Alarmująca prognoza. Próg bezpieczeństwa zmian klimatycznych możemy przekroczyć już za 7 lat

Dzięki nowemu, bardziej precyzyjnemu modelowi prognozowania zmian klimatu naukowcy z Kanady wyliczyli, kiedy możemy przekroczyć próg bezpieczeństwa zmian klimatycznych. Bez błyskawicznego obniżenia emisji gazów cieplarnianych już między 2027 a 2042 rokiem przekroczymy poziom 1,5 stopnia ocieplenia klimatu.
Zobacz wideo Janina Ochojska o uchodźcach klimatycznych

Zatrzymanie globalnego ocieplenia na poziomie poniżej 2 stopni Celsjusza, z dążeniem do poziomu 1,5 stopnia do końca wieku - to główny cel Porozumienia paryskiego. Państwa świata zgodziły się na niego na podstawie wiedzy naukowej, która określa 1,5 stopnia ocieplenia jako umiarkowanie bezpieczny poziom. Będzie on miał poważne konsekwencje, ale nie aż tak katastrofalne jak ocieplenie o 2 stopnie i więcej.

Na działanie mamy jednak jeszcze mniej czasu, niż dotychczas sądzono. Naukowcy z Uniwersytetu McGilla w Montrealu opracowali i opisali w piśmie Climate Dynamics nowy, bardziej precyzyjny sposób przewidywania zmian temperatury Ziemi. Korzysta on z historycznych pomiarów i znacznie zmniejsza poziom niepewności co do prognoz. 

Jak czytamy na stronie uniwersytetu, dotychczas nauka dawała szerokie okno, w którym może dojść do przekroczenia poziomu 1,5 stopnia - od teraz do 2052 roku. Nowy sposób prognozowania pozwolił je zawęzić. Naukowcy wyliczyli, że możemy sięgnąć 1,5 stopnia ocieplenia między 2027 a 2042 rokiem - zatem w najgorszym scenariuszu już za 7 lat. Rok 2020 był już o 1,25 stopnia gorętszy od średniej sprzed ery przemysłowej (choć gdy mówimy o przekroczeniu progu 1,5 stopnia, należy patrzeć nie na pojedynczy rok, a średnią wieloletnią - ze względu na zmienność klimatu np. 2021 rok może być chłodniejszy, a dopiero kolejne - znów gorętsze). 

Rok 2020 równie gorący, co rok 2016Rok 2020 równie gorący, co rekordowy 2016. Wtedy świat podgrzewał El Nino

Naukowcy zawężają prognozy dla klimatu

Uniwersytet wyjaśnia, że modele klimatyczne to matematyczne symulacje, które pokazują, jak wpływają na siebie różne składowe klimatu Ziemi i jak klimat zmieni się pod wpływem różnych czynników - m.in. wzrostu ilości gazów cieplarnianych w atmosferze. Choć są oparte na najlepszej dostępnej wiedzy i zrozumieniu klimatu, to wciąż pozostają elementy, których nie udało się do końca zrozumieć. I modele - jak każde prognozowanie przyszłości - są obarczone niepewnością. 

Naukowcy zwracają uwagę, że budowanie lepszych, dokładniejszych modeli pozwala odebrać argumenty denialistom klimatycznym, którzy twierdzą, że nie można im ufać ze względu na dużą niepewność.

Jeden z podstawowych modeli używanych przez badaczy klimatu prognozuje, że podwojenie ilości dwutlenku węgla w atmosferze (w porównywaniu do stężenia sprzed ery przemysłowej) wywoła ocieplenie na poziomie między 1,9 a 4,5 stopnia Celsjusza. To ogromna różnica - 1,9 stopnia jest na granicy umiarkowanie bezpiecznego poziomu ocieplenia, 4,5 stopnia to kompletna katastrofa. 

Raphaël Hébert, jeden ze współautorów nowego modelu powiedział, że dzięki wykorzystaniu historycznych danych klimatycznych pozwala on zmniejszyć niepewność prognoz. Naukowcy podkreślają, że nowy model pozwala zbić argument, iż niewielkie działania wystarczą do uniknięcia groźnych konsekwencji zmian klimatycznych, gdyż pokazuje, jak blisko jesteśmy niebezpiecznego poziomu ocieplenia.