Listopad był najgorętszy w historii. Fale upałów w Australii, Syberia rozgrzana do czerwoności

Rok 2020 jest o krok bliżej rekordu globalnej temperatury. Według najnowszych danych listopad był najgorętszy w historii pomiarów. Niższa od normy temperatura w Azji i Ameryce Płn. oraz efekt zjawiska La Nina zostały z nawiązką zrekompensowane przez bardzo wysokie anomalie w Arktyce, fale upałów w Australii i temperaturę powyżej normy nad większością oceanów.
Zobacz wideo "Rolnictwo jest istotnym źródłem emisji gazów cieplarnianych"

Listopad - podobnie jak styczeń, maj i wrzesień - okazał się rekordowy pod względem anomalii globalnej temperatury. Jak poinformował europejski program Copernicus, był to najgorętszy listopad w historii pomiarów. Temperatura była wyraźnie wyższa od poprzedniego rekordowego listopada (ex aequo 2016 i 2019). 

Mapa anomalii temperatury na świecie z ostatnich 12 miesięcyRok 2020 może być najgorętszym rokiem w historii

Według danych Copernicusa średnia temperatura listopada 2020 na świecie była o 0,77 stopnia Celsjusza powyżej średniej dla lat 1981-2010. To o 0,13 stopnia więcej, niż wynosił poprzedni rekord listopada. Była to też jedna z najwyższych miesięcznych anomalii temperatury odnotowanych w historii. 

embed

Gorąco na biegunach

W Polsce temperatura listopada była 2,36 stopnia Celsjusza powyżej średniej. Rekordowa anomalia dobowa wyniosła prawie 7 stopni powyżej średniej. 

Podobna była anomalia temperatury dla większości Europy. Szczególnie wysoka była zaś w Alpach i na północy kontynentu. W Norwegii listopad był najgorętszy w historii pomiarów sięgających 1900 roku. 

W skali globalnej najwyższe anomalie odnotowano na obu biegunach, szczególnie w Arktyce i na Syberii. W Australii, gdzie wkrótce zacznie się lato, miały już miejsce pierwsze fale upałów. Listopad był tam także najgorętszy w historii. Temperatura była poniżej normy w centralnej części Azji i Ameryki Północnej i w niektórych obszarach Afryki, jednak nad większością powierzchni kontynentów mieliśmy do czynienia z dodatnią anomalią. 

Podobnie było nad ocenami. Zjawisko La Nina, czyli czasowe ochłodzenie wód powierzchniowych tropikalnego Pacyfiku przyczyniło się do niższych temperatur we wschodnich obszarach oceanu. Jednak nad większością mórz i oceanów temperatura powietrza była powyżej średniej. 

Rok 2020 blisko rekordu temperatury

Wraz z kolejnym miesięcznym rekordem rok 2020 jest coraz bliżej pobicia rocznego rekordu temperatury. Już teraz wiadomo, że będzie on jednym z trzech najgorętszych lat w historii - i to pomimo wystąpienia chłodzącego zjawiska La Nina, a nie jego odwrotności - El Nino. 

Anomalia temperatury z 11 miesięcy roku 2020 jest na równi z analogicznym okresem roku 2016, czyli (jak na razie) najgorętszego w historii. Warto dodać, że było to rok zjawiska El Nino, kiedy wody Pacyfiku były szczególnie nagrzane. Copernicus zwraca uwagę, że w 2016 roku anomalia temperatury w grudniu była niższa od tej w listopadzie. Zatem o ile nie dojdzie do dużego (lecz nie bezprecedensowego) spadku globalnej temperatury w ostatnim miesiącu, to rok 2020 będzie na równi - lub z nawet wyższą anomalią - niż rok 2016.    

Rok 2016 był najgorętszym w historii pomiarów, ze średnią globalną anomalią 0,63 stopnia Celsjusza w porównaniu do średniej lat 1981-2010. Drugi najgorętszy był rok 2019, z anomalią 0,59 stopnia. Copernicus zwraca uwagę, że mowa tu o anomalii powyżej średniej z przełomu XX i XXI wieku, kiedy i tak mieliśmy już do czynienia ze skutkami globalnego ocieplenia. Biorąc to pod uwagę, ostatnie 12 miesięcy - od grudnia 2019 do listopada 2020 - było o 1,3 stopnia Celsjusza gorętsze od normy dla epoki preindustrialnej. 

embed
Więcej o: