Na nagraniu z wnętrza wozu widać, że strażacy przejeżdżają przez płonący busz - początkowo do pojazdu dolatują tylko iskry i żarzące się kawałki drewna, ale po chwili ogromne płomienie niemal pochłaniają wóz z każdej strony. Strażacy osłaniają okna matą, by płomienie i żar nie wdarły się do wnętrza kabiny.
Z informacji samych strażaków wynika, że żaden z nich nie został ranny.
Australijskie lotnictwo wojskowe i marynarka wojenna wezmą udział w walce z pożarami buszu. W pożarach, szalejących w stanach Nowa Południowa Walia i Wiktoria, zginęło 12 osób, a pięć uważa się za zaginione.
Zobacz też: Australia w ogniu. Czerwone niebo i kłęby pyłu, mieszkańcy uciekają na łodziach. "Piekło na ziemi"
Marynarka wojenna ma ewakuować ludzi, którzy schronili się przed pożarami na plażach. Są ich tysiące, na plaży w miejscowości Mallacoota w stanie Wiktoria czeka na ratunek około czterech tysięcy osób.
W akcji ratunkowej wezmą też udział wojskowe śmigłowce i samoloty, które mają dostarczać pomoc na zniszczone tereny i ewakuować ludzi z zagrożonych miejsc.
Pożary lasów wybuchają w Australii każdego roku o tej porze. Naukowcy twierdzą jednak, że skala tegorocznych jest nieporównywalnie większa niż w latach ubiegłych. Ocenia się, że od września spłonęły już cztery miliony hektarów lasów w pięciu stanach.
W orędziu noworocznym premier Australii Scott Morrison wyraził uznanie dla "wspaniałego ducha Australijczyków". Ostrzegł jednak, że nadchodzące tygodnie i miesiące nadal będą trudne.