Na konferencji klimatycznej COP28 w Dubaju politycy, eksperci, aktywiści i biznesmeni ze 198 krajów rozmawiają o skutecznym powstrzymaniu globalnego ocieplenia. Chodzi przede wszystkim o zmniejszenie emisji dwutlenku węgla do atmosfery, ale także o inne działania na rzecz środowiska. Wokół konferencji nie brakuje jednak różnego rodzaju kontrowersji.
Swoje "trzy grosze" do tego, by tych kontrowersji było jeszcze więcej, dorzucił ostatnio szef firmy Crescent Petroleum, która ma siedzibę w Zjednoczonych Emiratach Arabskich i zajmuje się wydobyciem ropy i gazu. Otóż stwierdził on, że obwinianie przemysłu naftowego i gazowego za kryzys klimatyczny "jest jak obwinianie rolników za otyłość" - podaje CNBC.
Obwinianie producentów ropy i gazu za zmiany klimatyczne jest jak obwinianie rolników za otyłość. Problemem jest nasza społeczna konsumpcja
- powiedział CNBC dyrektor generalny Crescent Petroleum, Majid Jafar.
- Przez cały okres transformacji energetycznej i tak nadal będziemy potrzebować ropy i gazu. I nie ma scenariusza, nawet najbardziej ambitnego, który by tego nie uwzględniał - dodał.
Wśród deklaracji złożonych w pierwszych dniach COP28 znalazło się zobowiązanie około 50 przedsiębiorstw naftowych i gazowych do ograniczenia emisji metanu z do 2030 r. Sekretarz generalny ONZ Antonio Guterres ocenił, że "to krok w dobrym kierunku" i dodał, że przemysł paliw kopalnych "w końcu zaczyna się budzić". Jafar spytany o komentarz stwierdził, że wierzy, że ropa i gaz będą nadal odgrywać główną rolę w przejściu na czystsze technologie energetyczne oraz mocno uderzył w szefa ONZ.
- Być może powinien zacząć od samej ONZ. Może powinien był tu przypłynąć drewnianą łodzią z żaglami i wiosłować, gdy ucichnie wiatr - powiedział.
- Może powinien przenieść pracowników ONZ na północ stanu Nowy Jork, do lasu, gdzie mogliby uprawiać własną żywność, bez nawozów. I niech im zabierze wszystkie smartfony, by nie mogli korzystać z poczty elektronicznej, mogliby za to używać gołębia pocztowego do komunikacji z ONZ - radził dalej Jafar.
Wokół szczytu nie brakuje kontrowersji. Koalicja Klimatyczna przypominała, że przewodniczącym COP28 będzie sułtan Ahmed Al Jaber, minister przemysłu i zaawansowanych technologii Zjednoczonych Emiratów Arabskich, a zarazem szef państwowego giganta naftowego Abu Dhabi National Oil Company. "Czyli konferencja, której jednym z głównych tematów będzie kwestia wycofywania paliw kopalnych, ale będzie prowadzona przez dyrektora generalnego firmy naftowej" - podkreślała agencja Associated Press.
Aktywiści twierdzą, że liczba delegatów na tegorocznych rozmowach klimatycznych ONZ, którzy są również powiązani z producentami paliw kopalnych, wzrosła czterokrotnie i jest rekordowa - podaje z kolei BBC.
COP28 to największa w historii konferencja klimatyczna, w której zarejestrowało się około 97 000 polityków, dyplomatów, dziennikarzy i aktywistów. Jednak z analizy wynika, że 2456 przedstawicieli przemysłu węglowego, naftowego i gazowego oraz powiązanych z nim organizacji także pojawiło się na spotkaniu w Dubaju. Na COP26 w Glasgow wzięło udział około 500 delegatów zajmujących się paliwami kopalnymi, a na COP27 w Egipcie - 600. George Carew-Jones z koalicji Kick Big Polluters Out powiedział BBC, że wzrost liczby paliwowych lobbystów na konferencji jest bardzo widoczny. - Krążą pogłoski, że rozmowy na COP28 przyniosą postęp w zakresie wycofywania się z paliw kopalnych, a ten przemysł chce w jak największym stopniu wpłynąć na ich wynik - ocenił. Portal BBC wyjaśnia, że gwałtowny wzrost jest w części efektem zmian zasad rejestracji - uczestnicy szczytu muszą teraz ujawniać swojego pracodawcę.