Zielony Ład na cenzurowanym. Ale z tych obietnic może wiele nie zostać po wyborach

Eurowybory w roku 2019 przyniosły "zieloną falę" i przyspieszenie polityki klimatycznej. W roku 2024 atmosfera jest zupełnie inna. W Polsce próżno szukać partii, która byłaby z Zielonego Ładu całkiem zadowolona i dzielą się raczej na te, które chcą go zmieniać i te, które mówią: "wyrzućmy go do kosza". Ale im bardziej radykalne obietnice, tym mniej prawdopodobna ich realizacja.
Protest 'Solidarności' przeciwko Zielonemu Ładowi, Warszawa, 10 maja 2024 r.
Fot. Robert Kowalewski / Agencja Wyborcza.pl

Do wyborów europejskich został nieco ponad tydzień i trudno powiedzieć, co jest głównym tematem kampanii wyborczej. Wiele z tego, co mówią politycy, ma luźny lub żaden związek z polityką unijną. Dużą rolę odgrywają wewnętrzne, partyjne spory. Z tematów europejskich przebija się m.in. Zielony Ład. Ale przede wszystkim negatywnie.

Zobacz wideo Adam Traczyk: Jeśli PiS chce być "wybieralny", musi włączyć zieloną transformację do programu

Populistyczna prawica spod znaku PiS oraz skrajnej Konfederacji jednym z głównych punktów kampanii uczyniły sprzeciw wobec polityki klimatycznej UE. Idziemy zatrzymać Zielony Ład - obiecują politycy. Ci z Suwerennej Polski kpią z unijnych przepisów dot. opakowań, Jarosław Kaczyński ponownie poddaje w wątpliwość fakty naukowe dot. zmiany klimatu. Na manifestacji Solidarność i powiązanych z PiS Klubów Gazety Polskiej skandowano: "Zielony Ład do kosza". 

Konfederacja wzięła "zatrzymanie Zielonego Ładu" jako swój postulat numer jeden. - My mówimy twardo: powstrzymamy Zielony Ład - obiecywał na wiecu wyborczym Sławomir Mentzen

Jednak także proeuropejskie partie obecnej koalicji rządzącej mają swoje wątpliwości. Lider PO Donald Tusk chwalił się kilka miesięcy temu "blokowaniem" unijnego prawa o odbudowie przyrody, które jest jednym z filarów Zielonego Ładu. Polska 2050 Szymona Hołowni chce m.in. zmian i opóźnienia systemu handlu emisjami, który za kilka lat ma objąć sektor ogrzewania budynków oraz transportu. Lewica ma zapewne najbardziej ambitny program w zakresie klimatu, energii i środowiska. Ale także ocenia w nim, że zabrakło konsultacji społecznych wokół Zielonego Ładu i chce to naprawić. "Zmienić Zielony Ład" - z takim hasłem do PE kandyduje Anna-Maria Żukowska, liderka list lewicy na Mazowszu. 

"Zielony Ład modnie jest dziś skrytykować"

Jak zwraca uwagę Krzysztof Mrozek z organizacji Polska Zielona Sieć, który przyjrzał się programom partii, w większości brakuje konkretów. Mamy raczej ogólne hasła ("Zatrzymać Zielony Ład") czy punkowe postulaty ("Zmienić system ETS") niż bardziej kompleksowe programy dot. zmian w polityce klimatycznej Unii. 

Więcej uwagi potrzebie zmian zielonej polityki poświęca tylko Lewica i - oczywiście w sposób negatywny - Konfederacja. "Europejski Zielony Ład modnie jest dziś skrytykować na politycznym wiecu lub w telewizyjnym studio, ale programy większości partii dowodzą braku pomysłu na jego zmianę" - pisze Mrozek. Mało jest konkretnych pomysłów co do tego, jak mają być wydawane miliardy euro z kolejnych funduszy europejskich i nowego unijnego budżetu. Praktycznie nie mówi się w kampanii o polskiej prezydencji w UE, która przypada w przyszłym roku (i to w kluczowym momencie początku prac nowej Komisji Europejskiej).

Konfederacja tak "zatrzyma Zielony Ład" jak "wywróciła stolik"

Polityczne hasła i obietnice w kampanii wyborczej często nie mierzą sił na zamiary, a politycy beztrosko składają obietnice, których później nie spełnią. Nie inaczej jest w tej kampanii, a im bardziej radykalne postulaty, tym mniej prawdopodobne. To, że Konfederacja ze swoimi kilkoma europosłami "zatrzyma Zielony Ład" wydaje się równie prawdopodobne, jak obietnica "wywrócenia stolika" krajowej polityki, jaką słyszeliśmy przed wyborami parlamentarnymi. 

Według obecnych sondaży Konfederacja wprowadzi do Parlamentu Europejskiego kilku (może 5-7) europosłów. W skali całego parlamentu - który będzie liczył 720 europosłów - liczą się duże, międzynarodowe grupy. Czy Konfederacja dołączy do którejś z grup? Najbliżej jej do skrajnie prawicowej grupy Tożsamość i Demokracja, jednak teraz nie sposób powiedzieć, jaki dokładnie będzie układ sił i grup po czerwcowych wyborach. Jednak nawet jeśli skrajna prawica w skali całego parlamentu zyska miejsca, to trudno spodziewać się, by to ona dyktowała warunki reszcie, a do tego nie wszystkie skrajne grupy mają poglądy zbieżne z Konfederacją jeśli chodzi o Zielony Ład. 

W polskiej kampanii także PiS mówi o "zatrzymaniu Zielonego Ładu". Czy jednak te hasła przełożą się na działania w Brukseli? Grupa Europejscy Konserwatyści i Reformatorzy, do której należy PiS, nie jest najbardziej entuzjastyczna do zielonych polityk, ale bynajmniej nie zapowiada ich odrzucenia. W "Wizji dla Europy", jaką zaprezentowali EKR, Konserwatyści... chwalą się i pokazują jako swoje osiągnięcie przyjęcie Systemu handlu uprawnieniami do emisji, który ostro krytykują niektórzy politycy Zjednoczonej Prawicy. W priorytetach wcale nie piszą o "odrzuceniu" Zielonego Ładu, a o tym, by skupić się na realizacji przyjętych celów. Sprzeciwiają się nowym, bardziej ambitnym planom, a także m.in. wycofaniu nowych aut spalinowych od 2035 roku. Z takimi priorytetami dla całej grupy trudno spodziewać się, by "zielone szaleństwo" - jak niektórzy politycy PiS określają politykę UE - został całkowicie odrzucone. 

Większe szanse, choć dalekie od pewności, mają punktowe zmiany. Większy dialog i konsultacje społeczne dot. Zielonego Ładu, co proponuje Lewica, zdaje się być niekontrowersyjnym postulatem. O wiele trudniejsze może być zapowiadane przez Polskę 2050 opóźnienie wejścia w życie systemu handlu emisjami (ETS) w sektorze transportu i ogrzewania budynków. Przepisy zostały już przyjęte kilka lat temu (nota bene za rządów PiS) i teraz są na etapie przygotowań do wejścia w życie. Co prawda zawarto w nich mechanizm pozwalający opóźnić start systemu o rok (do 2028 roku), ale już przesuniecie go np. na początek lat 30. czy później wymagałby otwarcia całego procesu, zgody parlamentu i większości krajów Unii. Czy Polska 2050 przekona większość Europy do tego pomysłu? Na pewno nie byłoby to łatwe zadanie. 

Zielony Ład do poprawy, nie odrzucenia

W nowej kadencji Parlamentu Europejskiego można spodziewać się zmian dot. polityki klimatycznej - w końcu nie jest ona wykuta w kamieniu, rzeczywistość się zmienia, a przepisy należy do niej dostosowywać. Jednak obietnice całkowitego "zatrzymania zielonego ładu" to raczej tylko hasła wyborcze, bo prawdopodobieństwo ich realizacji jest znikome, o ile jakiekolwiek. Z czego głoszący je politycy muszą zresztą zdawać sobie sprawę. 

Poprawka, a nie odrzucenie Zielonego Ładu to też oczekiwanie większości Polek i Polaków, co pokazały badana robione na zlecenie organizacji More in Common. Mówił o tym w rozmowie z Gazeta.pl Adam Traczyk, dyrektor organizacji.  - W dużej mierze podzielamy negatywną ocenę Zielonego Ładu, tak jak była ona wyrażona na tych protestach. Uważamy, że jest zbyt dużym ciężarem, że przyniesie większe straty niż korzyści, że będzie obciążeniem dla gospodarki i przyniesie wzrosty cen energii. Jednocześnie nie chcemy odrzucenia Zielonego Ładu w całości ani porzucenia ambicji klimatycznych - mówił.

- Zielony Ład stał się takim chłopcem do bicia. Bardzo wygodnym chłopcem do bicia, ale głównie dlatego, że rząd nie ma swojej własnej pozytywnej opowieści. Bardzo trudno jest w haśle Zielony Ład zobaczyć obywatelowi bezpośrednie namacalne korzyści
Więcej o: