Rekordowe upały dotykają przede wszystkim północnego wschodu USA. W wielu miastach czerwcowe temperatury przekroczyły 40 stopni Celsjusza. Ze względu na zagrożenie związane z upałami, władze zdecydowali wprowadzić stany alarmowe na wybranych obszarach. Według "The Guardian" zagrożonych może być aż 270 milionów Amerykanów.
Alerty o ekstremalnej temperaturze ogłoszono w wielu stanach, poczynając od Iowa aż po Nową Anglię. W stanie Nowy Jork gubernator Kathy Hochul zdecydowała skorzystać z pomocy Gwardii Narodowej, aby wspomagała ona Amerykanów w sytuacjach awaryjnych podczas upałów. Rząd stanu zniósł także opłaty za wstęp oraz parkowanie w parkach stanowych, na basenach i plażach. Na północy w stanie Michigan odwołano festiwale i obozy sportowe dla młodzieży.
Należy również wspomnieć, że w znajdującym się w Illinois Chicago pobity został rekord temperatury z 1957 roku. Na termometrach można było zobaczyć 36 stopni Celsjusza, podczas gdy odczuwalna temperatura była jeszcze o kilka stopni wyższa.
Według prognoz w bieżącym tygodniu kolejne rekordy temperatury padną w dziesiątkach miast Stanów Zjednoczonych. Gorąco może być nawet nocami.
Meteorolodzy podają, że upały na północnym wschodzie USA potrwają do końca tego tygodnia. Władze apelują więc do mieszkańców, by ograniczyli aktywności na świeżym powietrzu oraz by na bieżąco kontrolowali sytuację członków swoich rodzin i sąsiadów, dla których wysoka temperatura stanowi zagrożenie.