Czarne chmury nad gospodarką Niemiec. Firmy już się zwijają

Rada doradców rządu obniżyła prognozę dla Niemiec do zera i wzywa do szybkich działań.
Kanclerz Niemiec Friedrich Merz
Fot. REUTERS/Annegret Hilse

Rada doradców ekonomicznych niemieckiego rządu obniżyła prognozę wzrostu gospodarczego na ten rok do zera. W swoim wiosennym raporcie opublikowanym w środę (21.05) doradcy wskazują przede wszystkim na skutki amerykańskiej polityki taryfowej. Apelują do rządu o zdecydowane działania w celu ograniczenia biurokracji i o odpowiedzialne wykorzystanie środków z pakietu finansowego.

"Gospodarka niemiecka nadal znajduje się w fazie wyraźnego osłabienia i w ostatnim czasie tylko w niewielkim stopniu skorzystała na światowym wzroście gospodarczym" - wyjaśniają eksperci. Jako kluczowe "krajowe przeszkody" podają "rozległe wymogi biurokratyczne" i "długie procedury zatwierdzania". Niemiecka gospodarka stoi poza tym w obliczu systemowych wyzwań, takich jak odchodzenie od paliw kopalnych, starzenie się społeczeństwa i coraz powszechniejsze stosowanie sztucznej inteligencji.

Zobacz wideo Nie można porównywać Die Linke i AfD jako partii radykalnych

Korekta prognozy. Powód: cła Trumpa

Odpowiada to sytuacji z zeszłej jesieni, kiedy eksperci ekonomiczni prognozowali na 2025 rok niewielki wzrost PKB o 0,4. Na zmianę wpłynęły cła prezydenta USA Donalda Trumpa. Prognoza opiera się zatem na ocenie wpływu tych taryf i odpowiedzi na nie w innych krajach od początku maja. Jak podkreśla rada, istnieje "duża niepewność co do przyszłego kierunku polityki handlowej USA", a Trump zagraża "światowemu wzrostowi".

Pięcioosobowa rada szacuje, że bezpośrednie konsekwencje ceł będą większe dla samych Stanów Zjednoczonych niż dla Niemiec i UE. Podkreśla jednak: "Amerykańskie cła importowe mimo wszystko obciążają popyt na niemieckie produkty". Ponadto zwiększają poziom niepewności, a to osłabia chęć firm do inwestowania.

Kiepskie perspektywy niemieckiej gospodarki. Rada: ograniczyć biurokrację

Aby temu przeciwdziałać, eksperci zalecają, aby rząd Niemiec skupił się na ograniczaniu biurokracji. Szacują, że same koszty biurokratyczne wynikające z federalnych obowiązków informacyjnych wynoszą około 65 mld euro rocznie, co stanowi 1,7 proc. wszystkich godzin pracy w Niemczech. Do tego dochodzą koszty wynikające z wymogów UE, landów i gmin. Wg rady ekspertów reformy w tym zakresie muszą być wprowadzone "tak szybko, jak to możliwe i w sposób skoordynowany", a rząd powinien ogłosić je "najwyższym priorytetem".

Pakiet finansowy rządu (zatwierdzony jeszcze przez Bundestag poprzedniej kadencji) daje nadzieję, jednak eksperci spodziewają się jego niewielkiego wpływu w tym roku, a "impulsy ekspansywne" dla inwestycji w budownictwo i sprzęt oraz konsumpcji rządowej powinny się pojawić dopiero w 2026 roku. Członek rady prof. Achim Truger ostrzega również przed "niewłaściwym przywłaszczeniem" funduszy: zadłużenie ma sens tylko wówczas, jeśli zostanie właściwie wykorzystane.

Pakiet finansowy to i szansa, i ryzyko

Inna członkini rady prof. Ulrike Malmendier również pokreśla konieczność ścisłej kontroli wydatków z pakietu: nie powinien być on przeznaczony na wydatki "konsumpcyjne", lecz na inwestycje. Jako negatywne, ryzykowne przykłady podała rentę macierzyńską uzgodnioną w umowie koalicyjnej CDU/CSU i SPD oraz ponowne dopłaty do oleju napędowego dla rolników.

Kolejnym ryzykiem jest kwestia zgodności pakietu finansowego z przepisami fiskalnymi UE. "Te cele można osiągnąć tylko dzięki silnemu ukierunkowaniu na inwestycje i towarzyszącym im reformom strukturalnym" - wyjaśniają eksperci ekonomiczni. Zmniejszenie biurokracji jest zatem również istotnym warunkiem koniecznym, aby zapewnić, że środki ze specjalnych funduszy na obronność i infrastrukturę nie znikną.

Eksperci podkreślają też znaczenie zmian strukturalnych w gospodarce Niemiec. Jak powiedziała przewodnicząca rady prof. Monika Schnitzer, nie ma obawy "masowych zwolnień", ale zmiana w strukturze zatrudnień trwa: następuje przesunięcie z przemysłu w stronę usług i opieki, a to oznacza wzrost zatrudnienia w obszarach, w których płace są niższe. Może być to powodem społecznych konfliktów.

Niemieckie firmy się zwijają: dane

Również w środę agencja Creditreform i instytut badań ekonomicznych ZEW podały nowe niepokojące dane: liczba niemieckich firm, które zakończyły działalność,  wzrosła w zeszłym roku aż o 16 proc. w skali roku - do 196 100. Liczba ta była najwyższa od 2011 roku, kiedy firmy upadały jeszcze na skutek kryzysu finansowego z 2008 roku.

- Liczba zamknięć jest alarmująca we wszystkich sektorach gospodarki - ocenił w rozmowie z agencją DPA Patrik-Ludwig Hantzsch z Creditreform. - Obawy przemysłu są podbijane przez wysokie koszty energii w produkcji, podczas gdy konkurencja ze strony zagranicznych dostawców rośnie - dodał.

Liczba zamknięć firm wzrosła najbardziej w sektorach energochłonnych: o 26 proc. w ciągu roku - do 1050. Również wysokie były wskaźniki w branżach IT, rozwoju produktów, technologii środowiskowych i diagnostyki.

Sandra Gottschalk z ZEW zauważa, że te akurat sektory powinny się rozwijać, ponieważ są zorientowane na przyszłość. Jednak poważny brak wykwalifikowanego personelu oznacza silną konkurencję między tymi firmami. - To sprawia, że nie przyjmuje się wystarczającej liczby zamówień, aby móc działać ekonomicznie - powiedziała Gottschalk.

Trudna sytuacja jest też w sektorach farmaceutycznym i chemicznym. Wiele zamknięć dotyczy małych firm, ale większe również ucierpiały w ostatnich latach. Badacze zauważyli, że zamknięcia nie zawsze spowodowane są niewypłacalnością, a często były dobrowolne, np. gdy właściciel, który chce przejść na emeryturę, nie może znaleźć następcy.

***

Artykuł pochodzi z serwisu Deutsche Welle

 
Więcej o: