Rozlewają wodę na arktyczny lód. "Nie wiemy, czy to dobry pomysł". Chcą walczyć z globalnym ociepleniem

Przelewanie morza wiadrem to metafora działania bez sensu. Jednak na północy Kanady poważni naukowcy (przy pomocy pomp, nie wiader) przelewają morską wodę na lód. W ten sposób chcą walczyć ze skutkami globalnego ocieplenia - a przynajmniej sprawdzić, czy taka metoda w ogóle ma sens.
Brytyjska organizacja próbuje odbudowywać lód w Arktyce
fot. Real Ice Network

- Na razie nie wiemy wystarczająco, by ocenić, czy to dobry, czy zły pomysł - przyznaje dr Shaun Fitzgerald w rozmowie z BBC. Brytyjska stacja relacjonuje działania zespołu naukowców z uniwersytetu Cambridge, którzy realizują wyjątkowy projekt w kanadyjskiej Arktyce. 

Zobacz wideo Hubert Różyk o polityce klimatycznej: Przez ostatnich osiem lat działo się dużo złych rzeczy

Działania naukowców można zakwalifikować jako geoinżynierię, czyli wielkoskalowe, celowe działania, mające na celu wpłynięcie na klimat Ziemi. Metody geoinżynierii rozciągają się od zupełnie niekontrowersyjnych (jak sadzenie drzew, by pochłaniały dwutlenek węgla) po budzące ogromne wątpliwości i ocierające się o fikcję naukową (jak rozsiewanie aerozoli w atmosferze czy otaczanie Ziemi siecią satelitów-luster odbijających część światła słonecznego). 

Działania zespołu z Cambridge wypadają na środku tej skali - i nie wiadomo, czy się sprawdzą. Ale właśnie o tym chcą się przekonać badacze. 

Polewanie lodu dla klimatu

Regiony polarne są szczególnie narażone na skutki zmiany klimatu. Bieguny Ziemi ocieplają się znacznie szybciej niż cała planeta, a ich ekosystem jest bardzo wrażliwy na te zmiany. Topnienie lądolodu w Grenlandii czy Antarktydzie oraz coraz mniejsza pokrywa lodowa na Biegunie Północnym to wyraźnie widoczne oznaki zmiany klimatu. 

Utrata lodu nie tylko wpływa na sam ocean czy środowisko morskie, ale też dodatkowo napędza ocieplenie planety. Biała powierzchnia lodu i śniegu obija większość energii ze słońca. Ciemna woda oceanu - odwrotnie, pochłania większą część promieniowania. To tworzy spiralę: im cieplej się robi, tym mniej lodu, a im mniej lodu, tym szybciej postępuje ocieplenie. 

Naukowcy chcą spróbować zatrzymać ten proces. Dlatego w ramach wyprawy badawczej udali się na pokryty lodem obszar w kanadyjskiej Arktyce, przy miejscowości Cambridge Bay. W temperaturze -30 stopni Celsjusza wychodzą na lód, wiercą w nim dziury aż do morza pod powierzchnią i wypompowują na górę morską wodę w tempie 1000 litrów na minutę. Woda rozlewa się wokół odwiertu i zamarza - jak widać na filmie poniżej.

 

Efekt jest dwojaki, opisuje BBC. Po pierwsze, dodatkowa woda na powierzchni pogrubia lód od góry. Po drugie, dzięki uwięzieniu śniegu pod warstwą lodu tworzy się izolacja, co zmniejsza temperaturę poniżej i sprzyja zamarzaniu wody od spodu. Im grubszy będzie lód na koniec zimy, tym dłużej utrzyma się latem. Im dłużej lód będzie skrywał wodę i odbijał słońce - tym bardziej ograniczone zostanie sprzężenie zwrotne i nagrzewanie oceanu. 

Jednak nawet z pompami przenoszącymi 1000 litrów na minutę naukowcy na wyznaczonym terenie pogrubili lód o zaledwie milimetry. Teraz obszar będzie monitorowany, by zobaczyć, czy działanie przyniosło oczekiwane efekty latem. Brytyjski serwis zwraca uwagę, że większość naukowców jest bardzo sceptyczna. 

Po pierwsze, słona woda oceanu będzie topnieć łatwiej niż lód ze śniegu. Ale przede wszystkim problemem jest skala. Według jednego z szacunków, aby przedsięwzięcie przyniosło zauważalny efekt na obszarze 10 proc. Arktyki, potrzebnych jest 10 milionów pomp (urządzenia są zasilane energią z wiatru, bo wykorzystanie generatorów na paliwa kopalne mijałoby się z celem, generując dodatkowe emisje gazów cieplarnianych). - Moim zdaniem to szalona koncepcja, że da się to zrobić na całym Oceanie Arktycznym - powiedziała prof. Julienne Stroeve, która nie jest związana z projektem.

Więcej o: