Kraków. "Mongolski namiot, a w nim buchający ogniem piecyk typu 'koza'". Strażnicy nie mogli uwierzyć

Strażnicy miejscy z Krakowa od września ubiegłego roku pilnują, by były przestrzegane przepisy uchwały antysmogowej. Jadąc do kolejnego zgłoszenia o "kopciuchu", nie spodziewali się jednak trafić na piec zwany potocznie "kozą", który stał w mongolskim namiocie niemal w centrum miasta.

- Przyzwyczajeni jesteśmy, że kontrolując krakowskie paleniska, odwiedzamy domy, altany, kamienice, ale nie... jurty. Dzisiaj mieszkaniec zgłosił dyżurnemu zadymienie w rejonie al. 29 listopada (to jedna z głównych dróg prowadzących do centrum miasta - red.). Jakież było zdziwienie strażników, gdy przy ul. Nad Strugą (ok. czterech km do Rynku Głównego - red.) zobaczyli... mongolski namiot, a w nim buchający ogniem piecyk typu "koza" - informują we wpisie na Facebooku.

Dalszy ciąg interwencji przebiegał już zupełnie standardowo, okazało się bowiem, że w piecyku spalane jest drewno, a obsługujący go Polak doskonale zna przepisy uchwały antysmogowej, tylko o nich zapomniał. Przypomniał mu o nich dopiero 300-złotowy mandat

- podsumowali strażnicy.

Kraków walczy ze smogiem. Ponad trzy tys. kontroli

W ciągu pierwszych kilku miesięcy obowiązywania w Krakowie zakazu spalania węgla i drewna w domowych paleniskach strażnicy miejscy z Krakowa przeprowadzili łącznie 3325 kontroli. W tym czasie zarejestrowali 206 wykroczeń, nałożyli 50 mandatów karnych na kwotę 13,3 tys. zł, a oprócz tego sporządzili 151 notatek do sądu i pouczyli pięć osób. Zgodnie z przepisami prawa mandat może wynosić od 200 do 500 zł, a skierowanie wniosku o ukaranie do sądu wiążę się już z grzywną do pięciu tys. zł.

>>> Smog to poważny problem. Sprawdź, jak polskie miasta sobie z nim (nie) radzą

Zobacz wideo

Problem smogu i jakości powietrza w Krakowie jest na tyle duży, że już w listopadzie 2019 r. miasto zdecydowało się użyć dronów. Patrolowały miasto, wspierając pracę strażników miejskich, sprawdzając, czy mieszkańcy przestrzegają zakazu spalania węgla i drewna w piecach. Regularne patrole z użyciem dronów trwały do 10 grudnia. Także w listopadzie krakowski Sąd Rejonowy zdecydował się skazać mężczyznę, który w piecu centralnego ogrzewania używał materiałów zakazanych przepisami antysmogowymi. Sąd w przypadku mężczyzny zdecydował o ograniczeniu wolności na miesiąc. Ponadto zobowiązał go do wykonywania prac społecznych w wymiarze 20 godzin miesięcznie.

Więcej o: