Rząd obiecuje pokazać plan transformacji energetyki. Oto co mogłoby się tam znaleźć

W ciągu niespełna 20 lat Polska może zupełnie odwrócić swój system energetyczny - wynika z analizy think tanku Instrat. Teraz produkujemy prawie 70 proc. prądu z węgla, a do 2040 roku możliwe ma być przejście niemal całkowicie na czyste źródła energii. Takie scenariusze mogłyby znaleźć się w planach, które planuje przygotować rząd Donalda Tuska.
Elektrownia wiatrowa
Fot. Grzegorz Celejewski / Agencja Wyborcza.pl

Paulina Hennig-Kloska z Polski 2050 została nową ministerką Klimatu i Środowiska. Rozmawiając z mediami przedstawiła niektóre swoje priorytety. Wśród nich jest zajęcie się aktualizacją polityki energetycznej do 2040 r. - to strategiczny rządowy dokument, który planuje, jak zmieni się produkcja prądu w Polsce.

Zobacz wideo Czy powstanie instytucja odpowiedzialna za spójną politykę transformacji energetycznej?

Taka zapowiedź nie powinna dziwić. Wszystkie partie nowej koalicji zapowiadały, że chcą przyspieszyć zieloną transformację i obiecały to w umowie koalicyjnej. Hennig-Kloska zwróciła uwagę, że w tej chwili nie ma oficjalnego rządowego dokumentu wyznaczającego termin osiągnięcia neutralności klimatycznej i zapowiedziała, że to się zmieni.

Aktualizacja tego strategicznego dokumentu jest pilna, bo - jak mówi kierownik programu badawczego Energia i Klimat w Fundacji Instrat Michał Smoleń - w ostatnich latach oficjalne plany rządowe zostawały w tyle za rzeczywistością. W oficjalnie obowiązującej strategii z 2021 założono m.in., że w 2030 roku będziemy mieli 7 gigawatów paneli fotowoltaicznych, podczas gdy już teraz mamy ponad 15 gigawatów.

- Teraz mamy wyjątkową szansę, aby wreszcie przyjąć realistyczny i najkorzystniejszy dla Polek i Polaków plan na najbliższe dekady – ocenia Smoleń.

Polska energetyka może być prawie bezemisyjna

Co dokładnie może znaleźć się w nowej polityce energetycznej? Przed wyborami poznaliśmy tylko ogólne zarysy planów na energetykę. Koalicja Obywatelska w zaprezentowanych przed wyborami założeniach wymieniała m.in.: 68 proc. energii z odnawialnych źródeł energii w 2030 roku; kilkakrotny wzrost produkcji energii z paneli fotowoltaicznych i wiatraków na lądzie. 

To założenie w strategii energetycznej KO opierało się m.in. na danych, nad którymi pracowała Fundacja Instrat w tamach swojego raportu z marca tego roku. W nowej publikacji "Polska prawie bezemisyjna" eksperci fundacji nakreślili scenariusze zmian w naszej energetyce na kolejną dekadę - do 2040 roku. W takiej perspektywie będą też przygotowywane rządowe plany transformacji energetycznej. Co wg ekspertów mogłoby się w nich znaleźć?

Jak wskazuje sam tytuł publikacji, pokazane w nim scenariusze transformacji prowadzą do prawie bezemisyjnej produkcji energii w 2040 roku. W tym roku niespełna 24 proc. energii wyprodukowanej w Polsce pochodzi ze źródeł odnawialnych, a prawie 64 proc. - z węgla. Według scenariuszy Instratu za 17 lat możemy mieć aż 84 proc. prądu z OZE - i jest to założenie "realistyczne i ekonomicznie uzasadnione". Kilkanaście procent energii produkowałyby elektrownie atomowe, a reszta byłaby uzupełniana gazem. 

"Realizacja takiego scenariusza oznaczałaby 6 miliardów złotych oszczędności rocznie na kosztach operacyjnych i inwestycyjnych" - pisze fundacja. Eksperci przekonują, że wiatr i słońce to "najbardziej opłacalna baza systemu energetycznego Polski". I w każdym scenariuszu - nawet tych, które zakładają ociąganie się z transformacją - to te źródła dominują w systemie energetycznym w 2040 roku.

Transformacja pełna wyzwań

Plan rządowy będzie musiał oczywiście być o wiele bardziej szczegółowy, niż prognozy organizacji pozarządowych. Konieczne będzie odpowiedzenie na konkretne pytania i zmierzenie się z wyzwaniami. Po pierwsze trzeba będzie zdecydować o tym, jak ma wyglądać tzw. miks energetyczny. W raporcie Instratu - jak mówią jego autorzy - nie ma "przewidywania przyszłości", tylko możliwe scenariusze.

Jedno z pytań dotyczy programu jądrowego. Poprzedni rząd zakładał dla niego ważną rolę w transformacji. Instrat przeanalizował scenariusze zarówno z jak i bez atomu. Według fundacji oba są możliwe do zrealizowania i tak czy siak energetyka jądrowa będzie najwyżej częścią systemu, ale nie jego trzonem.

Wśród dużych wyzwań będzie zapewnienie szczytowego zapotrzebowania na moc, nawet gdy pogoda nie będzie sprzyjająca. W scenariuszach Instratu wiatraki, panele fotowoltaiczne i inne źródła będą zasadniczo zapewniać wystarczającą ilość energii, a nawet nadwyżkę (do ładowana magazynów energii czy produkcji wodoru). Ale pojawią się momenty, gdy nie świeci słońce, wiatr nie wieje, a ludzie włączają pompy ciepła, żeby ogrzać domy - i trzeba dostarczyć ogromną ilość energii. Żeby poradzić sobie z takimi sytuacjami scenariusze zakładają wykorzystanie elektrowni gazowych oraz w pewnym stopniu - węglowych. Szczególnie te ostatnie działałyby bardzo rzadko, ale jednak byłyby dostępne do uzupełnienia produkcji energii w krytycznych momentach. 

To rodzi kolejne wyzwanie - sfinansowanie pracy takich elektrowni. Konieczne będzie wypracowanie takiego modelu, który pozwoli na utrzymywanie ich w gotowości - mimo tego, że będą pracować (a więc sprzedawać prąd) przez bardzo ograniczony czas. Szczególnie, że z czasem będą coraz mniej potrzebne, bo braki miałyby uzupełniać magazyny energii czy elektrownie na wodór. Innym kluczowym rozwiązaniem ma być zarządzanie popytem - czyli w uproszczeniu zachęcanie ludzi do używania prądu, gdy jest go dużo (np. ładowania samochodów w ciągu dnia) i w miarę możliwości oszczędzania, gdy jest go mało.

"Nie ma alternatywy"

Michał Smoleń podkreśla, że przed Polską jest moment, który "powinien być przełomowy". Najbliższe lata, a więc okres rządów nowej koalicji, to czas na kluczowe inwestycje: wiatraki na lądzie i morzu, sieci energetyczne, elektrownie jądrowe. 

Ekspert mówił też o tym, że poza przemyślanymi planami ważne jest to, w jaki sposób rząd będzie rozmawiał ze społeczeństwem o transformacji. - Wiemy, że kwestie związane z przyspieszoną transformacją będą budzić kontrowersje. Dlatego potrzebujemy jasnej wizji, żeby o tym klarowanie rozmawiać, szczerze mówić o wyzwaniach, żeby dobrze to komunikować - uważa Smoleń. - Nie ma alternatywy dla stawiania na energię odnawialną, przede wszystkim wiatr i słońce - dodaje.

Więcej o: