Lato piecze półkulę południową. Rekordowe upały w Australii, w Argentynie blackout przez gorąco

W Australii odnotowano najwyższą temperaturę na półkuli południowej - to rekord ex aequo z temperaturą z roku 1960. Na ochłodzenie się nie zapowiada. Fala upałów uderzyła też w Ameryce Południowej - w Argentynie spowodowała przerwę w dostawach prądu dla setek tysięcy ludzi.
Zobacz wideo Paulina Matysiak gościnią Zielonego Poranka Gazeta.pl

Podczas gdy w naszej części świata mamy środek zimy, na półkuli południowej trwa lato. A wraz z nim - fale upałów na dwóch różnych kontynentach. 

W niewielkiej miejscowości Onslow na zachodnim wybrzeżu Australii odnotowano temperaturę 50,7 stopnia Celsjusza. Jest ona równa rekordowi ze stycznia 1960 roku. To nie tylko najwyższa temperatura odnotowana w Australii, ale i na całej półkuli południowej. Poprzedni rekord dla samego Onslow padł w 2008 roku - wtedy termometr wskazał tam 48,9 stopnia. 

Według australijskiego biura meteorologii brak charakterystycznych burz i sucha wiosna przyczyniły się do nagromadzenia ciepła - podaje abc.net. W wielu innych miejscowościach Australii padły lokalne rekordy gorąca. 

Mieszańcom zaleca się by - w miarę możliwości - unikali przebywania i pracy na zewnątrz w najgorszym upale. Może on być groźny dla zdrowia. Synoptycy spodziewają się, że temperatura będzie sięgać znacznie powyżej normy aż do początku pory deszczowej za kilka miesięcy. 

Blackout w Argentynie

Fala upałów nawiedziła także Amerykę Południową. W dużej części Argentyny - w tym w 13-milionowej metropolii Buenos Aires - termometry wskazywały ponad 40 stopni Celsjusza.

Upały doprowadził w stolicy kraju do blackoutu - w tym tygodniu 700 tys. osób zostało pozbawionych prądu. Tamtejszy regulator oświadczył, że wysokie obciążenie sieci (m.in. z powodu używania klimatyzacji) wraz z upałami spowodowały awarię linii wysokiego napięcia. 

Wodociągi Buenos Aires zaapelował do mieszkańców o ograniczenie zużycia wody, ponieważ brak prądu ograniczył możliwości pracy oczyszczalni. 

Według prognoz do końca tygodnia w Buenos Aires temperatura będzie przekraczać 40 stopni w ciągu dnia i spadać do ok. 30 w nocy. Z początkiem tygodnia upał w tej części kraju zelżeje, jednak dalej na północy Argentyny oraz w Paragwaju jeszcze przez kilka dni potrwa fala upałów. 

Temperatura globu szybko rośnie 

Na początku roku czołowe ośrodki badawcze opublikowały nowe dane dot. średniej temperatury Ziemi w ubiegłym roku. 

Z danych europejskiego programu Copernicus wynika, że rok 2021 był piątym najgorętszym w historii pomiarów - był nieco cieplejszy od lat 2015 i 2018. Ponadto ostatnie siedem lat było najcieplejsze w historii.

 

Dr. Zeke Hausfather z Berkeley Earth ostrzegł, że jeśli utrzyma się obecne tempo wzrostu temperatury, to już w 2033 roku - za 11 lat - przebijemy średnią temperaturę 1,5 stopnia. To próg uznawany za swego rodzaju próg bezpieczeństwa. Jeśli dalej nie uda nam się zatrzymać globalnego ocieplenia, to przy dalszym wzroście w tym samym tempie do 2059 roku Ziemia ociepli się o 2 stopnie. Ten drugi próg jest o wiele bardziej niebezpieczny. Z każdym ułamkiem stopnia ocieplenia rośnie ryzyko przekroczenia punktów krytycznych systemy klimatycznego Ziemi.

Pożary w Australii będą coraz poważniejszym problemem przez zmiany klimatuPróg bezpieczeństwa zmian klimatycznych możemy przekroczyć już za 7 lat

Zmiany klimatu to dłuższe i silniejsze fale upałów

Według rządowego dokumentu "Polityka ekologiczna państwa" scenariusze klimatyczne dla Polski pokazują, że najpowszechniejszymi zjawiskami pogodowymi związanymi z globalnym ociepleniem w tym dziesięcioleciu będą fale upałów z tendencją do wydłużania czasu ich występowania. Dla największych miast w Polski prognozowany jest wzrost liczby dni upalnych (z temperaturą maksymalna przekraczającą 30 stopni C).

Pogoda w danym okresie zależy od szeregu zmiennych i niezależnie od zmian klimatu są okresy gorętsze i chłodniejsze. Jednak wraz ze wzrostem średniej temperatury planety wyjściowa temperatura jest wyższa. Zatem to, co dawniej było ekstremalnie gorącym okresem, wraz ze zmianami klimatu staje się częstszym zjawiskiem i pojawiają się dni z temperaturą tak wysoką, jakiej nigdy dotychczas w danym miejscu nie zaobserwowano. "To, co dziś nazywamy 'ekstremalną falą gorąca', w ciągu dekad będziemy po prostu nazywać 'latem', o ile nie zmniejszymy ostro emisji dwutlenku węgla. Wybór należy do nas..." - ostrzega jeden z najbardziej znanych klimatolog na świecie Michael E. Mann.

Więcej o skutkach kryzysu klimatycznego i rozwiązaniach, jakie mamy w walce z nim, przeczytasz w serwisie Zielona.Gazeta.pl. 

Więcej o: