Donald Trump ma "tajną broń" na Rosję. Media: Chce jej użyć i pokonać Putina

Donald Trump zamierza zalać rynki światowe ropą, aby obniżyć jej cenę i osłabić gospodarkę Rosji - pisze "Handelsblatt". To nawiązanie do polityki USA stosowanej z powodzeniem w latach 80. przeciwko ZSRR.
Prezydent USA Trump wygłasza uwagi na temat infrastruktury Ai w sali Roosevelta w Białym Domu w Waszyngtonie
Fot. REUTERS/Carlos Barria

Największy niemiecki dziennik kręgów gospodarczych zwraca uwagę na zapowiedzianą przez Donalda Trumpa w Davos presję na Arabię Saudyjską w celu skłonienia jej do zwiększenia produkcji ropy. Ten postulat podyktowany jest względami polityki zagranicznej - uważa autor Moritz Koch.

Zobacz wideo Szymon Malinowski: Nie będziemy cieszyli się palmami po ociepleniu, bo grożą nam upały i powodzie

Tania ropa zmusi Putina do negocjacji. "Nadszedł czas"

"Trumpowi nie chodzi tylko o tańsze paliwo dla amerykańskich kierowców. W niskiej cenie ropy widzi on strategiczny instrument, za pomocą którego zmusi Władimira Putina do negocjacji" - pisze dziennikarz "Handelsblatt". - Gdy cena (ropy) spadnie, wojna rosyjsko-ukraińska natychmiast skończy się - oświadczył Trump w Davos. "Handelsblatt" ocenił, że zniszczenie podstaw ekonomicznych rosyjskiej machiny wojennej za pomocą zalania rynków tanią ropą jest "rozsądnym posunięciem", jeżeli zostanie konsekwentnie zrealizowane.

Dotychczasowe próby zlikwidowania finansowych źródeł wojny spaliły na panewce - system sankcji jest dziurawy. Rosja obchodzi sankcje nałożone przez państwa G7 za pomocą floty tankowców pływających pod obcą banderą. "Nadszedł czas na nowe podejście" - czytamy w "Handelsblatt". "Pokonać Putina jego własną bronią, to mogłoby się udać" - dodaje autor.

Powtórka z lat 80. "Tania ropa szkodzi"

Koch przypomniał, że stały spadek cen ropy w latach 1980-1988 był jednym z czynników, które doprowadziły do upadku Związku Sowieckiego. "Tania ropa szkodzi klimatowi, ale jeszcze bardziej szkodzi petro-autokracie Putinowi, a to jest dobre dla Europy".

Przy okazji, Koch apeluje do krajów UE, aby wreszcie zaprzestały importu gazu skroplonego z Rosji. "To hańba, że trzy lata po agresji na Ukrainę do kasy Kremla płyną  nadal europejskie pieniądze". Zwiększenie importu gazu z USA ograniczyłoby niebezpieczeństwo wojny handlowej Trumpa przeciwko UE - pisze Koch w "Handelsblatt". 

 

Artykuł pochodzi z Deutsche Welle. 

Więcej o: