"Mamy tego dość": Szwajcarzy chcą opłat za przejazdy. Rejestracje aut mają być skanowanie na granicach

Dla turystów jazda przez Szwajcarię jest często tylko wygodnym tranzytem w drodze do Włoch lub Francji. Niektórzy szwajcarscy parlamentarzyści uważają, że ci, którzy nie zatrzymują się na dłużej, powinni za to płacić.
Bazylea - zdjęcie ilustracyjne
Fot. REUTERS/Denis Balibouse

Ci, którzy przejeżdżają przez Szwajcarię w drodze na wakacje bez zatrzymywania się tam na nocleg, być może będą musieli w przyszłości zapłacić za przejazd. Odpowiednie wnioski zostały złożone przez pięć partii.

Jednym ze zwolenników tego pomysłu jest Simon Stadler, poseł do Rady Narodowej z partii Centrum, dawniejszej Chrześcijańsko-Demokratycznej Partii Ludowej Szwajcarii. 

Zobacz wideo Za smażone ziemniaki z jajkiem sadzonym zapłacisz jak za zboże? W Davos to możliwe

Skanowanie rejestracji

Tablice rejestracyjne samochodów turystów miałyby być skanowane na granicach przy wjeździe i wyjeździe do Szwajcarii. Poza nielicznymi wyjątkami kierowcy mieliby płacić w zależności od natężenia ruchu, jeśli zostaną zarejestrowani jako "bez istotnego pobytu w kraju".

– Oznacza to wyższe ceny w dni świąteczne (np. Wniebowstąpienie Pańskie), w weekendy i na początku wakacji oraz niższe ceny, gdy w ciągu tygodnia nie ma korków – powiedział Simon Stadler w szwajcarskim radiu SRF. 

Wszystko to ma na celu lepszą organizację ruchu. Poseł, pochodzący z kantonu Uri, twierdzi, że mieszkańcy tego regionu bardzo cierpią z powodu dużego natężenia ruchu. Uri leży przy północnym wjeździe do tunelu św. Gotarda, przed którym w dni świąteczne i na początku wakacji często tworzą się kilometrowe korki.

Duże korki w tunelu św. Gotarda

Tunel ten o długości prawie 17 kilometrów łączy Uri z kantonem Ticino i stanowi ważne połączenie północ-południe przez Alpy. Przejazd nim jest objęty obowiązkową szwajcarską winietą autostradową, która kosztuje 40 franków szwajcarskich (około 43 euro) rocznie. Trwa sprawdzanie, czy jest to zgodne z umową o transporcie lądowym między Szwajcarią a państwami UE.

Simon Stadler powiedział, że ma "trochę dość" zarzutów, że taka opłata dyskryminuje obcokrajowców. Obecnie, jego zdaniem, dyskryminowani są mieszkańcy kantonu Uri, którzy utknęli w korkach z powodu dużego natężenia ruchu. 

 

Zanim taka opłata wejdzie w życie, jej pomysłodawcy muszą pokonać kilka przeszkód. Między innymi rząd Szwajcarii, Rada Federalna, musi wypowiedzieć się w tej sprawie. W razie potrzeby konieczne będą również negocjacje z sąsiednimi państwami. Parlament szwajcarski zbiera się ponownie dopiero we wrześniu.

(DPA/jak)

Artykuł pochodzi z serwisu Deutsche Welle

Więcej o: