jedyny taki przypadek. Amerykańskie stacje publiczne NPR i PBS przestały publikować na platformie w zeszłym roku. Również australijski nadawca publiczny ABC ograniczył swoje kanały na X do zaledwie czterech.
Bardziej znaczące są odejścia celebrytów. Amerykańscy aktorzy Jamie Lee Curtis i Bette Midler usunęli swoje konta na X, zachowując obecność gdzie indziej. Dołączają oni do innych gwiazd takich, jak Elton John, Jim Carrey, Whoopi Goldberg i Gigi Hadid, którzy opuścili lub przestali publikować na Twitterze po przejęciu go przez Muska w 2022 roku. Inne osoby publiczne wyraziły zamiar opuszczenia X, ale jeszcze nie usunęły swoich profili. Należą do nich m.in. były prezenter CNN Don Lemon i demokratyczna kongresmenka Alexandria Ocasio-Cortez.
Większość opuszczających X celebrytów kojarzonych jest wprawdzie z lewicą, ale odchodzą też instytucje - także te spoza anglosfery. Są wśród nich np. Berliński Festiwal Filmowy czy drużyna piłkarska Bundesligi FC St. Pauli. Wcześniej w 2024 r. swoje odejście za pośrednictwem strony internetowej kampanii byebyeelon.de ogłosiło ponad 50 innych organizacji pozarządowych.
W ubiegłym roku główne marki wstrzymały reklamy na platformie, powołując się na wzrost nienawistnych treści, co spotkało się z publiczną naganą ze strony Muska.
Wśród wymienianych powodów odejścia z platformy jest ciągły wzrost nienawistnych treści na platformie. Obejmuje to wzrost toksycznych treści, które "The Guardian" w opublikowanym oświadczeniu określił jako "często niepokojące treści promowane lub znalezione na platformie, w tym skrajnie prawicowe teorie spiskowe i rasizm".
Trudno jest jednak wskazać na jedną przyczynę odejścia. Gazeta zauważyła, że podjęcie decyzji było długim procesem i że jej zasoby redakcyjne mogą być lepiej wykorzystane gdzie indziej. W przypadku osób prywatnych wiele osób zauważa, że inne serwisy mikroblogowe przypominają im bardziej dawnego Twittera, z mniejszą liczbą botów i bardziej indywidualnymi interakcjami.
- Jeśli te funkcje będą oferowane przez alternatywne platformy i wiele osób dokona tej zmiany, może nastąpić dość szybko efekt kuli śniegowej. Widzieliśmy to również w przeszłości w przypadku innych platform, takich jak na przykład Myspace - uważa Bart Cammaerts.
Chociaż celebryci, politycy i marki mogą przenieść się na inne media społecznościowe, początkujące platformy są podatne na te same negatywne interakcje i toksyczne treści, które dominują w popularnych mediach społecznościowych. - W pewnym sensie ludzie wybierają mniejsze zło, ponieważ wszystkie te platformy mają model biznesowy, który w istocie jest nastawiony na ekstrakcję, na utowarowienie twojej społeczności w sposób naruszający twoją prywatność - tłumaczy prof. Cammaerts.
- Tak więc, oczywiście, X jest najgorsza i jest problematyczna z wielu powodów politycznych, ale nie oznacza to, że te inne platformy są całkowicie "dobre" - dodaje. Dr Silvia Majo-Vazquez z Wolnego Uniwersytetu w Amsterdamie przewiduje wzrost liczby zamkniętych grup w prywatnych aplikacjach do przesyłania wiadomości (tzw. messengerach). - Jeśli chodzi o platformy mediów społecznościowych, środowisko staje się coraz bardziej rozdrobnione - wyjaśnia ekspertka. - Uwaga, którą otrzymywały te główne platformy, została podzielona na wiele innych miejsc. Nie wiadomo, kto wyjdzie z tego procesu jako zwycięzca - dodaje.
Artykuł pochodzi z serwisu Deutsche Welle.