Strajk w Ministerstwie Rolnictwa, zapowiedzi kolejnych protestów, wezwania do dymisji rządu - nie cichną w Polsce protesty rolników. Wciąż wskazują oni na kwestie Zielonego Ładu czy importu żywności jako źródła problemów. Sytuacja wielu rolników jest trudna, ale też bardziej złożona niż wynika to z prostych haseł na transparentach, podobnie jak złożone jest ich podejście do spraw klimatu i środowiska.
Instytut Spraw Publicznych przepytał grupę rolników, reprezentującą różne części Polski, większe i mniejsze gospodarstwa, o ich problemy oraz stosunek do zielonych polityk.
Autorka raportu dr Paulina Sobiesiak-Penszko przyznaje w nim, że rolnicy mają realne powodu do obaw i niezadowolenia: "borykają się m.in. z problemem rosnących kosztów, nieprzewidywalnością i niestabilnością cen produktów rolnych". Sytuacja na rynkach międzynarodowych i import tańszej żywności tylko dokłada się do tych problemów. Rolnikom, szczególnie tym z małych gospodarstw, trudno utrzymać się ze swojej działalności. Ponad połowa (54 proc.) badanych gospodarstw w 2022 roku odnotowało stratę lub wyszła na zero.
Kolejnym poważnym wyzwaniem jest zmiana klimatu i jej skutki: rozchwianie pogody, nieprzewidywalność (np. okresu wegetacyjnego), ekstremalne zjawiska pogodowe jak nawałnice, czy susza. Rolnicy widzą to na własne oczy i uznają za poważne zagrożenie. Susza i ekstremalne zjawiska pogodowe są - nawet przed niestabilnością cen - najczęściej wymienianymi powodami do obaw. "Ale jednocześnie raczej nie dostrzegają związku między nimi a zmianą klimatu. Zdecydowana większość badanych uznaje też, że działalność rolnicza nie ma negatywnego wpływu na stan środowiska i klimat" - pokazują wyniki badania. Co więcej, wielu uważa, że rolnictwo ma pozytywny wpływ na środowisko.
Tymczasem negatywny wpływ dużej części współczesnego rolnictwa na klimat i środowisko jest niezaprzeczalny. W skali świata rolnictwo i leśnictwo odpowiada za 18 proc. emisji gazów cieplarnianych (a cały system produkcji żywności, łącznie z transportem czy obróbką - 25 proc.). Używanie na masową skalę nawozów, pestycydów, antybiotyków w hodowli zwierząt czy niektóre praktyki rolnicze przyczyniają się do niszczenia dzikiej przyrody i mogą stanowić zagrożenie dla naszego zdrowia. Ten ostatni problem - nadmiernego uzależnienia od chemikaliów i antybiotyków - jest dostrzegany przez rolników, choć przede wszystkim pod kątem wpływu na zdrowie, a na całe środowisko.
Kwestia zdrowia jest ważna w postrzeganiu tego, jaką jakość ma produkowana żywność. Wg badanych rolników "najwyższą jakość mają owoce i warzywa uprawiane z użyciem naturalnych nawozów i środków ochrony roślin oraz mięso pochodzące od zwierząt hodowanych bez użycia sterydów i antybiotyków". Jednocześnie sami rolnicy przyznają, że takie produkty albo w ogóle są niedostępne, albo są drogie. Do tego duża część ma osobne uprawy żywności wyższej jakości i ekologicznie na własne potrzeby, a osobne - na sprzedaż.
Trudna sytuacja ekonomiczna sprawia, że rolnicy są niechętni niektórym zmianom prośrodowiskowym - a jeśli już, to tylko w teorii. W odpowiedzi na pytania deklarują poparcie np. dla ograniczenia stosowania nawozów czy wprowadzenia ekologicznych praktyk, ale nie chcą wdrażać takich zmian na własnych gospodarstwach, w każdym razie nie w najbliższych latach.
Rolnicy deklarują za to poparcie dla wspierania rozwoju rolnictwa ekologicznego, poprawy dobrostanu zwierząt czy zdania o różnorodność biologiczną. Prawie połowa jest też za ograniczeniem hodowli przemysłowej, ale ograniczenie produkcji zwierzęcej w ogóle nie ma dużego poparcia.
Wyniki badania pokazują generalnie wysokie poparcie dla zmian poprawiających wpływ rolnictwa na klimat i środowisko. Dostrzegają szczególnie problemy wielkoskalowej produkcji, przemysłowej hodowli zwierząt czy nadmiernego zużycia nawozów. Mają jednak obawy wobec tego, jak są one wdrażane w praktyce: z nadmierną i niezrozumiałą biurokracją, wymogami bardzo trudnymi do spełnienia, a także tym, jak wpłynie to na opłacalność produkcji. Gorącym tematem jest też poczucie niesprawiedliwości wynikające z tego, że zagraniczny producenci żywności (np. z Ukrainy) importowanej do Polski nie muszą spełniać tych samych wymogów, co polscy rolnicy.
Instytut Spraw Publicznych argumentuje, że zielone polityki w rolnictwie można wprowadzać - i przede wszystkim komunikować - lepiej, tak by rolnicy byli do nich rzeczywiście zachęcani, a nie tak, że prowadzą one do protestów. Wiedza np. na temat unijnej Wspólnej Polityki Rolnej jest słaba. Nie znają jej założeń, wprowadzanych zmian, w tym także tych dotyczących ochrony klimatu i środowiska.
Przede wszystkim "wdrożenie zielonej transformacji rolnictwa wymaga poprawy sytuacji ekonomicznej gospodarstw, w tym ustabilizowania ich dochodów i zwiększenia opłacalności produkcji". Te kwestie da się połączyć: skracanie łańcuchów dostaw, wsparcie rolników w rozwijaniu bezpośredniej sprzedaży produktów i lepszym docieraniu do konsumentów może z jednej strony opłacić się rolnikom, z drugiej pomóc w dostarczeniu konsumentom zdrowszej żywności, wyprodukowanej z mniejszym obciążeniem dla środowiska. Małym gospodarstwom może też pomóc łączenie sił, by wspólnie korzystać z kompetencji czy możliwości sprzedaży bezpośredniej swoich produktów.
Żeby w gospodarstwach wprowadzano dobre praktyki czy rozwijano czyste źródła energii, rolnicy muszą mieć dostęp do bieżących i przystępnych informacji. Nadmierna biurokracja, niezrozumiałe polityki czy wymogi oraz brak wsparcia przy spełnianiu stawianych wymogów to jedne z problemów, które sami rolnicy podnoszą przy okazji protestów.
Rolnicy chcieliby też, aby konsumenci mieli większą wiedzę na temat tego, jak wygląda produkcja żywności, jakie wyzwania się z nią wiążą. Chodzi m.in. o to, by kupujący zdawali sobie sprawę z różnic w jakości między żywnością pochodzącą z konwencjonalnych i bardziej ekologicznych upraw.