Teneryfa, ulubiona Wyspa Kanaryjska Polaków, ma ogromne problemy z wodą. W piątek zostanie tam ogłoszony stan nadzwyczajny w związku z suszą, co "stawia pod wielkim znakiem zapytania tegoroczny sezon turystyczny" - pisze na platformie X analityk i komentator gospodarczy Janusz Pietruszyński.
Niektóre obszary Hiszpanii i Wysp Kanaryjskich doświadczają poważnej suszy. Jak twierdzą władze Teneryfy mamy właśnie do czynienia z jedną z "najsuchszych zim w najnowszej historii" regionu.
Teneryfa, która jest jedną z bardziej zielonych wysp, boryka się z krytycznym spadkiem poziomu opadów w miesiącach zimowych. W ostatnich latach to poziom od 15 do 40 proc. Jednocześnie ze względu na wyższe temperatury woda szybciej wyparowuje. O 10 - 25 proc. w środkowych, rolniczych obszarach. W styczniu tego roku średnia temperatura wyniosła 20,9 stopni Celsjusza, to najwyższy wskaźnik od 60 lat - donosi euronews.com.
"Raporty mówią o stanie zbiorników wodnych na poziomie 34,6 proc., rok temu o tej porze było to 52 proc. Władze komunikują, że zagwarantowanie wody obywatelom i obszarom rolniczym staje się w tej chwili sprawą państwową, ponad politycznymi podziałami" - pisze Janusz Pietruszyński. Lada moment ma ruszyć kampania informacyjna, która ma uzmysłowić społeczeństwu powagę sytuacji i konieczność oszczędzania wody. Jeden z przedstawicieli lokalnych władz przestrzega, że susza będzie miała "poważne konsekwencje dla sektora rolnego".
Również inne obszary Hiszpanii borykają się z niedoborami wody. 1 lutego władze Katalonii w związku z suszą ogłosiły już stan nadzwyczajny. Z kolei Andaluzja ograniczy latem zużycie wody w niektórych miastach, w tym w Sewilli i Kordobie, chyba że na tym obszarze "przez 30 dni z rzędu pojawią się opady deszczu".