"Budowa magazynów energii jest koniecznym warunkiem stabilnej i bezpiecznej dekarbonizacji systemu elektroenergetycznego" - uważają analitycy Polskiego Instytutu Ekonomicznego (PIE). Odnawialne źródła energii, takie jak wiatr czy słońce, są de facto niesterowalne. Oznacza to, że nieraz produkują zbyt dużo, a nieraz zbyt mało energii względem zapotrzebowania. Magazyny energii mogą pomóc to ustabilizować.
W Polsce głównymi magazynami energii są obecnie elektrownie szczytowo-pompowe (ESP). PIE podaje, że w lipcu odpowiadają za ponad 85 proc. mocy zainstalowanej. Są to jednak stosunkowo stare instalacje. Najnowszą zbudowano w 1997 roku.
Polska ma jednak wrócić do budowy tego typu elektrowni. Planowana jest budowa trzech nowych obiektów (Młoty, Tolkmicko i Rożnów II) o łącznej mocy 2,5 GW. Oznaczałoby to wzrost istniejących mocy ESP o ponad 170 proc. Dotychczas polskie elektrownie szczytowo-pompowe odpowiadały za ok. 4 proc. unijnej mocy.
Nie są to jednak najbardziej optymalne magazyny energii. Wypierają je nowocześniejsze, elektrochemiczne akumulatory. W Polsce działają od 2022 roku. Ich przewagą nad elektrowniami szczytowo-pompowymi, które są uzależnione od wody, jest dowolność lokalizacji. Wolumen energii uzyskanej za pomocą tych nowoczesnych baterii stale rośnie.
"W najnowszej (ósmej) aukcji magazyny akumulatorowe zebrały kontrakty na ponad 1,7 GW mocy, co stanowi 10-krotny wzrost względem poprzedniej aukcji. Zakontraktowany na 2028 r. wolumen diametralnie różni się od łącznej mocy akumulatorów przyłączonych do sieci według stanu na 2023 r., który wyniósł ok. 15 MW" - wyliczają analitycy PIE.