Sekretariat generalny Rady Unii Europejskiej zlecił raport dotyczący redukowania emisji CO2 przez siły zbrojne. W efekcie powstała publikacja pod tytułem "Zazielenianie armii - Czy jest możliwe zrównoważone podejście do obrony?". Wskazano w niej, że wojsko odpowiada za 5,5 procent emisji CO2.
Wdrażanie ekologicznych rozwiązań w armii ma przynieść korzyści zarówno dla środowiska, jak i samego wojska. Wśród nich wymienia się wprowadzenie bardziej ekologicznych sposobów wytwarzania energii i ogrzewania oraz wykorzystywanie pojazdów elektrycznych do celów niebojowych. Kolejnym pomysłem jest wprowadzenie treningów wykonywanych z pomocą wirtualnej rzeczywistości. Przykładem są ćwiczenia lotnicze, które zredukowały konieczność wykorzystywania samolotów. W raporcie zwrócono również uwagę na logistykę paliw. Zdaniem autorów konwojowanie paliw stwarza ryzyko ataków na nie oraz powoduje dużą emisję dwutlenku węgla. Rozwiązaniem może tej kwestii być OZE i elektryfikacja transportu, która dodatkowo jest w stanie zredukować hałas.
Utrzymanie zdolności bojowej i gotowość do działania w nieprzyjaznym środowisku jest kluczowe. Armie potrzebują zatem dużych zapasów paliwa i energii, co nie zawsze mogą zagwarantować ekologiczne rozwiązania i odnawialne źródła energii. Pojawiły się więc rozważania, czy armia funkcjonująca w zgodzie ze środowiskiem jest w stanie poradzić sobie z przeciwnikiem, który korzysta z paliw kopalnianych. Zdaniem autorów wątpliwości będą prowadziły do formowania się nowych sił zbrojnych. Mniej liczebnych, ale bardziej mobilnych i opancerzonych oraz opartych na bezzałogowych systemach takich jak drony.
W raporcie przyznano, że sprzęt, który trafi do armii do 2030 roku, będzie wykorzystywany nawet do 50 lat. To oznacza, że wojsko nie będzie w stanie tak szybko całkowicie zmienić dotychczasowego funkcjonowania i zamierza nadal wykorzystywać sprzęt napędzany paliwami kopalnianymi. Dokument jest więc refleksją nad futurystycznymi wizjami, które mogłyby przysłużyć się środowisku. Motywem przewodnim raportu jest cytat sekretarza generalnego NATO Jensa Stoltenberga, który powiedział, że "nie możemy wybierać pomiędzy zielonym lub silnymi siłami zbrojnymi, potrzebujemy silnych i jednocześnie zielonych". Warto również wspomnieć, że publikacja wskazała, że sojusz zapewnia wkład w walkę ze zmianami klimatycznymi poprzez "redukcję emisji gazów cieplarnianych, poprawę efektywności energetycznej i inwestowanie w czyste źródła energii".
Na raport od razu zareagował Mariusz Błaszczak, były minister obrony narodowej w rządzie Prawa i Sprawiedliwości. "Za naszą wschodnią granicą trwa wojna, imperialistyczne zapędy Putina już dawno przestały być tajemnicą, Chiny mają ambicje, by zostać militarną potęgą, a państwa Zachodniej Europy mają problem z wypełnianiem wymogu 2% PKB na obronność. Tymczasem w Unii Europejskiej trwa dyskusja… by siły zbrojne państw wspólnoty uczynić bardziej ekologicznymi" - napisał w serwisie X.
"Gdyby to było tylko szaleństwo urzędników z Brukseli, obawy byłyby mniejsze, ale nawet polski rząd mówi o konieczności większej integracji w ramach UE w dziedzinie obronności. Wojsko ma być silne, liczne i gotowe do działania, a nie ekologiczne. Jeśli tego w porę nie zrozumiemy, to któregoś dnia obudzą nas wystrzały rosyjskich dział, podczas kiedy my będziemy ciągle pracowali nad elektrycznym silnikiem do czołgu starając się wypełnić unijną norm" - dodał.