Eksperci i rządzący na wspólnej konferencji. "To wiąże się z naszym bezpieczeństwem, przyszłością"

Przedstawiciele kilku ministerstw rozmawiali z ekspertami ds. mokradeł podczas konferencji na Uniwersytecie Warszawskim. Środowisko naukowe jest pełne zadowolenia i nadziei, bo po latach ignorowania głosu nauki teraz rząd deklaruje, że jest gotów nie tylko rozmawiać, ale też prowadzić politykę opartą na faktach. Jednak ochrona mokradeł - ani politycznie, ani praktycznie - nie będzie prosta.
Torfowisko w rezerwacie Bór na Czerwonem
Fot. Patryk Strzałkowski

- Wiemy, że w kontekście dziejących się zmian klimatycznych tereny podmokłe są niezwykle ważne. Dla każdego, od rolników zaczynają, aż po wszystkie grupy społeczne. Wiąże się to z naszym bezpieczeństwem, naszą przyszłością - mówił wiceminister klimatu i środowiska Mikołaj Dorożała na konferencji prasowej na Uniwersytecie Warszawskim. 

Zobacz wideo Filip Szulik-Szarecki: Algorytmy w mediach społecznościowych nie promują autorytetów

Przed konferencją dla mediów, na UW odbyło się spotkanie specjalistów z zakresu ochrony mokradeł z przedstawicielami rządu i administracji. Byli nie tylko ministerka klimatu i środowiska Paulina Hennig-Kloska oraz wiceminister Dorożała, ale też przedstawiciele resortu rolnictwa, finansów, Lasów Państwowych czy Wód Polskich. 

Środowisko ekspercie za dobrą monetę przyjęło samo spotkanie i deklaracje, jakie padły ze strony rządzących. Bo o potrzebie zmiany podejścia do ochrony terenów podmokłych (a także rzecz, czy ochrony przyrody w ogóle) mówią od dawna, ale ich apele nie spotykały się z uwagą władzy. Nowa większość rządząca ochronę mokradeł wpisała za to do swojej umowy koalicyjnej. I teraz deklaruje, że jest gotowa działać na podstawie tego, co mówi nauka. 

Mokradła są cenne nie tylko z perspektywy przyrodników, ze względu na swoje bogactwo różnych - i często wyjatkowych - form życia. Pomagają też gromadzić i filtrować wodę, wyciągać z powietrza dwutlenek węgla, a więc łagodzić zmianę klimatu i jej skutki. Przedstawiciele rządu zapewniali, że z ważnej roli mokradeł zdają sobie sprawę. A wiceminister Dorożała zapewnił (o czym mówił wcześniej w Gazeta.pl), że resort "wyciągnął z szuflady" projekt strategii ochrony mokradeł, który powstał za czasów poprzedniej ekipy, ale od tego czasu zbierał kurz. Ministerstwo ma go przeanalizować, zakutalizować - i przyjąć. 

Jednak opracowanie strategii dobrej pod kątem naukowym i przyrodniczym to dopiero pierwszy krok - bo najważniejsze jest jej przyjęcie i wdrożenie. To może być polityczne i społeczne wyzwanie. Bo rozwiązania, które w praktyce chronią mokradła - np. ponowne nawanianie terenów osuszonych pod uprawy - są dla niektórych środowisk, np. rolniczych, kontrowersyjne. A politycy mogą obawiać się niepopularnych w ich elektoracie rozwiązań. 

Jak zachęcić rolników do nawadniania torfowisk?

Jednym z postulatów naukowców jest renaturyzacja, czyli m.in. ponowne nawodnienie osuszonych torfowisk już wywoływał kontrowersje.

Część z nich leży na terenach leśnych i tu podlegające rządowi Lasy Państwowe mogą wdrażać politykę, którą będzie kreowało ministerstwo. Leśnicy w niektórych miejscach Polski już teraz sami prowadzą projekty dot. renaturyzacji torfowisk. Jednak część osuszonych torfowisk leży na prywatnych gruntach.  Cześć z nich obecnie jest gruntami rolnymi i tu sprawa się komplikuje. To tereny, na których rolnicy pracują i - jak pokazały medialne relacje nt. europejskiego prawa przyrodniczego - właściciele są straszeni "zalewaniem gospodarstw" w ramach unijnej polityki renaturyzacji. 

Minister Dorożała przekonywał, że projekt działań dot. mokradeł musi być przygotowany międzyresortowo, a kluczem jest dialog ze społecznościami. Na to podejście wskazywała też obecność na konferencji przedstawicieli ministerstwa rolnictwa, a także finansów. Jak mówił w odpowiedzi na pytania Gazeta.pl wiceminister rolnictwa Adam Nowak, właściwym podejściem jest niestosowanie odgórnych nakazów, ale zachęcenie rolników - finansowo - do stosowania praktyk chroniących i odbudowujących mokradła. 

- Bez wody nie ma rolnictwa, bez rolnictwa nie ma żywności. Rolnicy jako pierwsi odczuwają negatywne skutki zmian klimatu i problemy z suszą - podkreślał Nowak. Jego zdaniem trzeba zachęcać do prowadzenia prac w sposób "bardziej przyjazny klimatowi i środowisku", ale jednocześnie "nie ograniczając rolników", których stabilność finansowa jest naruszona serią kryzysów.

- Chcielibyśmy, aby mechanizmy mające służyć polityce wodnej czy ochronie szczególnie cennych zasobów przyrodniczych, w tym mokradeł, były dobrowolne dla rolników. Ale za to stworzone z takimi budżetami, które będą czyniły udział w nich korzystnym i powszechnym - mówił wiceminister rolnictwa. 

Skąd pieniądze na nawadnianie mokradeł? Te mogą znaleźć się w unijnej polityce rolnej, która jest coraz bardziej dostosowywana do wyzwań klimatycznych. Ale też w środkach związanych stricte z klimatem i emisjami gazów cieplarnianych, bo nawodnienie mokradeł to także sposób na ograniczanie emisji CO2. Nowak zwrócił też uwagę, że państwo często wypłaca rolnikom duże środki w ramach odszkodować za straty z powodu suszy. A jeśli działania dot. retencji wody i przywracania naturalnych mokradeł pomogą tę suszę ograniczać, to odszkodować będzie mniej. Więc, zamiast płacić rekompensatę, państwo może wydać te środku na skuteczną prewencję.

Minister Nowak przekonywał, że jeśli stawki dopłat za nawodnienie torfowisk byłyby korzystne, to byłoby to atrakcyjne szczególnie dla rolników pracujących na najsłabszych glebach, czy takich, dla których opłacalność produkcji jest bardzo niska. - Oni mogliby w tym kierunku podążyć - mówił. 

Więcej o: