Niespodziewany efekt zmiany klimatu. Wiele suchych obszarów nie pustynnieje, a się zazielenia

Zmiana klimatu potęguje ekstremalne warunki pogodowe, w tym suszę. Dotychczas przewidywano, że obszary, które już wcześniej miały niewiele wody, teraz zaczną zmieniać się w pustynie. Jednak obserwacje z satelitów pokazują na niektórych z nich nie pustynnienie, a zazielenienie - dzięki dodatkowemu CO2 w atmosferze. Ma to jednak nie tylko pozytywne skutki.
Suchy krajobraz w Czadzie
fot. 120, CC BY-SA 4.0 / Wikipedia

Pustynnienie to jeden z często przywoływanych efektów globalnego ocieplenia. Zaburzenie wzorców pogodowych, nieprzewidywalne opady, wyższa temperatura prowadzą do braków wody i suszy. To może przekładać się na wysychanie obszarów, gdzie i tak wody nie było za wiele, a z czasem - ich pustynnienie. Jednak nowe badania pokazują, że w niektórych takich miejscach mimo braku wody roślinności nie ubywa, a przybywa. 

Zobacz wideo Szymon Malinowski: Nie będziemy cieszyli się palmami po ociepleniu, bo grożą nam upały i powodzie

Jak opisano w magazynie środowiskowym Uniwersytetu Yale, wysychanie jest wyraźne widoczne w miejscach takich jak południe Australii, Czad, północ Chin i Afryki. Jednak w wielu z tych miejsc - mimo wyższych temperatur i niedoboru wody - robi się coraz bardziej zielono. - Mimo wysychania mamy do czynienia z zazielenianiem - powiedział australijski badacz Jason Evans, jeden z autorów nowego badania dotyczącego tego zjawiska. 

Przyczyną - jak piszą naukowcy - jest to samo, co napędza wzrost temperatur, czyli coraz wyższy poziom dwutlenku węgla w atmosferze. W tym roku z powodu działalności człowieka - głównie spalania ropy, węgla i gazu - sięgnął on 426 cząstek. Zanim zaczęła się epoka przemysłowa i spalanie paliw kopalnych na masową skalę, utrzymywał się na poziomie ok. 280 cząstek przez tysiące lat. Teraz coraz szybciej rośnie.

Mniej wody, więcej zieleni

CO2 i inne gazy cieplarniane powodują wzrost temperatury i związaną z nim zmianę klimatu. Ale jednocześnie dwutlenek węgla jest podstawowym składnikiem odżywczym roślin, które korzystają z jego większej ilości w atmosferze. W rolnictwie stosuje się czasem "nawożenie" CO2 w szklarniach, co przyspiesza wzrost roślin. Teraz ten sam efekt widać na suchych terenach, gdzie więcej dwutlenku węgla pozwala roślinom rosnąć intensywniej nawet pomimo suszy. Dzięki temu, że dwutlenek węgla jest bardziej dostępny, rośliny potrzebują mniej wody i lepiej radzą sobie w suchym klimacie.

Obszary suche charakteryzują się mała "produktywnością" roślin - te, które żyją w trudnych warunkach, rosną powoli i nie przypominają bujnej roślinności z wilgotnych części Ziemi. Dotychczas przewidywano, że postępujące wysychanie będzie prowadzić do zamieniania się takich miejsc w pustynie bez niemal żadnej roślinności. Tymczasem obserwacje satelitarne pokazują zazielenienie - piszą autorzy wspomnianego badania. 

Prognozują, że na większości suchych krajobrazów "produktywność" roślin będzie rosnąć, a nie spadać, w perspektywie do 2050 roku. Tylko na niewielkiej części takich obszarów (części Brazylii, Rogu Afryki, Sahelu) będzie postępować pustynnienie - wnioskują. Duże znaczenie dla pustynnienia lub zazieleniania krajobrazu mają też praktyki rolnicze. Intensywne, niezrównoważone rolnictwo, które wiąże się np. z wycinką lasów pod uprawy, może być jednym z czynników prowadzącym do wysychania i pustynnienia terenów. Zaś dobre praktyki, jak sadzenie drzew między polami, sprzyjają zazielenieniu.

Także podlewanie upraw sprawia, że "zazieleniają" się obszary, które naturalne są suche i mają ograniczoną roślinność. Jednak ważne jest to, skąd ta woda pochodzi. Podlewanie z wykorzystaniem wód głębinowych może prowadzić do wyczerpywania ważnego zasobu, zaś wykorzystywanie wody deszczowej nie będzie miało takiego efektu (w tym artykule przeczytasz o tym, jak robi się to w Kenii).

