Do zdarzenia doszło w poniedziałek 12 czerwca nieopodal miejscowości Zabiele, znajdującej się w województwie podlaskim. Na powierzchni 16 hektarów łąk nieopodal Biebrzańskiego Parku Narodowego wybuchł pożar. Służby zareagowały natychmiastowo, aby zatrzymać rozprzestrzenianie się ognia. Akcja gaszenia pożaru była trudna do opanowania. O jej szczegółach poinformowała Państwowa Straż Pożarna.
W akcję zaangażowało się 150 strażaków oraz 44 samochody gaśnicze. Wsparcia w gaszeniu pożaru udzieliły również dwa samoloty typu Dromader, które wykonały osiem zrzutów wody. Policja użyczyła do zadania śmigłowca Black Hawk, na którego pokładzie znajdowali się pracownicy straży pożarnej, obsługujący podwieszany zbiornik typu Bambi Bucket o pojemności trzech tysięcy litrów. Podczas gaszenia pożaru dokonano 20 zrzutów, które łącznie zawierały 60 ton wody z pobliskiej rzeki Brzozówki. Celem działań było niedopuszczenie, aby ogień zajął tereny Biebrzańskiego Parku Narodowego.
Jak poinformowały policja i straż pożarna, warunki pogodowe i terenowe opanowywania pożaru były bardzo trudne. Wiatr powodował szybsze rozprzestrzenianie się ognia, więc służby miały niewiele czasu, aby skutecznie go opanować. "Choć warunki atmosferyczne, a szczególnie wiatr utrudniały działania, zdobyte doświadczenie podczas wspólnych ze strażakami akcji gaśniczych w kraju i za granicą oraz cykliczne szkolenia pozwoliły policyjnym lotnikom sprawnie pobierać wodę, a następnie w krótkim czasie dolecieć w rejon pożaru i dokonywać jej zrzutu dokładnie nad ustalonym miejscem" - czytamy w komunikacie policji.
Dzięki szybkiej reakcji i zaangażowaniu przedstawicieli Lasów Państwowych, policji i straży pożarnej, ogień został opanowany i nie przedostał się przez ciek wodny graniczący z Biebrzańskim Parkiem Narodowym. Kilka pojazdów należących do straży pożarnej dozorowało sytuację w ciągu nocy. Strażacy monitorowali teren za pomocą dronów.