Niemcy w szoku. Polacy wracają z emigracji do domu. "Widocznie coś pękło"

Przez wiele dziesięcioleci Niemcy przyciągały migrantów z Polski. W ostatnim czasie coraz więcej Polaków decyduje się na powrót do ojczyzny. Przyczyną jest nie tylko zła sytuacja gospodarcza - pisze "Der Spiegel".
Granica polsko-niemiecka w okolicach Szczecina, 04.11.2011 r.
Fot. Cezary Aszkiełowicz / Agencja Wyborcza.pl

Liczby podane przez Federalny Urząd Statystyczny mówią same za siebie - czytamy w materiale opublikowanym na portalu niemieckiego tygodnika "Der Spiegel". W 2024 r. po raz pierwszy od ok. 25 lat więcej Polaków wyjechało z Niemiec, niż przyjechało do Niemiec. Saldo ujemne wynosi 12 068 osób - to różnica między 88388 wyjazdami i  76320 przyjazdami.

"Der Spiegel" przypomina, że Niemcy były długo magnesem dla wschodnich sąsiadów. Od zjednoczenia kraju w 1990 r., decydującym czynnikiem przesądzającym o atrakcyjności Niemiec była ich siła ekonomiczna. Obecnie w Niemczech mieszka ponad 860 000 Polaków stanowiąc piątą pod względem liczebności grupę obcokrajowców. Liczbę wszystkich osób z polskimi korzeniami szacuje się na 2,2 mln.

Zobacz wideo Niemiecka pomoc socjalna demoralizuje część imigrantów

Podpora niemieckiego rynku pracy

"Polscy migranci uważani są za ponadprzeciętnie zintegrowanych i za podporę rynku pracy. Wykonują zawody, w których brakuje pracowników - pielęgnują osoby w podeszłym wieku, sprzątają, są inżynierami i lekarzami. Prominenci z polskimi korzeniami są trwałym elementem niemieckiej tożsamości - piłkarz Lukas Podolski czy były sekretarz generalny CDU Paul Ziemiak" - czytamy w "Spieglu".

"W relacjach pomiędzy obu sąsiednimi krajami najwidoczniej jednak coś pękło" - ocenił "Der Spiegel". Z danych statystycznych wynika, że od 2022 r. liczba powrotów stale rośnie. Z sondażu Instytutu Badań Rynku Pracy i Kształcenia Zawodowego (IAB) wynika, że Polacy częściej niż inne narodowości myślą o wyjeździe z Niemiec.

Inny sondaż IAB, który jednak nie jest reprezentatywny, wskazał, że 38 proc. Polaków jako powód wyjazdu z Niemiec podało "nadmierną biurokrację", a 17 proc. dyskryminację. Najczęściej wskazywano na sytuację ekonomiczną w Niemczech. Równocześnie gwałtownie spada liczba osób emigrujących do Niemiec. W 2023 r. było ich blisko 100 000, w 2024 jedną czwartą mniej.

Udowodnione przypadki dyskryminacji

"Der Spiegel" przytacza opinię Kamili Schoell-Mazurek, szefowej Polskiej Rady Społecznej, że "w Niemczech są udowodnione przypadki dyskryminacji Polek i Polaków". Polacy są ofiarami antysłowiańskiego rasizmu, ze względu na polski akcent, istnieje też dyskryminacja strukturalna.

Jej zdaniem o spadku atrakcyjności Niemiec decyduje mieszanka ekonomicznych i politycznych powodów. Przez długi czas wschodnioeuropejscy migranci zatrudniani byli w niskopłatnych zawodach, często na czarno. Pomimo obowiązującego dla Polaków od 2011 r. swobodnego przepływu pracowników, wielu z nich nadal nie porusza się swobodnie po niemieckim rynku pracy. Ich dyplomy często nie są uznawane, a szanse na awans znikome - twierdzi Schoell-Mazurek. Jej zdaniem istotą rolę w podejściu Polaków do Niemiec odegrał też propagowany przez osiem lat rządów PiS negatywny obraz zachodniego sąsiada.

Niemcy przestały być "ziemią obiecaną"

Zdaniem "Spiegla" różnice w sytuacji ekonomicznej Polski i Niemiec zmniejszyły się - atrakcyjność Polski wzrasta, a słabość niemieckiej gospodarki jest odczuwalna.

"Niemcy przestały być ziemią obiecaną" - pisze niemiecki tygodnik, podkreślając, że Polska należy do najszybciej rozwijających się gospodarek w UE.

Tendencja do powrotów wynika zdaniem Schoell-Mazurek także z braku "kultury przyjmowania" migrantów w Niemczech. Ponieważ w Polsce rosną wynagrodzenia i szanse na kształcenie, wielu byłych polskich migrantów zadaje sobie pytanie - "Dlaczego mielibyśmy dłużej to znosić?".

Artykuł pochodzi z serwisu Deutsche Welle

 
Więcej o: