Pingwiny zagrożone epidemią. Zwierzę w Antarktyce umarło przez groźnego wirusa

Całe kolonie pingwinów mogą być zagrożone epidemią. Prawdopodobnie doszło do pierwszego przypadku śmierci tych zwierząt po zakażeniu wirusem ptasiej grypy H5N1 w regionie Antarktydy. Zdaniem ekspertów możliwa jest katastrofa ekologiczna.
Pingwin królewski
fot. Anne Dirkse, CC BY-SA 4.0 via Wikimedia Commons

Co najmniej jeden pingwin królewski w Antarktyce prawdopodobnie zmarł z powodu ptasiej grypy - podaje "The Guardian". Jeśli zakażenie będzie rozszerzać się na stosunkowo odosobnione kolonie pingwinów, może to oznaczać katastrofę ekologiczną dla tego gatunku. 

Zobacz wideo Szymon Malinowski: Nie doceniamy naszego wpływu na klimat w skali planetarnej

Pingwiny zagrożone epidemią. Chodzi o ptasią grypę

W ubiegłym roku grupa naukowców ostrzegała przed konsekwencjami pojawienia się ptasiej grypy w Antarktyce po tym, jak odkryto obecność wirusa w dwóch regionach. Jak podkreślali, Antarktyka była jedyny dużym region geograficzny świata, w którym nigdy wcześniej nie wykryto wirusa ptasiej grypy o wysokiej zjadliwości.

Szybkie rozprzestrzenianie się tej choroby zakaźnej zdziesiątkowało populacje dzikich ptaków w Europie i obu Amerykach. Możliwe, że już teraz zbiera on żniwo w jednym z najbardziej dziewiczych regionów planety. Jesienią naukowcy pisali, że od czasu wykrycia wirusa zaobserwowano zwiększoną śmiertelność ptaków (m.in. wydrzyków brunatnych, mew słoniowych), a także innych zwierząt: słoni morskich i fok. Od 2020 roku odnotowywane są przypadki zakażeń ssaków, w tym dużych ssaków morskich, wirusem ptasiej grypy. 

Problemem migracja

Analiza wirusa, który wykryto na Falklandach i Georgii Południowej (wyspach na południowym Atlantyku,  niedaleko koła podbiegunowego) pokazują, że prawdopodobnie trafił tam poprzez przemieszczanie się ptaków wędrownych z kontynentu. I właśnie na tych wyspach znaleziono pingwiny, które prawdopodobnie umarły na ptasią grypę. Poza pingwinem królewskim podejrzewa się, że kilka pingwinów białobrewych mogło paść ofiarą wirusa.

Już opisując ten przypadek, eksperci przewidywali, że pojawienie się tam ptasiej grypy może zagrozić populacjom ptaków w rejonie bieguna południowego. Zwierzęta pojawiające się na wyspach i migrujące w inne części regionu mogą roznosić wirusa dalej. 

Wcześniej kolonie pingwinów na wybrzeżach Ameryki Południowej poza regionem podbiegunowym były atakowane przez ptasią grypę. W sumie na kontynencie mogą ona zabić już pół miliona ptaków. Zarówno migracje, jak i życie w wielkich koloniach sprzyjają rozprzestrzenianiu się wirusa u takich ptaków jak pingwiny.

Jak na razie nie odnotowano zakażeń u pingwinów na samym kontynencie antarktycznym, jednak ze względu na niewielką obecność człowieka tamtejsze populacje nie są stale monitorowane. 

Więcej o: