Kaczyński spotkał się z protestującymi w Brukseli. "Zielony Ład oznacza anihilację rolników"

- My jesteśmy zdecydowanie przeciwko Zielonemu Ładowi, przeciwko szaleństwu, przeciwko temu wszystkiemu, co godzi nie tylko w interesy rolników, ale godzi także w demokrację - zadeklarował Jarosław Kaczyński podczas konferencji prasowej w Brukseli. Prezes PiS pojawił się w stolicy Belgii, aby spotkać się z rolnikami protestującymi przeciwko polityce klimatycznej Unii Europejskiej.
Konferencja prasowa Jarosława Kaczyńskiego w Brukseli (4 czerwca 2024 r.)
Fot. Prawo i Sprawiedliwość / @pisorgpl / X.com

Jarosław Kaczyński pojawił się we wtorek (4 czerwca) w Brukseli, aby odbyć spotkania z rolnikami protestującymi przeciwko unijnej polityce Zielonego Ładu. - Doszło do spotkań z rolnikami, bardzo interesujących, niekiedy dość długich, pozwalających na wyjaśnienie sobie różnych spraw - przekazał prezes Prawa i Sprawiedliwości podczas konferencji prasowej. Stwierdził również, że podczas spotkań wysłuchał "różnych pretensji" odnoszących się do "prac wewnętrznych i sytuacji w Unii Europejskiej". - Jeżeli chodzi o te ostatnie sprawy, to nam pretensji nie zgłaszano, bo nasza postawa w tych kwestiach jest znana - dodał.

Zobacz wideo Adam Traczyk: Jeśli pis chce być "Wybieralny", musi włączyć zieloną transformację do programu

Jarosław Kaczyński: Zielony Ład oznacza anihilację rolników

Podczas swojej wypowiedzi dla mediów prezes PiS stwierdził między innymi, że polityka klimatyczna UE "godzi w demokrację" oraz oznacza "anihilację rolników". - My jesteśmy zdecydowanie przeciwko Zielonemu Ładowi, przeciwko szaleństwu, przeciwko temu wszystkiemu, co godzi nie tylko w interesy rolników, ale godzi także w demokrację. Demokracja zakłada, że poszczególne grupy społeczne mają zagwarantowany jakiś status i ten status jest nienaruszalny. Tym bardziej nie ma możliwości w ramach ustroju demokratycznego - bo to oznacza jego koniec - anihilowania jakiejś grupy społecznej. To, co się dzieje w związku z Zielonym Ładem, to w skali europejskiej oznacza w gruncie rzeczy anihilację rolników - argumentował Kaczyński.

Prezes PiS stwierdził, że protest przeciwko Zielonemu Ładowi dotyczy również bezpieczeństwa żywnościowego Europy. Ta ma być dodatkowo zagrożona poprzez trwające na świecie konflikty. - Europa nie może konstruować swojej polityki w oparciu o utopię świata globalnego, gdzie można wymieniać się towarami bez żadnych dodatkowych kontekstów, na zasadach czysto rynkowych - powiedział Kaczyński. - On nie ma nic wspólnego z dzisiejszą sytuacją w świecie, który jest skłócony, gdzie trwa walka z siłami antydemokratycznymi - dodał.

Kaczyński zaznaczył ponadto, że protest dotyczy "drugiego Zielonego Ładu". "Pierwszy" miał, jego zdaniem, dotyczyć spraw "niekontrowersyjnych", na przykład dobrostanu zwierząt. - Ten drugi Zielony Ład oznacza potężne uderzenie w portfele Europejczyków, a także uderzenie w europejską gospodarkę. To oznacza, że my w tym wyścigu zaczniemy przegrywać - stwierdził.

PiS przeciwko Zielonemu Ładowi. Kaczyński obwinia "szaleństwo klimatyczne"

Lider PiS stwierdził również, że Zielony Ład jest przejawem "szaleństwa klimatycznego". - Szaleństwa, które sprowadza się do tego, iż uznaje się, że mamy ogromne zagrożenie planety, że planeta płonie, że mamy do czynienia z ostatnim pokoleniem. Jeśli zna się historię Ziemi, choćby samych ziem polskich, to wie się, że w ciągu ostatniego przeszło tysiąclecia, klimat się zmieniał bardzo wyraźnie - ocenił.

Dodał, że jego zdaniem "nie ma w tym nic szczególnie nadzwyczajnego". Ponownie powołał się również na wypowiedź "wybitnego uczonego" - najprawdopodobniej Ivara Giaevera - twierdząc, że działalność człowieka oddziałuje na klimat w takim stopniu, jak zapalenie zapałki w wielkiej hali sportowej. Z tym samym cytatem polemizowała niedawno dziennikarka Gazeta.pl Wiktoria Beczek:

- Niejeden raz w historii Europy panowało jakieś szaleństwo. Dzisiaj panuje właśnie takie szaleństwo. Szaleństwo panowało na przykład po rewolucji bolszewickiej, to był wynik dojścia do władzy ludzi, których racjonalność myślenia jest, łagodnie mówiąc, bardzo ograniczona - podsumował prezes PiS.

Media: Protest rolników w Brukseli okazał się frekwencyjną klapą

Reporter Onetu Kamil Dziubka poinformował, że pomimo wcześniejszych planów Jarosław Kaczyński nie zabrał głosu na scenie, z której przemawiali liderzy protestu rolników. Prezes PiS utrzymywał natomiast, że wcale nie miał takiej intencji. - Nie wiem, kto to zapowiadał. Tutaj nie doszło do niczego niespodziewanego. Odbyliśmy spotkania w takiej formule, która była naprawdę efektywna i nie łączyła się z możliwościami różnych incydentów - stwierdził podczas konferencji prasowej.

Portal donosi ponadto, że sama demonstracja, zapowiadana przez PiS jako "największa od lat", okazała się frekwencyjnym rozczarowaniem. Dziennikarze donoszą, że liczne organizacje farmerów zbojkotowały protest, a zapowiadana liczba 10-20 tys. uczestników nie została osiągnięta.

Więcej o: