Blokada Kanału Sueskiego pokazała brudny "sekret" transportu morskiego. Statek jak kilka milionów samochodów

Transport morski nie jest kojarzony z zanieczyszczeniem środowiska - na pewno nie tak, jak drogowy. Jednak wynika to raczej z tego, że zanieczyszczenia są mało widoczne, a nie małe. Pokazała to blokada Kanału Sueskiego - gdy setki statków czekały w jednym miejscu, stężenie dwutlenku siarki wzrosło tak bardzo, że widać je było z satelity.
Zobacz wideo Czeka nas upalne lato i susze? „Ubytek wody może być silniejszy niż zwykle”

Przez niespełna tydzień ruch statków w Kanale Sueskim był zablokowany po tym, jak kontenerowiec Ever Given utknął i zablokował kanał. Przez Kanał Sueski przepływa kilkanaście procent światowego handlu i w ciągu tego tygodnia setki statków czekały na obu jego końcach, by pokonać odcinek łączący Europę i Azję. 

Ten gigantyczny korek pokazał aspekt globalnego transportu morskiego, o którym mówi się niewiele - powodowane przez niego zanieczyszczenia. Wbrew temu, co mogłoby się wydawać, zdecydowanie nie jest to "czysta" forma transportu. Statki korzystają z bardzo brudnych rodzajów paliwa, jak zawierający duże ilości siarki mazut.

Zanieczyszczenia rozmywają się na ogromnej przestrzeni oceanów. Jednak gdy statki czekały na swoja kolej spaliny skupiły się na mniejszym obszarze (nawet pomimo tego, że emisje zanieczyszczeń dla pojedynczego statku były mniejsze niż w czasie rejsu). Jak podaje BBC, po śródziemnomorskiej stronie kanału normy dwutlenku siarki (jednego z zanieczyszczeń powstających w wyniku spalania paliwa) w powietrzu zostały przekroczone pięciokrotnie. Wzrost był wyraźnie widoczny na zdjęciach satelitarnych. 

Brytyjska stacja zwróciła uwagę, że Międzynarodowa Organizacja Morska dąży do ograniczenia emisji dwutlenku siarki z transportu morskiego. Ma on negatywne skutki dla środowiska i zdrowia ludzi. Obecnie organizacja wyznaczyła cel ograniczenia rocznego poziomu zanieczyszczeń dwutlenkiem siarki o 70 proc. Egzekwowanie norm środowiskowych na otwartym morzu bywa bardzo trudne, ale z pomocą mogą przyjść satelity - jak pokazała sytuacja w rejonie kanału. 

Jeden statek jak kilka milionów samochodów 

U ludzi dwutlenek siarki może przyczyniać się do chorób dróg oddechowych oraz układu sercowo-naczyniowego. Gdy w atmosferze łączy się wodą, może stać się kwaśnym deszczem, szkodliwym dla roślin (w tym także upraw) i gatunków morskich. 

O problemie zanieczyszczeń z silników statków częściej mówi się w kontekście wycieczkowców, które w niektórych turystycznych miastach - jak Wenecja czy Barcelona - wpływają do portów blisko centrum, w miejscach uczęszczanych przez turystów i mieszkańców. W 2019 roku opublikowano raport, według którego wycieczkowce tylko jednej firmy emitują 10 razy więcej szkodliwego tlenku siarki niż 260 milionów samochodów w Unii Europejskiej. Emisje ze 100 mln samochodów są równe tym z 47 statków. Według badań emisje z silników statków są szkodliwe nie tylko dla ludzi na wybrzeżu, ale też dla samych pasażerów i załogi. Badacze z John Hopkins University w Baltimore prowadzili badania na wycieczkowcach w 2017 i 2018 roku. Okazało się, że poziom zanieczyszczeń (takich jak te, z których składa się smog) był gorszy niż choćby w Pekinie.