Jak opisuje apnews.com, huragan Beryl we wtorek 2 lipca spustoszył tereny wysp położonych w południowo-wschodnich Karaibach. Dotknięta została m.in. Dominikana, Grenada oraz Saint Vincent i Grenadyny, gdzie odnotowano pierwsze ofiary śmiertelne. Huragan piątej, najwyższej w skali Saffira-Simpsona kategorii przemieszcza się w stronę Jamajki.
Wtorkowym popołudniem prędkość wiatru osiągnęła aż 250 km/godz. Skutki huraganu Beryl odczuwają mieszkańcy Grenady, gdzie odcięty został prąd, drogi są nieprzejezdne a wiele domów i budynków straciło dachy. Na należącej do tego kraju wyspie Carriacou odnotowano trzy ofiary śmiertelne.
Sytuacja wygląda podobnie na Saint Vincent i Grenadynach, gdzie poinformowano, że 90 proc. budynków mieszkalnych na jednej z wysp zostało zniszczonych. - Union Island jest w strasznym stanie po Berylu. Dosłownie, prawie wszyscy mieszkańcy wyspy zostali bez dachu nad głową - powiedziała dla BBC jedna z osób zamieszkujących na wyspie. Na Saint Vincent i Grenadynach zgłoszono jedną ofiarę śmiertelną. Beryl zahaczył także o Wenezuelę, gdzie poinformowano o dwóch ofiarach śmiertelnych i pięciu osobach zaginionych.
Według Narodowego Centrum Huraganów USA Beryl ma powoli tracić na sile. W środę 3 lipca przejdzie w pobliżu Jamajki lub nad nią, a w czwartek 4 lipca prawdopodobnie znajdzie się w okolicach Kajmanów i następnie blisko półwyspu Jukatan w Meksyku.
Andrew Holness, premier Jamajki, poprosił obywateli o zabezpieczenie siebie i swoich domostw. - Nie jest to jednak czas na panikę - dodał we wtorkowym przemówieniu.