- Cieszę się ogromnie z tego, że to odbudowuje pod względem sportowym bardzo mocno Zakopane (...) jako, jak Państwo wiecie, wielki fan narciarstwa alpejskiego. Skromnie tylko powiem, że bardzo chciałbym, żeby jeszcze zostały zrealizowane inwestycje w zakresie narciarstwa alpejskiego. Trwają przygotowania do tego. Mam nadzieję, że Nosal powróci do swojej świetności już w najbliższych latach - mówił czerwcu 2020 roku prezydent Andrzej Duda. - Wiele działań o charakterze prawnym, administracyjnym zostało poczynione. Wierzę w to, że w najbliższym czasie będzie można już zobaczyć prowadzoną inwestycję - dodawał. Cztery lata później przyszłość tej inwestycji stanęła pod znakiem zapytania.
"Polityka" opisuje, że Ministerstwo Sportu i Turystyki nowego rządu negatywnie oceniło "wniosek Tatrzańskiego Parku Narodowego o udzielenie dofinansowania na budowę stacji narciarskiej Nosal". Oficjalnie podaje się, że z powodu "braków formalnych", ale jednocześnie podkreślono, że "w chwili obecnej w Ministerstwie Sportu i Turystyki nie ma tematu dofinansowania przedmiotowej inwestycji". Odbudowa Nosala miała pochłonąć aż 58 mln zł, z czego połowa pochodziłaby z Funduszu Rozwoju Kultury Fizycznej Ministerstwa Sportu i Turystyki. Mocno zabiegało o niego stronnictwo Prawa i Sprawiedliwości na czele z Andrzejem Dudą, a przeciwni byli ekolodzy.
Inwestycja naprawdę była już na drodze do powstania. Władze Zakopanego zmieniły plan zagospodarowania przestrzennego i wydały tzw. decyzję środowiskową. Dyrekcja Tatrzańskiego Parku Narodowego uzyskała zgodę Rady Naukowej TPN, a ten ogłosił już konsultacje dla wykonawców ewentualnych robót, aby ustalić skalę wpływu prac na środowisko. "Polityka" opisuje jednak, że TPN, w momencie złożenia wniosku nie miał prawa do dysponowania nieruchomością na cele budowlane dla części działek, a decyzja środowiskowa burmistrza Zakopanego miała dotyczyć działek nieobjętych wnioskiem o dofinansowania oraz naruszać unijne dyrektywy siedliskowe.
Inwestycji zarzucono też, że wbrew oficjalnemu stanowisku dyrekcji Tatrzańskiego Parku Narodowego, że Nosal ma służyć wyłącznie szkoleniom oraz kadrze polskich narciarzy i narciarek, okazuje się, że ośrodek ten przez większość dnia (codziennie od 12:00 do 19:00) będzie mógł być wykorzystywany komercyjnie. Zakładano również organizowanie w tym miejscu imprez masowych takich jak Puchar Świata.
- W dobie drastycznego zaniku bioróżnorodności na stanowiskach dyrektorskich tak unikatowych ekosystemów, jak Tatrzański Park Narodowy, potrzebujemy ludzi odpowiedzialnych, których misją będzie bezwzględna ochrona przyrody, a nie realizowanie biznesowych wizji środowiska sportowego. Być może dyrektor powinien rozważyć zmianę branży. Zniszczone Tatry to jak zburzony Wawel. Nie możemy do tego dopuścić - alarmował Radosław Ślusarczyk ze Stowarzyszenia Pracownia na rzecz Wszystkich Istot. Inwestycja wiązała się bowiem z wycinką drzew na terenie parku narodowego (mówiło się o 1,5 ha lasu), ale była też zagrożeniem dla żyjących tam niedźwiedzi i rzadkich gatunków ptaków, m.in. sokołów wędrownych.
"Stok narciarski na Nosalu sprawdzał się w latach 60-tych, nie teraz. Park narodowy nie jest miejscem na nową infrastrukturę obejmującą sztuczne naśnieżanie, oświetlenie i wycinkę lasu. Szczególnie w dobie biedy śnieżnej i kryzysu bioróżnorodności" - pisała Pracownia Bystra w krótkim komentarzu na X kilka dni temu.