Zieleń nie zatrzyma zmiany klimatu

Jednym z pozytywnych efektów większej ilości zieleni na terenach suchych jest to, że pochłania ona dwutlenek węgla - a więc ma potencjał do łagodzenia skutków naszych emisji. Jednak pochłanianie CO2 przez wszystkie rośliny na świecie jest o wiele za małe, by zrównoważyć to, ile gazów cieplarnianych uwalniamy do atmosfery. Do tego nie wszystkie ekosystemy zachowują się tak, jak te w obszarach suchych - a w skali globalnej pochłanianie CO2 może drastycznie spadać, pokazuje inne nowe badanie. 

Badanie - które martwi niektórych naukowców zajmujących się klimatem - pokazuje, że w 2023 roku odnotowaliśmy rekordowy wzrost stężenia CO2 w atmosferze. Wzrost był dużo większy niż rok wcześniej i to mimo tego, że znane emisje dwutlenku węgla były na prawie takim samym poziomie. 

Według autorów, którzy wzięli pod uwagę między innymi dane satelitarne, modele oraz pomiary z atmosfery, świadczy to o silnym spadku sumarycznego pochłaniania dwutlenku węgla przez oceany i ekosystemy lądowe. W uproszczeniu - lasy i inna roślinność wchłonęły w 2023 roku o wiele mniej CO2 niż w latach poprzednich. Przyczynił się do tego między innymi susza w Amazonii oraz pożary lasów w Kanadzie - w takich sytuacjach węgiel gromadzony w roślinach przez lata uwalniany jest do atmosfery błyskawicznie. Jeśli podliczyć to z pochłanianiem innych ekosystemów, sumarycznie okazuje się, że wchłonięto mniej CO2, niż we wcześniejszych latach. 

To pokazuje, że nawet jeśli niektóre ekosystemy mogą zazieleniać się i czasowo pochłaniać więcej CO2 wraz z postępem globalnego ocieplenia, to nie ma co liczyć, że zniweluje to zagrożenie. Dowodem może być choćby to, że rok 2024 jest na drodze do bycia najgorętszym w historii pomiarów - po tym, jak taki rekord padł zaledwie w ubiegłym roku. Wraz z tym można spodziewać się więcej pożarów czy suszy, a więc dodatkowych emisji.

Więcej roślin, więcej pożarów

Wnioski z tego badania mogą mieć znaczenie także dla adaptacji do zmian klimatu i wykorzystywania roślin w suchych obszarach np. do zacienienia i radzenia sobie z upałem. Potencjale może to też mieć przełożenie na rolnictwo, jednak badanie dotyczyło dzikiej roślinności, a nie roślin uprawnych.

Jednak w tym przypadku więcej zieleni to nie tylko pozytywne efekty. Po pierwsze, suche ekosystemy także są cenne przyrodniczo - żyją tam gatunki roślin i zwierząt dobrze dostosowane do takich warunków. Zmiana może oznaczać ich wypieranie i wymieranie. 

Po drugie, więcej roślinności to paradoksalnie więcej potencjalnego "paliwa" dla pożarów. Mogą one w ten sposób pojawiać się w miejscach, w których dotychczas nie były powszechne. To kolejne zagrożenie dla gatunków, które - w przeciwieństwie do np. niektórych ekosystemów leśnych - nie są dostosowane do radzenia sobie ze skutkami pożarów. 

Wreszcie nie wiadomo, jak długo utrzyma się trend zazielenienia. Naukowcy wykonali prognozy do 2050 roku. Nawet pomimo wspierającego wzrost roślin dodatkowego CO2, wciąż potrzebują one wody. Więcej roślinności oznacza większe zapotrzebowanie. 

Zmiany klimatu grożą przyrodzie i ludzkości

Więcej zieleni w suchych terenach może mieć dobre i złe strony, jednak nie oznacza, że zmiana klimatu zatrzymuje się lub nie stanowi zagrożenia. Według prognoz naukowców, bez dodatkowych działań wszystkich państw świata - a przede wszystkim najbogatszych krajów i najbogatszej części społeczeństw - jeszcze w tym stuleciu osiągniemy katastrofalny poziom 2,5-3 stopni ocieplenia.  

Zmiana klimatu, powodowana naszymi emisjami gazów cieplarnianych, oznacza nie tylko nasilające się ekstremalne zjawiska pogodowe, jak fale upałów, huragany czy powodzie. To także długofalowe zmiany, np. topnienie lodowców i wzrost poziomu morza. Więcej CO2 gromadzi się też w oceanach, co prowadzi do zakwaszenia wody, a to z kolei zagraża organizmom takim jak małże lub koralowce.

Skutki zmiany klimatu są widoczne już teraz - potwierdzają naukowcy. Jak wynika z najnowszych badań, zjawiska takie jak zabójcza fala upałów w Meksyku, powodzie w Brazylii i wcześniej w Pakistanie oraz susza w Rogu Afryki były napędzane przez zmianę klimatu.

Więcej o: