Zygmunt: To, co wydarzy się w Chinach, będzie miało ogromne przełożenie na sukces wszystkich

Izabela Zygmunt, starsza analityczka ds. energii i klimatu w WiseEuropa, była gościnią Zielonego Poranka Gazeta.pl. Z Patrykiem Strzałkowskim rozmawiała m.in. o szczycie klimatycznym Joe Bidena. - Przed szczytem wszystkie oczy było skierowane oczywiście na Chiny. To największy emitent dwutlenku węgla. To, co wydarzy się w Chinach będzie miało przełożenie na sukces wszystkich wysiłków klimatycznych - mówiła.

Piątek jest drugim dniem wirtualnego szczytu klimatycznego zwołanego przez Joe Bidena. W czwartek uczestnicy - w tym Rosja, Chiny, Francja czy Kanada - mówili o nowych planach i ambicjach w polityce klimatycznej. W piątek w czasie ostatniej sesji głos zabierze prezydent Andrzej Duda.

Co roku odbywają się globalne szczyty wszystkich państw świata, które są stronami Konwencji klimatycznej ONZ. Ubiegłoroczny szczyt COP26 planowany w Glasgow został przełożony z powodu pandemii i w tym roku także stoi pod znakiem zapytania. By pchnąć politykę klimatyczną do przodu i pokazać, że Stany Zjednoczone wróciły do gry Joe Biden zwołał swój szczyt przywódców - tłumaczyła w Zielonym Poranku Gazeta.pl Izabela Zygmunt - starsza analityczka ds. energii i klimatu w think tanku WiseEuropa. Gościni Patryka Strzałkowskiego mówiła, że to okazja do "pochwalenia się" przez przywódców swoimi planami.

W pierwszym dniu szczytu część państw - Chiny, Francja, Kanada, Japonia i same Stany Zjednoczone - przedstawiały swoje nowe obietnice dot. polityki klimatycznej. Wiele mówiono nie o odległych celach, a tych na najbliższą dekadę. - Zgodnie ze stanowiskiem nauki kluczowe będzie to, co wydarzy się do 2030 roku. Czy uda się w tym czasie ściąć globalne emisje gazów cieplarnianych o połowę. Jeśli to się nie uda, to dalsze działania w zatrzymywaniu zmian klimatu będą bardzo utrudnione - powiedziała ekspertka. 

- Przed szczytem wszystkie oczy było skierowane oczywiście na Chiny. To największy emitent dwutlenku węgla. To, co wydarzy się w Chinach będzie miało przełożenie na sukces wszystkich wysiłków klimatycznych. Na ten szczyt Chiny nie przyjechały z jakąś bardzo ważną deklaracją. Natomiast przed tuż przed szczytem specjalny wysłannik prezydenta Bidena John Kerry dogadał się ze swoi chińskim odpowiednikiem, wydano specjalną wspólną deklarację obu rządów dot. współpracy w dziedzinie klimatu. Nie było takiej dużej deklaracji, na którą wszyscy liczyli - np. przesunięcia terminu neutralności węglowej, którą Chiny wyznaczyły na rok 2060. Ale jest postęp, jest deklaracja współpracy i obserwatorzy uważają, ze to i ta sukces biorąc pod uwagę, że na innych polach te relacje amerykańsko-chińskie są napięte - powiedziała. 

Więcej o: