Jak informowaliśmy, we wtorek 16 lipca przez niemal całą Polskę przetoczyła się fala burz z ulewnym deszczem i porywistym wiatrem. Alert Rządowego Centrum Bezpieczeństwa wydano dla 15 województw. Polskie Radio podało, że do godziny 6 rano 17 lipca strażacy odnotowali w całym kraju 4 998 zdarzeń po przejściu frontu atmosferycznego.
"Wczoraj zanotowaliśmy 108 tys. wyładowań doziemnych na terenie całej Polski. Komórki burzowe CB pięknie formowały się w ciągu dnia a szczególnie w godzinach popołudniowych i wieczornych" - podał Instytut Meteorologii i Gospodarki Wodnej na platformie X rankiem 17 lipca. Nietypowa mapa wykazała, że wyładowania występowały na niemal całym obszarze naszego kraju.
"IMGW-PIB od 2002 roku użytkuje automatyczny system detekcji i lokalizacji wyładowań atmosferycznych PERUN, którego zadaniem jest stały monitoring elektryczności atmosfery. Obecnie system składa się z 13 stacji detekcyjnych rozmieszczonych na terenie Polski, których zadaniem jest rejestracja sygnałów emitowanych przez wyładowania atmosferyczne" - przekazał Gazeta.pl Wojciech Gajda z Wydziału Teledetekcji Naziemnej IMGW-PIB.
"Zarejestrowane dane przesyłane są następnie do Jednostki Centralnej, która jest sercem systemu i odpowiedzialna jest za finalną analizę danych oraz wyznaczeniu wszystkich parametrów wyładowań atmosferycznych, takich jak czas wystąpienia wyładowania, dokładną lokalizację (poniżej 500 m dla wyładowań doziemnych), typ wyładowania (doziemne, chmurowe), parametry elektryczne wylądowania, np. prąd w kanale wyładowania oraz wiele innych" - dodał ekspert.
Klimatolog dr Dawid Biernacik z Zakładu Meteorologii i Klimatologii IMGW-PIB oraz Wojciech Gajda z Wydziału Teledetekcji Naziemnej IMGW-PIB podali nam, że statystycznie w Polsce średnio w ciągu roku notuje się od około 15 do 20 dni z burzami na Wybrzeżu i północy kraju, a do około 30/35 dni na południu Polski. Obszary podgórskie południowo-wschodniej Polski są przy tym częściej narażone na występowanie burz niż północno-zachodnia część kraju. Przeważnie w naszym kraju burze występują od kwietnia do września, z kulminacją w lipcu lub sierpniu.
Należy przy tym wspomnieć, że klimatolodzy analizują i podsumowują sezon dopiero po jego zakończeniu i w kontekście zmiany klimatu. Eksperci poinformowali nas jednak, że w czerwcu 2023 r. odnotowano 105 658 wyładowań doziemnych, podczas gdy w czerwcu 2024 r. zarejestrowano ich 265 040. "Należy jednak pamiętać, że każdy rok może być inny pod względem zdarzeń atmosferycznych i by jakiś trend dało się wskazać, należałoby przeanalizować dane pomiarowe z wielolecia" - dodali synoptycy.
Według synoptyka z Centrum Meteorologicznej Osłony Kraju IMGW-PIB Jakuba Gawrona środa 17 lipca będzie ostatnim z upalnych dni niemal do końca tygodnia. "Upały dziś prognozowane są na wschodzie kraju. Od jutra (czwartku - red.) aż do soboty temperatura maksymalna na przeważającym obszarze Polski nie będzie przekraczać 29 stopni Celsjusza. W niedzielę ponownie napłynie nad obszar naszego kraju gorące powietrze zwrotnikowe, które przyniesie wzrost temperatury powyżej 30 stopni" - skomentował ekspert.
"Upały jednak tym razem nie będą długotrwałe, ponieważ w poniedziałek z zachodu na wschód kraju przemieści się chłodny front atmosferyczny, za którym napłynie zdecydowanie chłodniejsze powietrze polarne morskie" - dodał Jakub Gawron.