W poniedziałek w Sejmie posłanka Zielonych Małgorzata Tracz zaprezentowała projekt ustawy o zakazie hodowli zwierząt na futro. Na posiedzeniu zespołu pojawiło się kilku przedstawicieli branży, którzy kłócili się z posłami i reprezentantami strony społecznej. W pewnym momencie głos zabrała neurobiolożka.
O awanturze na posiedzeniu parlamentarnego zespołu pisaliśmy wczoraj. W trakcie na salę wszedł m.in. Szczepan Wójcik, jeden z liderów branży futrzarskiej, znany z reportaży o fermach i powiązań z mediami o. Tadeusza Rydzyka. Wójcik m.in. mówił posłankom, że "zapłacą za to politycznie" i że "dostaje gęsiej skórki na myśl, że krajem rządzą takie osoby".
Wójcik wraz z grupą osób dwa razy wchodził i wychodził na posiedzenie komisji. Gdy za drugim razem zbierał się do wyjścia, głos zabierała akurat neurobiolożka Katarzyna Mitros. - Panowie, nie wychodźcie, ja do szczególnie do pana chciałam mówić - zaczepiła. Większość przedstawicieli hodowców wyszła, ale został Wójcik, który usiadł obok niej. Mitros zaczęła tłumaczyć, że mózgi ssaków - ludzi, psów czy lisów - są zbudowane podobnie.
Mózg pana i mózg zwierząt, które pan hoduje, są zbudowano bardzo podobnie. Zwierzęta, jak wykazują najnowsze badania, uczą się, czują. Mogą przeżywać przerażenie, smutek, radość, zależnie od warunków. Zwierzęta, jeżeli są hodowane w środowisku zubożonym w bodźce, to zachodzą w ich mózgach zmiany. Hodowanie zwierząt w izolacji powoduje spadek serotoniny i depresję.
Mitros podkreśliła, że zwierzęta potrzebują ruchu i przestrzeni, kontaktu z innymi zwierzętami, zabawy. - W jaki sposób chcecie zapewnić im to, co nazywacie dobrostanem zwierząt w hodowli? - zapytała.
- Pani doktor, to są zwierzęta hodowlane. Ja nie będę wchodził w kwestie budowy mózgu zwierząt. Nie znam się na tym, jestem hodowcą - zaczął swoją odpowiedź Szczepan Wójcik. I zaraz dodał, że skoro wszystkie "zwierzęta posiadają mózgi, bo rozumiem, że posiadają mózgi, to z tego nie będą musieli się tłumaczyć inni hodowcy" krów czy świń.
Rybki prawdopodobnie też mają mózg. Nie wiem, nie jestem doktorem, ale zakładam, że mają. Czy zabronimy kanarków w klatkach albo rybek w akwarium? Koty, psy też potrzebują przestrzeni. Czy widziała pani na 50-metrowym mieszkaniu bardzo duże psy?
Po tej wymianie posłanka Tracz przypomniała, że posiedzenie zespołu dotyczy zakazu hodowli zwierząt na futra, a nie "wszelkich innych".
Debata na temat zakazu hodowli futerkowej toczy się od kilkunastu lat. Pojawiały się już obywatelskie i poselskie projekty ustaw. W 2020 roku zakaz hodowli zwierząt futerkowych znalazł się w projekcie tzw. "Piątki dla zwierząt" PiS. Jednak po sporze wewnątrz ówczesnej partii rządzącej oraz protestach części środowisk rolniczych nie został on przyjęty.
Po zaprezentowaniu nowego projektu Tracz planuje kolejne konsultacje, zanim formalnie złoży go w Sejmie. To ma zrobić jeszcze w pierwszej połowie roku. Dopiero wtedy będą mogły ruszyć formalne prace i projekt będzie mógł trafić pod głosowanie. - Liczę na poparcie szerokiego grona posłanek i posłów z różnych partii. Myślę, że to czas, żeby działać ponad podziałami i w końcu zakazać hodowli zwierząt na futra, czego domaga się ponad 70 proc. społeczeństwa - powiedziała.
Więcej na temat projektu przeczytasz w tym tekście: Szykuje się kolejny konflikt polityczny. "Teraz nie czas na takie projekty, nie chcemy napięć"
Projekt zakłada, że od momentu wejścia w życie byłoby powstawanie nowych ferm zwierząt futerkowych. Te fermy, które już działają, miałyby pięć lat na zastosowanie się do przepisów i zakończenie działalności. Projekt przewiduje odszkodowania dla właścicieli (tym większe, im szybciej zamkną fermy) oraz odprawy dla pracowników.