Australię nawiedziła plaga myszy. Są wszędzie. Nawet 1000 na hektar. Do walki użyty zostanie bromadiolon

Nowa Południowa Walia w Australii kolejny miesiąc prowadzi wojnę z plagą myszy, która dotyka duże obszary tego stanu. - Dobra mysz, to martwa mysz - skomentował Michael McCormack, wicepremier Australii, deklarując zintensyfikowanie zwalczania skutków plagi.

W ciągu ostatnich kilku lat australijskie tereny wiejskie ucierpiały z powodu suszy, pożarów i powodzi. Teraz zmagają się z plagą myszy. Gryzonie zbliżyły się do siedlisk ludzi po zimie, w poszukiwaniu jedzenia.

- Nie widzieliśmy plagi na taką skalę od początku lat 80. - powiedział minister rolnictwa stanu, Adam Marshall, cytowany przez rolniczy portal Topagrar.pl. Według władz Australii, na jeden hektar pola przypada od 800 do 1000 gryzoni.

Pająki uciekają przed powodzią w Australii.Powódź w Australii. Tysiące pająków i myszy ucieka przed wodą

Problem trwa już od kilku miesięcy. Australijczycy natrafiają na myszy niemal wszędzie: w domach, w koszach na śmieci, w szkolnych klasach, a nawet w szpitalnych łóżkach. Zniszczenia nieruchomości i upraw spowodowane plagą, sięgają milionów dolarów, co skłoniło władze Nowej Południowej Walii do stworzenia pakietu ratunkowego o wartości 50 milionów dolarów.

Australia. W walce z plagą myszy pomóc ma bromadiolon

Australijski Urząd ds. Pestycydów i Leków Weterynaryjnych nie zatwierdził jeszcze bromadiolonu, czyli jednego z najsilniejszych środków zabijających myszy, ale stan Nowa Południowa Walia już przygotowuje się do uzyskania stosownego zezwolenia, o czym donosi Bloomberg.

Władze lokalne zabezpieczyły 5000 litrów tej wysoce toksycznej substancji chemicznej, do dystrybucji w 20 miejscach dotkniętych plagą. Australijczycy mogą nabywać bromadiolon do użytku domowego. Nie mogą jednak stosować tej trucizny w gospodarstwach rolnych, ze względu na niebezpieczeństwo dla innych zwierząt.

Eksperci wyrażają obawy, że po inwazji gryzoni przyjdzie plaga węży, dla których myszy stanowią główne pożywienie.

Zobacz wideo "Reklama dla klimatu". O co chodzi w wyjątkowym projekcie portalu Gazeta.pl?
Więcej o: