Ministerka Paulina Hennig-Kloska stwierdziła na konferencji prasowej, że "czas niszczenia najcenniejszych zasobów przyrodniczych Polski dobiegł końca". - Dość tego. Czas wyprowadzić piły z części polskich lasów, zwłaszcza te, które tną najcenniejsze obiekty przyrodnicze, w najcenniejszych miejscach. W pierwszej decyzji, która ma charakter decyzji ministra, dotyczy ona 10 lokalizacji i blisko półtora procent terenu Lasów Państwowych - poinformowała.
Decyzją ministerki wprowadzone zostaną ograniczenia wycinki na 10 obszarach: Bieszczady, Puszcza Borecka, Puszcza Świętokrzyska, Puszcza Augustowska, Puszcza Knyszyńska, Puszcza Karpacka, Puszcza Romincka, Trójmiejski Park Krajobrazowy, a także w okolicy Iwonicz-Zdroju i Wrocławia. Z dokumentów udostępnionych na stronie ministerstwa wynika, że w większości obszarów mowa o ograniczeniu wycinek, a na niektórych - o ich wstrzymaniu. Zmniejszenie wycinek planowanych na 2024 r. nie będzie przekraczało 20-30 proc. planowanych wyrębów. Ograniczenia lub zamiana prac w takim właśnie przedziale dopuszczalne są w umowach z wykonawcami prac.
Decyzja będzie obowiązywać przez 6 miesięcy. W tym czasie według zapowiedzi ministerki klimatu i środowiska przygotowane będą rozwiązania systemowe pozwalające na objęcie ochroną większej liczby obszarów leśnych.
Wiceminister klimatu i środowiska Mikołaj Dorożała wyjaśniał, że wstrzymanie wycinki na cennych przyrodniczo obszarach było poprzedzone konsultacjami z ekologami i lokalnymi społecznościami. - To jest 10 lokalizacji na ten moment, w tym pierwszym etapie, skonsultowanych, przeanalizowanych, które bardzo precyzyjnie pokazują te miejsca, które po pierwsze są najcenniejsze przyrodniczo, po drugie mają też bardzo istotny aspekt społeczny. Chodzi o te lasy, które znajdują się w dużych okręgach miejskich, tam, gdzie setki tysięcy ludzi na co dzień z tych lasów korzysta - dodał wiceminister.
Hennig-Kloska zaznaczyła, że ministerstwo pracuje nad systemowym rozwiązaniem, które po konsultacjach obejmie większą liczbę obszarów leśnych.
Mamy pełną świadomość, że oczekiwania społeczne co do wstrzymania bądź ograniczenia wycinki w Lasach Państwowych są dużo większe, natomiast chcieliśmy pójść szybką ścieżką. Jednocześnie będziemy chcieli dalej nad tym systemowym rozwiązaniem pracować, bo tego typu decyzje muszą być konsultowane i z przedstawicielami lasów państwowych i jednostek samorządu terytorialnego, ale przede wszystkim z lokalnymi społecznościami.
W trakcie konferencji minister Mikołaj Dorożała zapowiedział, że na stronie Ministerstwa Klimatu i Środowiska powstanie specjalna zakładka. Za jej pośrednictwem będzie można informować o miejscach, które warto objąć dodatkową ochroną. - Będziemy je dokładnie analizować. Strona pozwoli w sposób aktywny wyjść do lokalnych społeczności - zapowiadał.
Ekolodzy i przyrodnicy zareagowali na decyzję ministerstwa z pewnym zadowoleniem - ale też podkreślają, że do dopiero "pierwszy krok". Ograniczenie wycinek w cennych obszarach w pewnym stopniu spełnia postulat organizacji ekologicznych, które domagały się moratorium na wycinkę drzew w najcenniejszych lasach. - Moratorium to dobre rozwiązanie, ale tylko na chwilę. Docelowo konieczne jest trwałe wstrzymanie wycinek w dużo większej liczbie miejsc - mówi Aleksandra Wiktor, która zajmuje się kampaniami przyrodniczymi w Greenpeace.
- Czekamy, aż rząd wywiąże się w pełni ze swojej obietnicy, czyli skutecznej ochrony 20 proc. polskich lasów. W ostatnich latach doszło do olbrzymiej dewastacji polskich lasów, dlatego zarządzające nimi Lasy Państwowe wymagają gruntownej reformy. Powinny służyć społeczeństwu i chronić przyrodę, a nie być maszynką do robienia pieniędzy przez polityków i leśnych baronów. Taka sytuacja nigdy więcej nie powinna mieć miejsca - ocenia Wiktor.
Nowa koalicja obiecywała też prace nad powiększeniem istniejących i utworzeniem nowych parków narodowych. Niektóre z nich - na przykład projektowany społecznie od 30 lat Turnicki Park Narodowy - obejmują cenne obszary, w których teraz ministerstwo chce ograniczać wycinki.